Rosja coraz wyraźniej płaci gospodarczy rachunek za wojnę w Ukrainie. Małe sklepy, punkty usługowe, lokale gastronomiczne i salony beauty zmagają się jednocześnie z wyższymi podatkami, inflacją, drogim kredytem i słabnącą siłą nabywczą klientów. To sektor inny niż państwowa zbrojeniówka: mniej korzysta z wojennych zamówień, a bardziej odczuwa koszty finansowania deficytu i spadek popytu konsumpcyjnego.