• Wołodymyr Zełenski ostrzegł, że przegrana Ukrainy może doprowadzić do ucieczki ponad 20 mln osób do Unii Europejskiej.
  • Według Eurostatu pod koniec sierpnia 2026 roku ochroną tymczasową w UE objętych było 4,43 mln osób uciekających z Ukrainy.
  • Ukraiński prezydent przedstawił ostrzeżenie podczas rozmów z unijnymi przywódcami o bezpieczeństwie i dalszej pomocy dla Kijowa.

Zełenski: przegrana Ukrainy może oznaczać ucieczkę 20 mln ludzi

Prezydent Ukrainy przedstawił dramatyczny scenariusz podczas piątkowego szczytu Unii Europejskiej, 16 października. Według niego rosyjskie zwycięstwo mogłoby doprowadzić do masowego opuszczania kraju przez ludność cywilną.

Jak relacjonuje Polska Agencja Prasowa w materiale opublikowanym przez Bankier.pl, Zełenski ocenił, że ponad 20 mln obywateli mogłoby zostać wypędzonych ze swoich domów i szukać schronienia w państwach UE.

„Rosja zabija nas na naszym terytorium” – powiedział Wołodymyr Zełenski, prezydent Ukrainy, podczas wystąpienia w Brukseli. Podkreślił również, że rosyjskie siły nadal posuwają się naprzód i nie wykazują zamiaru zatrzymania ofensywy.

Zdaniem ukraińskiego przywódcy cele Władimira Putina nie ograniczają się do zajęcia wschodnich regionów Ukrainy. Ostrzeżenie dotyczy więc nie tylko utraty terytorium, ale także możliwej destabilizacji całego państwa.

Liczba 20 mln nie jest prognozą demograficzną ani wyliczeniem potwierdzonym przez instytucje unijne. To przedstawiony przez Zełenskiego hipotetyczny scenariusz, uzależniony od wyniku wojny i dalszych działań Rosji.

Ilu Ukraińców przebywa obecnie w Unii Europejskiej?

Skala dotychczasowej migracji pokazuje, jak poważne skutki dla Europy miała już rosyjska inwazja rozpoczęta w lutym 2022 roku. Według najnowszych danych Eurostatu, opublikowanych 12 października, na koniec sierpnia 2026 roku 4,43 mln osób, które uciekły z Ukrainy, korzystało z ochrony tymczasowej w państwach Unii Europejskiej.

Najwięcej beneficjentów ochrony przebywało w Niemczech, gdzie ich liczba wynosiła 1,29 mln. Drugie miejsce zajmowała Polska z ponad 939 tys. osób, a trzecie Czechy z ponad 398 tys.

Są to dane dotyczące konkretnego statusu prawnego, a nie wszystkich obywateli Ukrainy mieszkających w UE. Nie obejmują na przykład pełnej liczby osób, które przebywają w poszczególnych państwach na podstawie innych zezwoleń.

Jednocześnie sytuacja demograficzna samej Ukrainy pozostaje trudna. Według przywołanych przez PAP lipcowych szacunków Instytutu Demografii Narodowej Akademii Nauk Ukrainy na terenach kontrolowanych przez Kijów mieszka około 29 mln osób. Przed pełnoskalową wojną kraj liczył około 42 mln mieszkańców.

Różnica wynika nie tylko z emigracji, ale również ze zmian terytorialnych i innych procesów demograficznych. Nie można jej bezpośrednio utożsamiać z liczbą uchodźców.

Co masowa migracja oznaczałaby dla Polski i Europy?

Ewentualna kolejna fala migracji stanowiłaby wyzwanie dla systemów mieszkaniowych, edukacji, opieki zdrowotnej i administracji państw przyjmujących uchodźców. Jej skutki zależałyby jednak od liczby przybywających, czasu trwania przemieszczeń i rozłożenia migracji pomiędzy poszczególne kraje.

Polska, jako państwo graniczące z Ukrainą, odgrywa ważną rolę w organizowaniu transportu, pomocy i przyjmowaniu osób uciekających przed wojną. Nie oznacza to jednak, że w razie realizacji scenariusza Zełenskiego większość z 20 mln osób trafiłaby właśnie do Polski. Nie przedstawiono takiego oszacowania.

Z punktu widzenia gospodarki większa migracja mogłaby jednocześnie zwiększać liczbę osób dostępnych na rynku pracy oraz zapotrzebowanie na mieszkania i usługi publiczne. Bilans tych efektów zależałby od możliwości integracji, zatrudnienia i finansowania wsparcia.

Dotychczasowe doświadczenia pokazują też, że uchodźcy nie pozostają wyłącznie w państwie pierwszego przekroczenia granicy. Znaczenie mają istniejące więzi rodzinne, perspektywy zatrudnienia, dostępność mieszkań i krajowe systemy ochrony.

Ukraina zabiega o dalsze wsparcie finansowe

Ostrzeżenie ukraińskiego prezydenta pojawiło się podczas szczytu, na którym jednym z najważniejszych tematów była przyszłość europejskiej pomocy dla Kijowa.

Jak informowała PAP, przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen mówiła o luce budżetowej Ukrainy w 2027 roku szacowanej na około 70 mld euro. Kraj pozostaje uzależniony od zewnętrznego finansowania zarówno w zakresie obronności, jak i funkcjonowania instytucji publicznych.

Rosyjskie ataki na infrastrukturę energetyczną dodatkowo zwiększają koszty utrzymania gospodarki. Odbudowa zniszczonych obiektów, zabezpieczenie dostaw energii i utrzymanie podstawowych usług wymagają znacznych nakładów.

W ocenie władz w Kijowie dalsza pomoc militarna i gospodarcza ma więc znaczenie nie tylko dla sytuacji na froncie, ale również dla ograniczenia ryzyka kolejnych przymusowych przesiedleń.

Wypowiedź Zełenskiego nie oznacza, że 20 mln osób przygotowuje się do wyjazdu. Jest ostrzeżeniem przed jednym z możliwych następstw przegranej wojny. Dla państw UE najważniejsze pozostają teraz decyzje o dalszej pomocy Ukrainie i przygotowanie na potencjalne konsekwencje humanitarne konfliktu.

Czytaj także:

Który sklep jest najtańszy w Polsce? Dyskonty poza czołówką

Samolot Putina nie mógł wylądować w Moskwie. Ukraińskie drony sparaliżowały lotniska

Polska powstrzyma ETS2. „Mamy mniejszość blokującą”