- W amerykańskim badaniu 37 proc. liderów HR wybrałoby robota lub AI zamiast zatrudnienia absolwenta.
- Pracodawcy wskazywali na brak doświadczenia młodych i koszty ich szkolenia.
- Eksperci podkreślają, że firmy również odpowiadają za przygotowanie początkujących do pracy.
Absolwenci przegrywają z doświadczeniem
Alternatywą dla zatrudnienia osoby świeżo po studiach miałaby być również współpraca z freelancerem albo powrót emerytowanego pracownika. Obie możliwości wskazało po 45 proc. liderów HR. Pozostawienie stanowiska nieobsadzonego wybrałoby 30 proc. respondentów. Pracodawcy uzasadniali niechęć m.in. brakiem praktycznego doświadczenia, trudnościami we współpracy i kosztami szkolenia, podaje Workplace Intelligence.
Ankietę przeprowadzono w październiku 2024 r., a wyniki ogłoszono w styczniu 2025 r. Objęła 800 liderów HR i 800 pracujących absolwentów w USA. Młodzi respondenci mieli 22–27 lat i wykonywali obowiązki biznesowe, m.in. w finansach, marketingu czy sprzedaży. Są to zatem dane dotyczące określonej grupy, a nie obraz wszystkich zawodów ani polskiego rynku pracy, co pokazuje metodologia badania.
Firmy zgłaszają problemy, ale nadal rekrutują
Podobne zastrzeżenia pojawiły się w ankiecie Intelligent.com przeprowadzonej w sierpniu 2024 r. wśród 966 osób uczestniczących w decyzjach rekrutacyjnych. Około trzy czwarte firm zatrudniających absolwentów zgłaszało niezadowolenie z części lub wszystkich takich rekrutacji. Pracodawcy wskazywali m.in. na niedostatek inicjatywy i problemy z komunikacją, wynika z opublikowanych rezultatów.
Wyniku nie należy odczytywać jako informacji, że trzy czwarte absolwentów nie radzi sobie z pracą. Odpowiedzi dotyczyły doświadczeń firm, a negatywna ocena mogła obejmować tylko część zatrudnionych młodych osób.
Krytyka nie oznaczała też powszechnego zamknięcia drzwi przed początkującymi. W tym samym badaniu 84 proc. firm deklarowało plany zatrudniania absolwentów w 2025 r. Zestawienie tych odpowiedzi pokazuje różnicę między niezadowoleniem z konkretnych rekrutacji a rezygnacją z całej grupy kandydatów, zgodnie z danymi Intelligent.com.
Pierwsza praca wymaga nauki, niezależnie od pokolenia
Do sporu o przygotowanie młodych wraca Business Insider w artykule z 5 września 2026 r.. Publikacja opisuje, jak do pokolenia Z przylgnęła etykieta osób niegotowych do zawodowych obowiązków. Zwraca jednak uwagę, że wcześniejsze pokolenia również musiały nauczyć się pracy po zakończeniu edukacji.
Różnica między uczelnią a firmą dotyczy nie tylko wiedzy. Początkujący pracownik poznaje niepisane zasady komunikacji, sposób przekazywania zadań i oczekiwania przełożonych. Brak znajomości tych reguł łatwo pomylić z brakiem zaangażowania. Przywołany materiał pokazuje ten problem na przykładzie pozornie prostych czynności biurowych, które dla osoby rozpoczynającej staż wcale nie muszą być oczywiste.
„Firmy mają równą odpowiedzialność za przygotowanie świeżych absolwentów do pracy w swoim środowisku” – podkreślał Huy Nguyen, główny doradca ds. edukacji i rozwoju kariery w Intelligent.com. Ekspert rekomendował formalny program wdrożenia i wsparcie mentora, zamiast oceniania młodych wyłącznie przez pokoleniowe stereotypy, w komentarzu do wyników ankiety.
Uczelnie stawiają na praktykę i kompetencje związane z AI
Hult w raporcie kariery na 2026 r. przedstawia praktyki, projekty realizowane z firmami oraz indywidualne doradztwo jako sposoby przygotowania studentów do zatrudnienia. Podkreśla przy tym znaczenie łączenia znajomości AI z umiejętnością współpracy i komunikacji. To propozycja modelu kształcenia przedstawiana przez uczelnię, która sponsorowała badanie, nie niezależny dowód przewagi jej programu.
Dla absolwentów praktyczne znaczenie ma możliwość pokazania, jak wykorzystują wiedzę: podczas stażu, projektu zespołowego czy rozwiązywania konkretnego problemu. Dla pracodawców istotne pozostaje rozróżnienie między kompetencjami wymaganymi na wejściu a tymi, których nowa osoba ma nauczyć się już w firmie. Same deklaracje o wyborze robota nie rozstrzygają, czy automatyzacja zastąpi początkującego pracownika i jakie będą długofalowe skutki ograniczania rekrutacji juniorów.
Czytaj także:
W tych miastach zarabia się najsłabiej. Nawet o połowę mniej niż w Krakowie
Z polskiego rynku pracy zniknie 750 tys. osób. Prawdziwy kryzys dopiero przed nami
Budżetówka zaciska pasa, ale „święte krowy” dostaną większe podwyżki. Są równi i równiejsi?


