- 32 proc. demokratów i sympatyzujących z nimi wyborców pozytywnie ocenia polityków określających się jako demokratyczni socjaliści.
- Kandydaci popierani przez DSA wygrywają prawybory i pokonują przedstawicieli partyjnego establishmentu.
- Demokraci obawiają się, że radykalne postulaty lewicy mogą pomóc Donaldowi Trumpowi zmobilizować republikanów.
DSA nie jest osobną partią polityczną. Jej kandydaci najczęściej startują w prawyborach Partii Demokratycznej, wykorzystując jej struktury i miejsce na kartach wyborczych. Dzięki temu demokratyczni socjaliści mogą przejmować partię od środka, pokonując bardziej umiarkowanych polityków w okręgach zdominowanych przez lewicowy elektorat.
Co trzeci demokrata sympatyzuje z socjalistami
Według badania Pew Research Center 32 proc. demokratów i niezależnych wyborców skłaniających się ku tej partii pozytywnie ocenia polityków określających się jako demokratyczni socjaliści. Wśród liberalnego skrzydła partii odsetek wynosi 52 proc.
Poparcie jest szczególnie wysokie wśród młodszych, dobrze wykształconych i mocno zainteresowanych polityką wyborców. To grupa, która chętnie uczestniczy w prawyborach, angażuje się w kampanie internetowe i wpłaca niewielkie darowizny na rzecz kandydatów.
Jednocześnie demokratyczni socjaliści pozostają znacznie mniej popularni w całym społeczeństwie. Tylko 17 proc. dorosłych Amerykanów pozytywnie ocenia takich polityków, natomiast 38 proc. ma do nich negatywny stosunek. Demokraci mogą więc dzięki lewicowym kandydatom mobilizować własną bazę, ale ryzykują utratę wyborców centrowych.
Kandydaci DSA pokonują partyjny establishment
Najbardziej rozpoznawalnym symbolem politycznej zmiany stał się Zohran Mamdani, burmistrz Nowego Jorku. W czerwcu poparł trzech progresywnych kandydatów startujących w prawyborach do Izby Reprezentantów. Wszyscy wygrali, a dwóch z nich pokonało urzędujących kongresmenów. Wyniki opisała Associated Press.
Socjaliści odnoszą sukcesy również poza Nowym Jorkiem. Melat Kiros wygrała prawybory w Kolorado, pokonując wieloletniego członka Izby Reprezentantów. W Michigan Abdul El-Sayed zwyciężył w prawyborach do Senatu, mimo że jego umiarkowana rywalka Haley Stevens otrzymała wsparcie partyjnego establishmentu i dysponowała znacznie większymi środkami na kampanię. Wynik ten Financial Times uznał za poważne zwycięstwo progresywnego skrzydła demokratów.
To właśnie Michigan może być najważniejszym testem nowej strategii. W przeciwieństwie do Nowego Jorku jest stanem wahającym się, w którym demokraci muszą walczyć również o wyborców umiarkowanych. Zwycięstwo w prawyborach nie gwarantuje więc zdobycia mandatu w listopadzie.
Mamdani otwiera miejskie sklepy spożywcze
Rosnące wpływy demokratycznych socjalistów nie ograniczają się do kampanii wyborczych. Zohran Mamdani rozpoczął realizację jednego ze swoich najbardziej rozpoznawalnych pomysłów, stworzenia pięciu sklepów spożywczych należących do miasta, po jednym w każdej dzielnicy Nowego Jorku.
Podstawowy koszyk produktów ma być w nich o 30 proc. tańszy od cen rynkowych. Według oficjalnych informacji nowojorskiego ratusza przeciętna rodzina będzie mogła zaoszczędzić około 90 dolarów miesięcznie. Sklepy mają być własnością miasta, ale ich prowadzenie zostanie powierzone prywatnym operatorom.
Krytycy wskazują, że różnicę między ceną rynkową a ceną w miejskim sklepie ostatecznie pokryją podatnicy. Obawiają się też nierównej konkurencji wobec niewielkich prywatnych sklepów. Zwolennicy odpowiadają, że pięć placówek nie zdominuje nowojorskiego rynku, a program pozwoli sprawdzić, czy publiczna interwencja może skutecznie obniżyć koszty życia.
Eksperyment Mamdaniego będzie bacznie obserwowany przez demokratów w całych Stanach Zjednoczonych. Jeżeli sklepy rzeczywiście zaoferują tańszą żywność bez gwałtownego wzrostu kosztów dla miasta, pomysł może zostać wykorzystany w kolejnych kampaniach. Jeżeli program okaże się kosztowny lub źle zarządzany, republikanie przedstawią go jako dowód nieskuteczności socjalistycznej gospodarki.
Demokraci dostają program znacznie bardziej radykalny
Oficjalny program DSA pod hasłem „Workers Deserve More” nie ogranicza się do bezpłatnej opieki zdrowotnej, publicznych przedszkoli czy skrócenia tygodnia pracy. Organizacja postuluje między innymi likwidację Kolegium Elektorów i Senatu oraz zastąpienie prezydenta i Sądu Najwyższego organami podporządkowanymi Kongresowi.
DSA chce także wielopartyjnego systemu politycznego, proporcjonalnych wyborów, znacznego ograniczenia wydatków wojskowych i zamknięcia amerykańskich baz za granicą. Część kandydatów wspieranych przez organizację dystansuje się od najbardziej radykalnych propozycji, podkreślając, że członkostwo lub poparcie DSA nie oznacza akceptacji każdego punktu programu.
Demokraci mają jednak coraz większy problem z przekonaniem wyborców, gdzie przebiega granica między popularnymi postulatami socjalnymi a całkowitą przebudową amerykańskiego ustroju. Donald Trump i republikanie wykorzystują tę niejasność, nazywając całe progresywne skrzydło komunistami.
Skręt w lewo może pomóc Trumpowi
Demokratyczni socjaliści zapewniają partii energię, młodych działaczy i prosty przekaz skoncentrowany na cenach mieszkań, żywności, ochronie zdrowia oraz nierównościach majątkowych. Trafiają w realne problemy wyborców, których nie przekonują już tradycyjne hasła partyjnego establishmentu.
Równocześnie postulaty likwidacji najważniejszych instytucji, ograniczenia policji czy radykalnego zmniejszenia potencjału wojskowego mogą odstraszać wyborców w stanach wahających się. Parkiet wskazuje, że rosnące wpływy DSA stają się poważnym zmartwieniem dla umiarkowanych demokratów i wygodnym celem ataków ze strony Trumpa.
Przed wyborami do Kongresu demokraci muszą więc rozwiązać trudny problem. Bez progresywnej lewicy mogą stracić młodych wyborców i społeczną energię. Jeżeli jednak pozwolą jej całkowicie zdominować program, mogą oddać republikanom centrum. Najbliższe wybory pokażą, czy demokratyczni socjaliści potrafią wygrywać również poza najbezpieczniejszymi, zdecydowanie lewicowymi okręgami.
Czytaj także:
3/4 pracodawców nagina przepisy. Wciąż nie ma widełek płacowych w ofertach
Ukraina prosi USA o Patrioty. Trump odpowiada: już daliśmy
Koniec sielanki w branży IT. Widełki płacowe spadły nawet o 40 proc.


