• Bułgaria nie zamierza przekazywać Ukrainie kolejnych pakietów broni i amunicji ze swoich magazynów.
  • Premier Rumen Radew poinformował, że Sofia wysłała dotąd 13 pakietów pomocy wojskowej.
  • Bułgaria nadal może naprawiać ukraiński sprzęt i prowadzić komercyjną współpracę przemysłową.

Ukraina bez kolejnych dostaw z bułgarskich magazynów

Bułgarski minister obrony Dimitar Stojanow ogłosił, że jego państwo nie planuje wysyłania Ukrainie następnych partii uzbrojenia. Polityk przekonywał, że wojna przekształciła się w konflikt na wyniszczenie, którego nie da się rozstrzygnąć przez dalsze zwiększanie liczby dostarczanej broni.

„Ukraina potrzebuje więcej ludzi, nie więcej broni” – powiedział Stojanow, cytowany przez Associated Press. Minister wezwał jednocześnie do rozpoczęcia rozmów, które miałyby doprowadzić do pokoju akceptowalnego przez obie strony.

Decyzja odpowiada poglądom premiera Rumena Radewa. Szef bułgarskiego rządu od lat krytycznie oceniał dozbrajanie Kijowa i opowiadał się za rozwiązaniem dyplomatycznym. Po objęciu funkcji premiera przeniósł to stanowisko na politykę całego gabinetu.

Radew odmówił również udziału Bułgarii w spotkaniach koalicji chętnych, czyli grupy państw pracujących nad dalszym wsparciem wojskowym Ukrainy i jej bezpieczeństwem po ewentualnym zakończeniu działań wojennych. Jak relacjonuje Forsal.pl, premier uznał, że jego kraj nie powinien uczestniczyć w inicjatywach prowadzących do zwiększania pomocy militarnej.

Bułgaria przekazała 13 pakietów pomocy

Podczas lipcowego szczytu NATO Rumen Radew poinformował, że Bułgaria przekazała Ukrainie łącznie 13 pakietów pomocy wojskowej. Według premiera możliwości dalszego wysyłania broni i amunicji z zapasów bułgarskiej armii zostały wyczerpane.

„Nie mamy już niczego, co moglibyśmy wysłać Ukrainie” – stwierdził Radew. Jednocześnie zapowiedział, że bułgarskie zakłady mogą nadal świadczyć usługi związane z naprawą i obsługą ukraińskiego sprzętu wojskowego. W praktyce oznacza to zakończenie dostaw magazynowych, ale nie całkowite zerwanie współpracy obronnej.

Bułgaria odgrywała istotną rolę zwłaszcza na początku pełnoskalowej rosyjskiej inwazji. Dysponowała uzbrojeniem i amunicją produkowanymi według radzieckich standardów, które mogły być wykorzystywane przez ukraińską armię bez czasochłonnego dostosowywania sprzętu. Ze względu na polityczne spory w Sofii część dostaw realizowano przez państwa trzecie.

Dla Ukrainy utrata dostaw z zapasów jednego państwa nie oznacza natychmiastowego załamania zaopatrzenia. Zwiększa jednak zależność Kijowa od krajów, które nadal są gotowe oddawać własne uzbrojenie lub finansować nowe zamówienia w przemyśle obronnym.

Dziesięcioletnia umowa pod znakiem zapytania

Decyzja nowego rządu oznacza zmianę w stosunku do polityki prowadzonej przez poprzednie władze. Jeszcze 30 marca 2026 roku Ukraina i Bułgaria podpisały umowę o współpracy w dziedzinie bezpieczeństwa, która miała obowiązywać przez co najmniej 10 lat.

Porozumienie przewidywało dalszą pomoc wojskową, rozwój wspólnej produkcji uzbrojenia oraz współpracę przy wytwarzaniu dronów i amunicji. Zakładano również tworzenie zakładów produkcyjnych na terytorium obu państw, o czym informowała kancelaria prezydenta Ukrainy.

Nowe stanowisko Sofii nie musi automatycznie oznaczać zerwania całej umowy. Bułgarskie firmy mogą nadal sprzedawać Ukrainie produkty na zasadach komercyjnych, realizować naprawy i uczestniczyć we wspólnych projektach przemysłowych. Ograniczona ma zostać przede wszystkim bezpłatna pomoc pochodząca bezpośrednio z zasobów państwa.

Strona ukraińska podkreślała już wcześniej, że znaczna część współpracy obronnej z Bułgarią miała charakter handlowy. Dla bułgarskiego przemysłu Ukraina pozostaje dużym odbiorcą amunicji i wyposażenia, dlatego całkowite zamknięcie współpracy uderzyłoby również w krajowe zakłady zbrojeniowe.

Sofia zwiększy wydatki na własną armię

Wycofaniu się z kolejnych dostaw dla Ukrainy ma towarzyszyć zwiększenie nakładów na bułgarską obronność. Minister Stojanow zapowiedział podniesienie wydatków wojskowych do 5 proc. PKB do 2030 roku. Rząd chce przeznaczać więcej środków na krajowe zdolności obronne, infrastrukturę, cyberbezpieczeństwo i rozwój przemysłu.

Rumen Radew argumentuje, że doświadczenia wojny w Ukrainie pokazują, iż każde europejskie państwo musi w większym stopniu odpowiadać za własne bezpieczeństwo. Jednocześnie deklaruje finansową i humanitarną pomoc dla Kijowa, o ile nie będzie ona odbywała się kosztem wydatków społecznych w Bułgarii.

Polityka Sofii może utrudnić Unii Europejskiej utrzymanie jednolitego stanowiska wobec rosyjskiej agresji. Bułgaria pozostaje członkiem UE i NATO, ale nowy rząd coraz wyraźniej dystansuje się od państw opowiadających się za intensyfikacją wsparcia militarnego.

Czytaj także:

Najem mieszkań wciąż drożeje. W pięć lat ceny wzrosły nawet o 77 proc.

Szef ukraińskiej poczty oskarża Polskę. W tle paczki z materiałami wybuchowymi

Unia sfinansuje chiński sprzęt dla Ukrainy. Europejski przemysł nie dał rady