- Rosyjskie władze mogą objąć tymczasowym zarządem majątek firmy, która niewystarczająco zabezpieczy strategiczne obiekty przed dronami.
- Mechanizm obejmuje nieruchomości, ruchomości, akcje, udziały oraz inne prawa majątkowe przedsiębiorstwa.
- Kreml zapewnia, że nie jest to nacjonalizacja, ale przepisy nie określają maksymalnego czasu państwowego zarządu.
Putin pozwala przejmować zarządzanie majątkiem firm
Dekret numer 604 wszedł w życie 24 sierpnia 2026 roku. Zgodnie z jego oficjalnie opublikowaną treścią rząd może ustanowić tymczasowy zarząd, jeżeli przedsiębiorstwo nie podejmie wymaganych działań ochronnych, naruszy zasady bezpieczeństwa albo nieskutecznie przeciwdziała zagrożeniu ze strony bezzałogowych statków powietrznych.
Podstawą do ingerencji może być również niewystarczająco szybkie przywrócenie działalności zakładu po ataku. Decyzję podejmuje rosyjski rząd na polecenie prezydenta.
Przepisy obejmują energetykę, przemysł, telekomunikację, transport, logistykę, infrastrukturę komunalną i obiekty istotne dla funkcjonowania ludności. Katalog pozostaje otwarty. Mechanizmem można objąć także inne przedsiębiorstwa uznane za szczególnie ważne dla bezpieczeństwa lub stabilności gospodarczej Rosji.
Państwo może przejąć kontrolę nie tylko nad zaatakowanym obiektem
Dekret nie ogranicza państwowego zarządu do hali, magazynu czy rafinerii, która została zaatakowana. Przejęte może zostać całe lub częściowe mienie przedsiębiorstwa znajdujące się w Rosji.
Dotyczy to nieruchomości, maszyn, pojazdów, akcji, udziałów w innych spółkach oraz pozostałych praw majątkowych. Tymczasowym zarządcą ma być domyślnie Federalna Agencja Zarządzania Mieniem Państwowym, czyli Rosimushchestvo. Rząd może jednak wyznaczyć inny podmiot.
Zarządca otrzyma uprawnienia właścicielskie, z wyjątkiem prawa do rozporządzania przejętym majątkiem. Będzie mógł przeprowadzać inwentaryzację, zarządzać działalnością i pokrywać swoje koszty z dochodów generowanych przez aktywa.
Przepisy nie wskazują konkretnego terminu zwrotu kontroli. Tymczasowy zarząd kończy się dopiero po kolejnej decyzji rządu wydanej na polecenie Putina.
Kreml zapewnia, że to nie nacjonalizacja
Rosyjskie władze przekonują, że rozwiązanie ma służyć wyłącznie ochronie strategicznych przedsiębiorstw. Nie zmienia jednak formalnego właściciela aktywów.
„Nie chodzi o nacjonalizację ani zmianę formy własności” – powiedział pierwszy wicepremier Rosji Denis Manturow, cytowany przez agencję Interfax. Zapewnił, że mechanizm będzie stosowany punktowo i jedynie w przypadku firm, które nie podejmą współpracy z państwem.
Z punktu widzenia przedsiębiorcy formalne zachowanie własności nie oznacza jednak zachowania faktycznej kontroli. Państwowy zarządca będzie mógł wykonywać większość uprawnień właściciela, a dekret nie określa, jak długo taka sytuacja może trwać.
Nie wskazano również precyzyjnych kryteriów oceny skuteczności ochrony przed dronami. To rosyjskie władze zdecydują, czy zastosowane zabezpieczenia były wystarczające oraz czy odbudowa uszkodzonego zakładu przebiega odpowiednio szybko.
Ataki dronów uderzają w rosyjskie rafinerie i logistykę
Nowe przepisy zostały wprowadzone po nasileniu ukraińskich ataków na obiekty znajdujące się w głębi Rosji. Celem są między innymi rafinerie, składy paliw, porty oraz duże centra logistyczne.
Jak podała Associated Press, ataki powodują zakłócenia w dostawach paliw i zwiększają presję na właścicieli wielokrotnie uszkadzanych zakładów. Drony uderzały również w magazyny należące do platform handlowych Wildberries i Ozon.
Według medialnych doniesień uszkodzonych zostało około 20 obiektów Wildberries oraz sześć centrów logistycznych Ozonu. Kurs notowanego na moskiewskiej giełdzie Ozonu spadł podczas jednej z sesji o blisko 30 proc.
Dla Kremla problemem nie są już wyłącznie bezpośrednie straty wojskowe. Ataki na rafinerie i centra logistyczne wpływają na ceny, dostępność paliw, dostawy towarów oraz nastroje konsumentów.
Firmy mają finansować własną ochronę i szybką odbudowę
Dekret oznacza, że rosyjskie przedsiębiorstwa będą musiały zwiększać wydatki na monitoring przestrzeni powietrznej, systemy alarmowe, zabezpieczenia przeciwpożarowe, osłony oraz rozwiązania utrudniające dronom dotarcie do najważniejszych części zakładów.
Nie każda firma może jednak samodzielnie używać uzbrojenia lub wojskowych systemów obrony powietrznej. W praktyce skuteczność ochrony będzie zależała od współpracy z administracją, służbami i armią. Jednocześnie to właściciel może zostać obciążony odpowiedzialnością za nieskuteczne zabezpieczenie obiektu.
Powstaje więc ryzyko, że przedsiębiorca poniesie koszt ochrony i odbudowy, chociaż nie ma pełnej kontroli nad możliwościami zwalczania dronów. Jeśli władze uznają podjęte działania za niewystarczające, mogą dodatkowo odebrać mu zarządzanie firmą.
Nowy dekret zwiększa ryzyko prowadzenia działalności w Rosji, szczególnie w sektorach energetycznym, przemysłowym i logistycznym. Firmy muszą liczyć się jednocześnie ze stratami po atakach, wyższymi nakładami na bezpieczeństwo oraz możliwością utraty faktycznej kontroli nad aktywami.
Czytaj także:
Wyciekły dane 19 mln Polaków. Jakiego zadośćuczynienia mogą się spodziewać?
Komisja Europejska upomina Ukrainę. Chodzi o korupcję i praworządność
Polacy zabrali głos ws. zmian w PIT. Tylko co 10 popiera rząd



