- W lesie na terenie powiatu nowodworskiego znaleziono gliniane naczynie zawierające co najmniej kilkadziesiąt srebrnych monet.
- Wśród rozpoznanych numizmatów znajdują się orty i trojaki wybite za panowania Zygmunta III Wazy.
- Skarb został przekazany konserwatorowi zabytków. Jego dokładna liczebność, wiek i wartość zostaną ustalone po przeprowadzeniu badań.
Odkrycia dokonał Dariusz Mastalerz, hobbysta i członek Polskiego Związku Eksploratorów. Poszukiwania prowadził za pomocą wykrywacza metali, na podstawie pozwolenia wydanego przez Mazowieckiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. Dokładne miejsce odnalezienia skarbu nie zostało ujawnione.
Skarb monet ukryty w glinianym naczyniu
Znalezisko składa się z luźnych monet oraz numizmatów połączonych ze sobą przez ziemię i produkty korozji. Część skarbu nadal tkwi we fragmentarycznie zachowanym glinianym naczyniu. Z tego powodu nie można jeszcze dokładnie policzyć ani rozpoznać wszystkich monet.
Jak poinformował Mazowiecki Wojewódzki Konserwator Zabytków, znalezisko zostało zabezpieczone i umieszczone w warunkach odpowiednich do jego przechowywania. Badaniom zostaną poddane zarówno monety, jak i samo naczynie.
Według portalu Zwiadowca Historii skarb obejmuje co najmniej kilkadziesiąt numizmatów. Widoczne egzemplarze zachowały się w dobrym stanie. Pełny rozmiar depozytu będzie jednak znany dopiero po bezpiecznym oddzieleniu monet, oczyszczeniu ich i przeprowadzeniu inwentaryzacji.
Wśród monet są orty i trojaki
Pierwsze rozpoznane monety pochodzą z czasów panowania Zygmunta III Wazy, czyli z lat 1587-1632. Reprezentują różne roczniki i mennice. Wśród nich znalazły się między innymi srebrne orty gdańskie oraz polskie trojaki.
Ort był srebrną monetą wprowadzoną do obiegu na początku XVII wieku. Początkowo odpowiadał jednej czwartej talara, a jego wartość określano później na 16, a następnie 18 groszy. Trojak, zgodnie z nazwą, miał wartość trzech groszy. Za panowania Zygmunta III Wazy należał do najczęściej wybijanych monet Rzeczypospolitej.
Dariusz Mastalerz nie wyklucza, że wewnątrz sklejonej części depozytu mogą znajdować się również talary. Byłoby to szczególnie cenne odkrycie, ponieważ duże srebrne monety tego typu są znacznie rzadsze i osiągają wysokie ceny kolekcjonerskie. Na razie jest to jednak wyłącznie możliwość, której nie potwierdziły badania.
Ile może być wart skarb?
Materialna wartość odkrycia nie została jeszcze oszacowana. Nie można jej określić na podstawie samej liczby monet ani ich dawnych nominałów. Dla numizmatyków kluczowe będą rocznik, mennica, wariant stempla, stan zachowania oraz rzadkość poszczególnych egzemplarzy.
Nawet monety tego samego typu mogą różnić się wartością wielokrotnie. Powszechny trojak zachowany w przeciętnym stanie będzie wyceniany zupełnie inaczej niż rzadka odmiana z błędem menniczym, nietypowym napisem lub znakiem konkretnego mincerza.
Znalazca podkreślił w rozmowie cytowanej przez Polsat News, że o wartości skarbu mogą przesądzić właśnie takie numizmatyczne szczegóły. Przed zakończeniem prac podawanie konkretnej kwoty byłoby więc zgadywaniem.
Monety mogły zostać ukryte podczas potopu szwedzkiego
Nie wiadomo jeszcze, kiedy i dlaczego dzban trafił pod ziemię. Jedna z rozważanych hipotez łączy skarb z potopem szwedzkim. W połowie XVII wieku szwedzkie oddziały przemieszczały się w rejonie dzisiejszego Modlina i budowały tam umocnienia.
Monety mogli ukryć mieszkańcy obawiający się grabieży. Nie można także wykluczyć, że depozyt należał do żołnierzy i stanowił zgromadzony łup. Osoba, która zakopała dzban, prawdopodobnie planowała później po niego wrócić, ale z nieznanych przyczyn nigdy tego nie zrobiła.
Na obecnym etapie jest to jedynie hipoteza. Sam fakt, że monety wybito za panowania Zygmunta III Wazy, nie oznacza, że zostały ukryte jeszcze za życia króla. Srebrne numizmaty pozostawały w obiegu przez wiele kolejnych lat. Przybliżony moment ukrycia skarbu będzie można określić przede wszystkim na podstawie najmłodszej monety odnalezionej w naczyniu.
Jak podaje portal historyczny Dzieje.pl, dalsze badania mają objąć cały depozyt. Dopiero konserwacja i dokładna analiza pokażą, ile monet znajdowało się w dzbanie, z jakich mennic pochodziły i jaką historię może opowiadać skarb odnaleziony w mazowieckim lesie.
Kinga Stachowiak, prezes Fundacji „Ducatus”
Czytaj także:
3/4 pracodawców nagina przepisy. Wciąż nie ma widełek płacowych w ofertach
Ukraina prosi USA o Patrioty. Trump odpowiada: już daliśmy
Koniec sielanki w branży IT. Widełki płacowe spadły nawet o 40 proc.



