• Prezes Ukrposzty twierdzi, że polskie służby od miesięcy zatrzymują pojazdy państwowego operatora.
  • Ministerstwo Finansów zaprzecza blokadzie i zapewnia, że firma nie jest traktowana inaczej niż pozostali przewoźnicy.
  • Kontrole mają związek nie tylko z przemytem, ale także z przypadkami niebezpiecznych przesyłek i rosyjskiego sabotażu w Europie.

Ukrposzta oskarża Polskę o blokowanie ciężarówek

Prezes państwowej Ukrposzty Ihor Smilyansky poinformował w czerwcu, że pojazdy spółki od około dwóch miesięcy mają problemy z odprawami w Polsce. Jak napisał w publicznym wpisie na Facebooku, firma jest „zmuszona omijać Polskę przez Węgry i Słowację”. Według jego relacji operator przekierował część międzynarodowych transportów, aby utrzymać ciągłość dostaw.

Sprawa nabrała rozgłosu po tym, gdy prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski odesłał do Polski Order Orła Białego za pośrednictwem prywatnego operatora Nova Post. Smilyansky sugerował, że wybór konkurencyjnej firmy mógł wynikać z problemów Ukrposzty na polskiej granicy. Jednocześnie zapewniał, że klienci nie odczuli zmiany, ponieważ spółka zorganizowała alternatywne trasy przewozu.

Szef Ukrposzty nie przedstawił jednak publicznie szczegółowej listy transportów, które miały zostać zablokowane, ani informacji o przyczynach poszczególnych kontroli. Jego wypowiedź wywołała reakcję polskiej administracji i pytania o faktyczne zasady odpraw ukraińskich przesyłek.

Ministerstwo Finansów: nie było blokowania transportów

Ministerstwo Finansów, które nadzoruje Służbę Celno-Skarbową, zaprzeczyło, aby wobec Ukrposzty prowadzono specjalną akcję kontrolną. W odpowiedzi udzielonej redakcji Money.pl resort podkreślił, że „nie miały miejsca przypadki blokowania transportów” ani wprowadzania ograniczeń dotyczących przesyłek ukraińskiego operatora.

Ministerstwo zapewniło również, że na polskich przejściach granicznych nie prowadzono wzmożonych działań wymierzonych konkretnie w towary Ukrposzty. Wszystkie podmioty przekraczające zewnętrzną granicę Unii Europejskiej mają podlegać tym samym zasadom wynikającym z prawa unijnego i krajowego.

Zadaniem Krajowej Administracji Skarbowej jest niedopuszczenie do obrotu towarów zagrażających zdrowiu ludzi, bezpieczeństwu publicznemu oraz interesom gospodarczym UE. Transport może więc zostać skierowany do szczegółowej kontroli, jeżeli funkcjonariusze stwierdzą nieprawidłowości w dokumentacji albo ryzyko związane z zawartością przesyłek.

Kontrole na granicy. Przemyt nadal jest problemem

Jednym z powodów dokładniejszych kontroli pozostaje przemyt. Według danych przywołanych w opisie sprawy przez Money.pl, w 2025 roku służby udaremniły na granicy z Ukrainą kontrabandę o wartości 19,3 mln zł. Rok wcześniej wartość zatrzymanych towarów wyniosła 20,1 mln zł.

Wśród nielegalnie przewożonych produktów znajdowały się papierosy, alkohol, tytoń i samochody, ale także narkotyki oraz broń. Spadek wartości ujawnionego przemytu nie oznacza więc, że zagrożenie zniknęło. Funkcjonariusze kontrolują przede wszystkim transporty, które budzą podejrzenia ze względu na dokumenty, sposób zabezpieczenia ładunku albo deklarowaną zawartość.

Dla operatorów pocztowych i logistycznych dodatkowe kontrole oznaczają ryzyko opóźnień i wzrost kosztów. Ewentualne omijanie Polski wydłuża trasę przewozu między Ukrainą a państwami Europy Zachodniej. Może też osłabiać znaczenie Polski jako najważniejszego korytarza logistycznego dla ukraińskich przesyłek.

Paczki z materiałami wybuchowymi zwiększyły czujność służb

Drugim powodem ostrożności są niebezpieczne przesyłki. 5 czerwca 2026 roku w sortowni Nova Poshta w Kijowie eksplodowała paczka kontrolowana przez pracowników. Zginął 59-letni mężczyzna, a dwie osoby w wieku 37 i 41 lat zostały ranne. Ukraińska policja zatrzymała później nadawcę przesyłki, w której miała znajdować się amunicja.

Zdarzenie nie zostało bezpośrednio połączone ze sporem Ukrposzty z polskimi celnikami. Pokazuje jednak zagrożenia, z którymi mierzą się operatorzy logistyczni. Osobnym problemem są przesyłki wykorzystywane do działań sabotażowych w Europie.

W 2024 roku paczki z urządzeniami zapalającymi eksplodowały między innymi w centrum logistycznym w Lipsku, w ciężarówce pod Warszawą oraz w bazie kurierskiej w Birmingham. Jak wynika ze śledztwa Frontstory, osoby uczestniczące w przewożeniu niebezpiecznych ładunków miały działać na zlecenie rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU.

Polska Prokuratura Krajowa informowała także o zabezpieczeniu w magazynie firmy kurierskiej przesyłki zawierającej nitroglikol i wojskowe zapalniki elektryczne. Według komunikatu Prokuratury Krajowej eksplozja mogła spowodować poważne uszkodzenia infrastruktury krytycznej, w tym zbiorników paliwa, stropów budynków i konstrukcji stalowych.

Czytaj także:

26 tys. zł netto bez studiów. Ci fachowcy biją na głowę absolwentów uczelni

Polacy toną w długach. W siedmiu województwach zaległości przewyższają pensje

System kaucyjny ma objąć „małpki” i kartony. Resort szykuje rozszerzenie