• 51,4 proc. pracujących Polaków przyznaje, że przynajmniej czasami spóźnia się do pracy, a 10,5 proc. robi to co najmniej raz w tygodniu.
  • Wśród pracowników w wieku 18-24 lat regularne spóźnienia deklaruje 28,6 proc., wobec zaledwie 4,2 proc. w grupie 55+.
  • Najczęstszymi powodami są korki, zaspanie i opóźnienia komunikacji miejskiej, ale pracownicy wskazują również mniej oczywiste przyczyny.

Spóźnienia do pracy. Ponad połowa Polaków ma problem z punktualnością

Według badania Personnel Service, którego wyniki opublikował „Fakt”, 48,6 proc. pracujących Polaków deklaruje, że nigdy nie spóźnia się do pracy. Pozostałe 51,4 proc. przyznaje, że zdarza im się pojawić po czasie.

Dla zdecydowanej większości są to jednak sytuacje sporadyczne. Niemal co piąty badany, 19,2 proc., spóźnia się raz w roku lub rzadziej. Kolejne 8,4 proc. deklaruje dwa lub trzy spóźnienia rocznie, a 8,3 proc. przyznaje, że pojawia się po czasie raz na dwa lub trzy miesiące.

Znacznie większym wyzwaniem jest grupa osób regularnie mających trudności z dotarciem do pracy. Co najmniej raz w tygodniu spóźnia się 10,5 proc. zatrudnionych. Wśród nich są osoby, dla których opóźnienia niemal stały się codziennością. Aż 3,6 proc. pracowników deklaruje spóźnienia codziennie lub prawie codziennie.

Badanie przeprowadzono metodą CAWI na panelu Ariadna w dniach 25-28 września 2026 roku, na ogólnopolskiej próbie 1095 dorosłych respondentów. Wyniki opisują deklarowane zachowania, a nie rzeczywiste rejestry czasu pracy.

Młodzi spóźniają się niemal siedem razy częściej niż starsi

Największe różnice widać po podziale pracowników na grupy wiekowe. Wśród osób w wieku 18-24 lat aż 28,6 proc. deklaruje, że spóźnia się do pracy przynajmniej raz w tygodniu. W grupie pracowników mających 55 lat lub więcej podobny problem zgłasza jedynie 4,2 proc.

Oznacza to, że najmłodsi pracownicy deklarują regularne spóźnienia niemal siedmiokrotnie częściej niż najstarsi. Wyraźne rozbieżności występują również między kobietami i mężczyznami. Co najmniej raz w tygodniu spóźnia się 14,6 proc. pracujących mężczyzn, podczas gdy wśród kobiet odsetek ten wynosi 6,4 proc.

Same wyniki nie pozwalają jednak przesądzić, dlaczego poszczególne grupy różnią się punktualnością. Znaczenie mogą mieć między innymi rodzaj wykonywanej pracy, godziny rozpoczynania zmian, długość dojazdów oraz sposób organizacji obowiązków.

Nie można więc na ich podstawie jednoznacznie stwierdzić, że młodzi pracownicy mają mniejsze poczucie odpowiedzialności. Badanie pokazuje częstotliwość deklarowanych spóźnień, ale nie dowodzi ich przyczyn w poszczególnych grupach wiekowych.

Korki, zaspanie i poranny seks. Polacy wskazali przyczyny spóźnień

Najczęstszym powodem problemów z punktualnością są korki. Wskazuje je 34 proc. osób, którym zdarza się spóźniać do pracy. Na drugim miejscu znalazło się zaspanie lub zbyt długi sen, wymieniane przez 30 proc. badanych. Opóźnienia komunikacji miejskiej wskazuje 26 proc. pracowników.

Istotne znaczenie ma miejsce zamieszkania. Na terenach wiejskich korki są powodem spóźnień dla 39,3 proc. badanych. W największych miastach, liczących ponad 500 tys. mieszkańców, połowa spóźniających się wskazuje problemy z komunikacją publiczną.

Nie wszystkie opóźnienia są jednak związane z transportem. Zbyt długie przygotowywanie się do wyjścia wymienia 21 proc. osób, zmęczenie i niewyspanie 19 proc., a niewłaściwą organizację czasu 17 proc. Na liście znalazły się również obowiązki domowe, które wskazuje 11 proc. badanych. Po 9 proc. wymienia odwożenie dzieci do szkoły lub przedszkola oraz problemy zdrowotne.

Szczególnie nietypowa jest jedna z odpowiedzi. Aż 7,6 proc. spóźniających się pracowników przyznaje, że zdarza im się przyjść za późno z powodu porannego seksu. Taką przyczynę wskazuje 9,7 proc. mężczyzn i 5,2 proc. kobiet. Z kolei 4,6 proc. ankietowanych przyznaje, że spóźnia się z powodu zbyt długiego jedzenia śniadania.

Czy punktualność nadal ma znaczenie? Ekspert wskazuje na zmianę podejścia

Wyniki badania pokazują również, jak zmienia się znaczenie punktualności w organizacji pracy. W przypadku stanowisk wymagających fizycznej obecności, szczególnie w produkcji, logistyce, handlu czy ochronie zdrowia, nawet kilkuminutowe spóźnienie może wpływać na funkcjonowanie całego zespołu.

Inaczej wygląda sytuacja w firmach stosujących elastyczne godziny pracy, gdzie większe znaczenie mają terminowość wykonywania zadań i dostępność pracownika.

„W części organizacji na skutek pandemii przeszliśmy od kultury obecności do kultury rezultatu” – zauważa Krzysztof Inglot, ekspert rynku pracy i założyciel Personnel Service, w wypowiedzi cytowanej przez „Fakt”.

Ekspert podkreśla jednak, że elastyczność ma zastosowanie wyłącznie tam, gdzie pozwala na to charakter pracy. Kluczowe jest to, czy zachowanie pracownika zakłóca realizację obowiązków i wpływa na pozostałych członków zespołu.

Zwraca również uwagę, że niektóre przyczyny regularnych spóźnień mogą wskazywać na problemy wykraczające poza samą organizację dojazdu, takie jak przemęczenie czy niedostateczna ilość snu.

Czytaj także:

Niespodziewanie wysoki wynik OFE. Do ZUS trafią dodatkowe pieniądze

„Jakim prawem ktoś zabiera konsumentom pieniądze?”. Trwa spór o system kaucyjny

Optymistyczna prognoza dla Polski. MFW podnosi szacunki