- Zespół Rafała Brzoski wykrył ślady oprogramowania AIO Software w kampaniach powiązanych z oszustwami na Facebooku.
- Analiza wskazuje na związki firmy z rosyjskim Petersburgiem, w tym rekrutację pracowników i rozliczenia w kryptowalutach.
- Twórcy ScamWatch domagają się wyjaśnień od Mety oraz skuteczniejszej weryfikacji reklamodawców.
Brzoska ujawnia rosyjski trop. Ślady prowadzą do Petersburga
Podczas posiedzenia parlamentarnego zespołu do spraw przeciwdziałania oszukańczym reklamom zaprezentowano ustalenia ekspertów współpracujących z Rafałem Brzoską. Prace prowadził między innymi Sebastian Kondracki, współtwórca polskiego modelu sztucznej inteligencji Bielik.
Analitycy postanowili zbadać nie tylko pojedyncze oszukańcze reklamy, ale również infrastrukturę wykorzystywaną do ich publikowania. Na jednej ze stron, do której kierowała reklama na platformie Meta, wykryli kod powiązany z AIO Software. Jak ustalił portal XYZ, firma działa formalnie w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, jednak analizy wskazują na jej związki z rosyjską spółką AIO Tech z Petersburga.
Zespół odnalazł między innymi ogłoszenia rekrutacyjne dotyczące pracy w Rosji. Wynagrodzenia miały być oferowane także w USDT, czyli kryptowalucie powiązanej z dolarem amerykańskim.
Rafał Brzoska poinformował, że analiza publicznie dostępnych informacji pozwoliła zidentyfikować operacyjne powiązania przedsiębiorstwa z Rosją. Zaapelował również o dokładne zbadanie sprawy przez odpowiednie instytucje.
Ustalenia nie przesądzają jednak, że AIO Software samodzielnie organizowało oszustwa ani że za kampaniami stały rosyjskie służby. Wskazują przede wszystkim na infrastrukturę i narzędzia, które mogły być wykorzystywane przez sprawców.
Oszustwa na Facebooku. Jak reklamy omijają zabezpieczenia Mety?
Jednym z najważniejszych elementów działalności AIO Software jest technologia określana jako cloaking. Pozwala ona wyświetlać różne wersje strony internetowej w zależności od tego, kto ją odwiedza.
W praktyce system sprawdzający reklamę może zobaczyć neutralną stronę, która nie narusza zasad platformy. Tymczasem zwykły użytkownik po kliknięciu może zostać przekierowany na witrynę promującą fałszywą inwestycję lub próbującą wyłudzić dane osobowe.
Dokumentacja analizowanego oprogramowania opisuje również możliwość filtrowania ruchu, rozpoznawania urządzeń oraz zastępowania zablokowanych domen nowymi adresami. Sebastian Kondracki, współtwórca Bielik.AI i ekspert inicjatywy „150 proc. Stop Scam”, w rozmowie z Interią Biznes ocenił:
Twórcy potrafią ominąć wszystkie zabezpieczenia, stawiają całe farmy stron scamerskich.
Ekspert wskazał, że oprogramowanie może umożliwiać prowadzenie rozbudowanych kampanii dezinformacyjnych i oszukańczych.
Należy jednak rozróżnić legalne narzędzia marketingowe od ich przestępczego wykorzystania. Samo filtrowanie ruchu internetowego nie jest nielegalne. Nie wykazano również, że obecność kodu AIO na konkretnej stronie automatycznie oznacza przesyłanie danych użytkowników do Rosji.
Setki tysięcy podejrzanych reklam. ScamWatch ujawnia skalę problemu
Sprawa AIO Software jest kolejnym etapem działań prowadzonych przez inicjatywę „150 proc. Stop Scam”, uruchomioną przez Rafała Brzoskę.
Jej częścią jest ScamWatch, system wykorzystujący sztuczną inteligencję do analizowania reklam, stron internetowych i powiązań między kampaniami.
Według raportu opublikowanego przez organizatorów inicjatywy, do 11 września 2026 roku system zgromadził ponad 2,04 mln reklam, z których przeanalizowano 1,76 mln.
Spośród zbadanych materiałów 290 829 reklam, czyli 16,5 proc., zakwalifikowano jako podejrzane. Kolejne 28 215 otrzymało ocenę bardzo wysokiego ryzyka.
Nie oznacza to, że wszystkie zakwestionowane materiały zostały prawnie uznane za oszustwa. Wyniki przedstawiają klasyfikację ryzyka dokonaną przez system analityczny. Meta wcześniej kwestionowała część metodologii wykorzystywanej do szacowania skali oszukańczych reklam.
Problem dotyczy między innymi kampanii podszywających się pod przedsiębiorców, polityków i instytucje finansowe. Oszuści wykorzystują także deepfake, czyli zmanipulowane nagrania i obrazy, aby uwiarygodnić fałszywe oferty inwestycyjne.
Sam Brzoska wielokrotnie padał ofiarą takich działań. Jego wizerunek wykorzystywano bez zgody w reklamach zachęcających do inwestowania pieniędzy na nieistniejących platformach.
Meta pod presją. Brzoska chce kar w wysokości 150 proc.
Ujawnienie rosyjskich powiązań AIO Software ponownie wywołało pytania o odpowiedzialność platform internetowych za bezpieczeństwo reklam. Organizatorzy kampanii „150 proc. Stop Scam” proponują wprowadzenie obowiązkowej weryfikacji reklamodawców, wzorowanej na rozwiązaniach stosowanych przez instytucje finansowe.
Postulują również nakładanie kar w wysokości 150 proc. przychodu uzyskanego przez platformę z emisji oszukańczej reklamy. Część pieniędzy miałaby trafiać do specjalnego funduszu wspierającego poszkodowanych. Są to na razie propozycje zmian przepisów, a nie obowiązujące sankcje.
Sprawą zajmują się również polskie władze. Jak wynika z komunikatu Ministerstwa Cyfryzacji, resort występował już do Mety o wyjaśnienia dotyczące skali oszustw i skuteczności działań podejmowanych przeciwko przestępcom.
Meta deklaruje, że zwalcza oszukańcze reklamy i rozwija systemy automatycznego wykrywania nadużyć. Najnowsze ustalenia zespołu Brzoski stawiają jednak kolejne pytania o skuteczność tych zabezpieczeń.
Czytaj także:
Koniec osobnych IKE i IKZE? IKE+ miałoby zostać objęte podatkiem
Saudi Aramco może sprzedać biznes w Polsce. Trwają poszukiwania inwestorów
Coraz bliżej miliona bezrobotnych w Polsce. 9 na 10 nie ma prawa do zasiłku



