• Rząd usunął z projektu możliwość tworzenia przez gminy stref zakazujących najmu krótkoterminowego.
  • Właściciele mieszkań będą musieli rejestrować lokale w centralnym wykazie obiektów noclegowych.
  • Powtarzające się skargi mieszkańców będą mogły doprowadzić do wykreślenia lokalu z rejestru.

Najem krótkoterminowy bez stref zakazu

Rada Ministrów 14 lipca przyjęła projekt nowelizacji ustawy o usługach hotelarskich. Jeszcze na wcześniejszym etapie prac dokument zakładał, że rady gmin będą mogły wyznaczać strefy, w których prowadzenie najmu krótkoterminowego zostanie ograniczone lub zakazane.

Rozwiązanie zostało jednak usunięte przed przyjęciem projektu przez rząd. Jak wynika z treści autopoprawki opisanej przez serwis Turystyka.rp.pl, zrezygnowano z przepisów pozwalających radom gmin wyłączać działalność obiektów świadczących usługi hotelarskie na określonych obszarach.

Oznacza to, że miasta takie jak Kraków, Warszawa, Gdańsk, Sopot czy Zakopane nie będą mogły ustanawiać lokalnych „stref wolnych od najmu”. Samorządy nadal będą uczestniczyć w kontroli rynku i prowadzeniu ewidencji, ale nie otrzymają prawa do wprowadzenia obszarowego zakazu.

Rząd wprowadzi rejestr mieszkań na wynajem

Brak stref nie oznacza rezygnacji z regulacji całego rynku. Zgodnie z komunikatem Ministerstwa Sportu i Turystyki wynajmowanie mieszkań na kilka dni zostanie jednoznacznie uznane za świadczenie usług hotelarskich. Właściciele będą musieli zgłaszać lokale do Centralnego Wykazu Turystycznych Obiektów Noclegowych.

Centralny system ma obejmować hotele, pensjonaty oraz nieklasyfikowane obiekty, w tym prywatne mieszkania oferowane za pośrednictwem internetowych platform rezerwacyjnych. Każdy zarejestrowany lokal ma otrzymać indywidualny numer identyfikacyjny. Numer będzie musiał być umieszczany w ogłoszeniach.

Właściciel lub administrator będzie zobowiązany do przygotowania regulaminu określającego zasady pobytu i bezpieczeństwa gości. W lokalu ma być także dostępny kontakt do osoby odpowiedzialnej za nieruchomość. Platformy internetowe będą przekazywać administracji dane dotyczące wynajmowanych obiektów i zawieranych rezerwacji.

Za brak rejestracji lub nielegalne świadczenie usług mają grozić kary administracyjne. Projekt przewiduje również możliwość wykreślenia lokalu z rejestru, jeżeli będą powtarzały się skargi dotyczące jego funkcjonowania.

Spór w rządzie o prawa mieszkańców

Usunięciu stref sprzeciwiła się minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. Zgłosiła formalne zdanie odrębne wobec projektu przyjętego przez Radę Ministrów.

„Zero praw dla samorządów w ustanawianiu stref wolnych od Airbnb. Zero praw mieszkańców w decydowaniu” – napisała minister, której wypowiedź przytoczył serwis Turystyka.rp.pl. Jej zdaniem sam rejestr i możliwość kontroli nie wystarczą, aby chronić mieszkańców budynków przed szczególnie uciążliwymi lokalami.

Inne stanowisko przedstawił minister infrastruktury Dariusz Klimczak. W rozmowie z Money.pl przekonywał, że rząd musiał znaleźć równowagę pomiędzy prawem mieszkańców do spokoju a swobodą prowadzenia legalnej działalności gospodarczej.

Minister podkreślił, że większość właścicieli działa zgodnie z przepisami. Jego zdaniem problematyczne lokale będzie można eliminować z rynku dzięki skargom, kontrolom oraz wykreśleniu z rejestru. „Chcemy zbalansować interesy różnych stron” – stwierdził Klimczak.

Co zmieni się dla właścicieli mieszkań?

Największą zmianą będzie odejście od modelu, w którym najem na kilka dni funkcjonował często jak zwykłe wynajmowanie prywatnego mieszkania. Po wejściu nowych przepisów działalność zostanie objęta zasadami zbliżonymi do tych, które obowiązują pozostałe obiekty noclegowe.

Właściciele będą musieli sprawdzić, czy lokal został prawidłowo zgłoszony, posiada numer identyfikacyjny, regulamin oraz wymagane zabezpieczenia. Projekt przewiduje też dostosowanie wymogów przeciwpożarowych do realiów mieszkań wykorzystywanych w najmie krótkoterminowym. Budynki mieszkalne nie mają być automatycznie traktowane tak samo jak pełnowymiarowe hotele.

Zmiany mogą ograniczyć szarą strefę i utrudnić publikowanie anonimowych ofert. Dane przekazywane przez platformy ułatwią administracji porównywanie ogłoszeń z informacjami w rejestrze. Dla legalnie działających właścicieli oznacza to dodatkowe formalności, ale również możliwość ograniczenia konkurencji ze strony niezarejestrowanych obiektów.

Mieszkańcy nie wprowadzą zakazu w całej dzielnicy

Dla wspólnot mieszkaniowych, spółdzielni i sąsiadów najważniejszą konsekwencją jest brak możliwości wyłączenia najmu krótkoterminowego na całym obszarze gminy lub wybranej dzielnicy. Reakcja będzie możliwa przede wszystkim wobec konkretnego lokalu, który powoduje problemy.

Powtarzające się skargi mogą doprowadzić do kontroli i ostatecznego wykreślenia działalności z wykazu. Skuteczność rozwiązania będzie jednak zależała od szczegółowych procedur, szybkości reakcji urzędów oraz sposobu dokumentowania naruszeń.

Pierwotna wersja projektu przewidywała również zwiększenie uprawnień mieszkańców i gmin. Podczas kwietniowej prezentacji regulacji wiceminister sportu Ireneusz Raś wskazywał, że nowe przepisy mają uporządkować rynek, ale jednocześnie nie powinny pozbawiać rodzin dostępu do tańszych noclegów. Według przedstawionych przez niego danych z takiej formy zakwaterowania korzysta w Polsce 60 proc. rodzin.

Projekt trafi teraz do parlamentu

Przyjęcie projektu przez Radę Ministrów nie kończy prac nad ustawą. Dokument musi zostać uchwalony przez Sejm i Senat, a następnie podpisany przez prezydenta. Posłowie mogą podczas prac parlamentarnych zgłaszać poprawki, w tym próbować przywrócić przepisy dotyczące stref lub zwiększyć uprawnienia wspólnot mieszkaniowych.

Zgodnie z rządowymi założeniami nowe regulacje mają zasadniczo wejść w życie po 14 dniach od ogłoszenia ustawy w Dzienniku Ustaw. Ostateczny termin będzie jednak zależał od przebiegu prac w parlamencie i kształtu uchwalonych przepisów.

Czytaj także:

Najem mieszkań wciąż drożeje. W pięć lat ceny wzrosły nawet o 77 proc.

Szef ukraińskiej poczty oskarża Polskę. W tle paczki z materiałami wybuchowymi

Unia sfinansuje chiński sprzęt dla Ukrainy. Europejski przemysł nie dał rady