• W pierwszych dziewięciu miesiącach 2026 roku oddano w Polsce 149,2 tys. mieszkań, o 3,1 proc. więcej niż rok wcześniej.
  • Aż 30,9 proc. mieszkańców Polski żyje w przeludnionych lokalach, podczas gdy średnia unijna wynosi 16,8 proc.
  • Eksperci proponują rozwój mieszkań na tani wynajem, szczególnie dla osób zarabiających zbyt dużo na lokal komunalny, ale zbyt mało na zakup nieruchomości.

W Polsce buduje się dużo mieszkań. GUS pokazuje nowe dane

Polska od lat znajduje się w europejskiej czołówce pod względem liczby oddawanych mieszkań w przeliczeniu na mieszkańca. Najnowsze statystyki potwierdzają, że aktywność budowlana pozostaje wysoka.

Według danych Głównego Urzędu Statystycznego od stycznia do września 2026 roku oddano do użytkowania 149,2 tys. mieszkań, czyli o 3,1 proc. więcej niż przed rokiem. Deweloperzy przekazali 91,9 tys. lokali, a inwestorzy indywidualni 51,3 tys.

Wzrosła również liczba rozpoczynanych inwestycji, o 4,5 proc., oraz mieszkań objętych pozwoleniami na budowę lub zgłoszeniami z projektem budowlanym, o 12,3 proc.

Mimo dużej liczby nowych inwestycji problem dostępności mieszkań pozostaje nierozwiązany. Większość lokali powstaje na zasadach komercyjnych, co oznacza, że ich ceny zależą przede wszystkim od kosztów budowy, wartości gruntów i sytuacji rynkowej.

W rezultacie zwiększanie podaży nie musi automatycznie przekładać się na możliwość zakupu mieszkania przez gospodarstwa domowe o przeciętnych dochodach.

Mieszkania dla klasy średniej poza zasięgiem. Ceny wzrosły o 117 proc.

Skalę problemu pokazuje raport Komisji Europejskiej dotyczący Polski z czerwca 2026 roku. Od 2015 roku ceny mieszkań w Polsce wzrosły o 117 proc., podczas gdy czynsze zwiększyły się o 74 proc. W tym samym okresie wzrost cen mieszkań w całej Unii Europejskiej wyniósł 62 proc.

Szczególnie trudna jest sytuacja osób, które nie kwalifikują się do mieszkań komunalnych z powodu zbyt wysokich dochodów, ale jednocześnie nie dysponują wystarczającymi oszczędnościami lub zdolnością kredytową, by kupić własne lokum.

To właśnie tę grupę eksperci określają jako znajdującą się w luce czynszowej. Z badań przywołanych przez Komisję Europejską wynika, że problem ten może dotyczyć nawet jednej trzeciej polskich gospodarstw domowych.

Konsekwencją ograniczonej dostępności mieszkań są również trudne warunki lokalowe. Według danych Eurostatu w 2025 roku w przeludnionych mieszkaniach żyło 30,9 proc. Polaków, wobec 16,8 proc. mieszkańców Unii Europejskiej. Oznacza to, że niemal co trzeci mieszkaniec Polski zajmuje lokal, w którym liczba pomieszczeń jest niewystarczająca w stosunku do liczby i wieku domowników.

Tańszy najem zamiast drogiego kredytu. Eksperci wskazują rozwiązanie

Zdaniem analityków jednym z najważniejszych kierunków zmian powinien być rozwój segmentu mieszkań dostępnych czynszowo. Marcin Jańczuk, analityk rynku nieruchomości w Metrohouse, w rozmowie z „Pulsem Biznesu” wskazuje:

Na pierwszym miejscu postawiłbym rozwój segmentu mieszkań na tani wynajem.

Ekspert proponuje model określany jako cost-rental. W tym systemie czynsz nie wynika bezpośrednio z rynkowej wartości mieszkania, lecz jest kalkulowany na podstawie kosztów jego wybudowania, finansowania i późniejszego utrzymania.

Takie rozwiązanie mogłoby zapewnić bardziej przewidywalne wydatki gospodarstwom domowym, które nie chcą lub nie mogą zaciągnąć wieloletniego kredytu hipotecznego. Polska posiada już instytucje, które mogą rozwijać podobny model. Są to przede wszystkim Towarzystwa Budownictwa Społecznego (TBS) oraz Społeczne Inicjatywy Mieszkaniowe (SIM).

Problemem pozostaje jednak niewystarczająca skala ich działalności. Eksperci wskazują również na potrzebę remontowania pustostanów należących do gmin oraz udostępniania gruntów publicznych pod inwestycje z ograniczonymi czynszami.

Rozwój takiego budownictwa wymaga jednak stabilnego finansowania. Czynsze oparte na kosztach nie muszą być automatycznie niskie, szczególnie gdy inwestycja powstaje na drogim gruncie i jest finansowana kosztownym kredytem.

Rząd i Unia Europejska szukają sposobu na kryzys mieszkaniowy

Dostępność mieszkań stała się jednym z ważniejszych wyzwań polityki gospodarczej w Unii Europejskiej. Komisja Europejska przygotowała plan, który zakłada zwiększenie liczby budowanych mieszkań, remontowanie istniejących nieruchomości, uproszczenie procedur administracyjnych oraz szersze wykorzystanie finansowania publicznego i prywatnego.

Według szacunków Komisji zaspokojenie potrzeb mieszkaniowych w UE wymaga budowania ponad 2 mln mieszkań rocznie, czyli około 650 tys. więcej niż obecnie. Również polski rząd zapowiada zwiększenie nakładów na budownictwo społeczne. Zgodnie z przedstawioną w marcu strategią mieszkaniową w 2026 roku na mieszkalnictwo z budżetu państwa ma trafić 6,7 mld zł, z czego 4,02 mld zł przeznaczono na bezzwrotne granty dla samorządów.

Środki mają wesprzeć powstanie około 18 tys. mieszkań komunalnych i społecznych oraz 2,5 tys. miejsc w akademikach. Są to planowane efekty programu, a nie liczba lokali już oddanych do użytkowania.

Samo zwiększenie finansowania nie rozwiąże jednak wszystkich problemów. Istotne pozostają dostępność gruntów, czas realizacji inwestycji oraz dopasowanie nowych mieszkań do potrzeb mieszkańców poszczególnych miejscowości.

W największych miastach zapotrzebowanie na dostępne cenowo lokale pozostaje wysokie, podczas gdy część mniejszych miejscowości mierzy się z problemem niewykorzystanych zasobów mieszkaniowych.

Czytaj także:

Koniec osobnych IKE i IKZE? IKE+ miałoby zostać objęte podatkiem

Saudi Aramco może sprzedać biznes w Polsce. Trwają poszukiwania inwestorów

Coraz bliżej miliona bezrobotnych w Polsce. 9 na 10 nie ma prawa do zasiłku