• Od 15 września do 23 października w 12 europejskich państwach odnotowano co najmniej 177 protestów.
  • Aż 80 proc. manifestacji odbyło się we Francji, Hiszpanii, Włoszech, Portugalii i Belgii.
  • Najczęstsze postulaty dotyczą dostępności mieszkań, kosztów życia i finansowania edukacji.

Protesty w Europie. 177 manifestacji w niespełna sześć tygodni

Z analizy opublikowanej 24 października przez „El País” wynika, że między 15 września a 23 października w Europie odnotowano co najmniej 177 protestów. Najwięcej demonstracji zorganizowano we Francji, Hiszpanii, Włoszech, Portugalii i Belgii. Na te pięć państw przypadło 80 proc. wszystkich wydarzeń uwzględnionych w zestawieniu.

Skala mobilizacji przypomina okres kryzysu zadłużeniowego w strefie euro. Według danych projektu badawczego PolDem podczas najbardziej intensywnych jesiennych miesięcy w latach 2010-2012 odnotowywano średnio około 190 protestów miesięcznie.

Obecne demonstracje nie tworzą jednak jednego, skoordynowanego ruchu. W poszczególnych krajach mają odmienne przyczyny, choć wiele postulatów się powtarza. Wśród najważniejszych są dostęp do mieszkań, rosnące wydatki gospodarstw domowych oraz finansowanie szkół i uczelni.

W analizie uwzględniono zgromadzenia przeciwko działaniom władz, w których uczestniczyło co najmniej 100 osób i które zostały opisane przez krajowe media. Rzeczywista liczba wszystkich protestów mogła więc być większa.

Ceny mieszkań i drożyzna wyprowadzają ludzi na ulice

Szczególnie duże znaczenie ma kryzys mieszkaniowy. W Hiszpanii demonstranci domagają się zwiększenia dostępności mieszkań i ograniczenia presji związanej z wysokimi czynszami.

26 września w Madrycie odbyła się manifestacja, w której według przedstawicielstwa hiszpańskiego rządu uczestniczyło co najmniej 25 tys. osób. Organizatorzy szacowali frekwencję znacznie wyżej. Tydzień później protesty zorganizowano w około 50 hiszpańskich miastach.

Podobne postulaty pojawiły się w Portugalii. W Lizbonie i Porto demonstranci rozbijali namioty, protestując przeciwko wysokim kosztom wynajmu oraz projektowi przepisów ułatwiających eksmisje. Policja usunęła obozowiska 20 października.

Problem dostępności nieruchomości potwierdzają dane statystyczne. Według Eurostatu w II kwartale 2026 roku ceny mieszkań w Unii Europejskiej wzrosły średnio o 4,7 proc. w porównaniu z analogicznym okresem poprzedniego roku. W Portugalii wzrost wyniósł aż 16,5 proc.

Rosnące ceny nieruchomości mogą utrudniać młodym ludziom usamodzielnienie się i zwiększać udział wydatków mieszkaniowych w domowych budżetach. Protestujący domagają się od władz działań, które poprawią dostępność mieszkań i ograniczą finansową presję na najemców.

Francja i Belgia protestują przeciwko cięciom w edukacji

We Francji fala demonstracji rozpoczęła się w połowie września od protestów uczniów przeciwko brakom nauczycieli, przepełnionym klasom i niedostatecznemu finansowaniu placówek edukacyjnych.

Z czasem do protestujących dołączyli nauczyciele, związki zawodowe i przedstawiciele innych grup społecznych. 17 października w demonstracjach w całej Francji uczestniczyło około 550 tys. osób, według danych tamtejszego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych.

We francuskojęzycznej części Belgii studenci sprzeciwiają się podwyżkom opłat za naukę i oszczędnościom budżetowym. Protesty odbywały się między innymi w Brukseli i Liège. Niezadowolenie związane z sytuacją w szkolnictwie pojawiło się również we Włoszech i Grecji.

„Studenci wracają do placówek edukacyjnych, sieci organizacyjne się aktywizują, a zmiany w opłatach, pomocy finansowej i warunkach nauki stają się natychmiast odczuwalne” – wyjaśnił Luka Lešić, przedstawiciel Europejskiej Unii Studentów, w wypowiedzi dla „El País”.

Ekspert wskazuje w ten sposób, dlaczego do nasilenia demonstracji dochodzi właśnie jesienią, po rozpoczęciu roku akademickiego.

Nie tylko drożyzna. W części krajów dochodzi do zamieszek

Nie wszystkie demonstracje mają podłoże ekonomiczne. W Albanii i Serbii istotną przyczyną protestów są zarzuty korupcyjne wobec władz i żądania rozliczenia odpowiedzialnych za wcześniejsze wydarzenia. W Niemczech organizowano natomiast manifestacje przeciwko służbie wojskowej i zwiększaniu wydatków na zbrojenia.

Większość zgromadzeń miała pokojowy przebieg. Jednak według zestawienia „El País” 49 protestów zakończyło się zatrzymaniami uczestników. Szczególnie poważne zamieszki odnotowano we Francji, Włoszech i Albanii.

W Mediolanie doszło do niszczenia witryn sklepowych i grabieży. We francuskich miastach protestom towarzyszyły podpalenia oraz starcia z policją. Władze części państw odpowiedziały dodatkowymi środkami bezpieczeństwa, ograniczeniami zgromadzeń i zwiększoną obecnością funkcjonariuszy.

Kolejne protesty już w listopadzie. Rządy pod presją

Jesienna fala demonstracji nie zakończy się w październiku. We Francji na 5 listopada zapowiedziano kolejną mobilizację związkową, a w Hiszpanii na 11 listopada wyznaczono strajk generalny.

We Włoszech związek zawodowy CGIL zapowiedział strajk generalny na 20 listopada. Kolejne demonstracje planowane są również w Niemczech i Portugalii.

Dla europejskich rządów protesty oznaczają konieczność reagowania na jednoczesną presję społeczną i ograniczenia finansów publicznych. Zwiększanie nakładów na edukację, poprawa dostępności mieszkań oraz wspieranie gospodarstw domowych wymagają środków, których część państw poszukuje w warunkach wysokiego zadłużenia.

Czytaj także:

Koniec osobnych IKE i IKZE? IKE+ miałoby zostać objęte podatkiem

Saudi Aramco może sprzedać biznes w Polsce. Trwają poszukiwania inwestorów

Coraz bliżej miliona bezrobotnych w Polsce. 9 na 10 nie ma prawa do zasiłku