• Ponad 3 mln Polaków wpłaciło w 2025 roku około 15 mld zł do nielegalnych serwisów hazardowych.
  • Obrót szarej strefy w grach online osiągnął 73,7 mld zł.
  • Aż 51 proc. badanych błędnie uważało, że prywatne kasyna internetowe mogą legalnie działać w Polsce.

15 mld zł wpłaconych do nielegalnych kasyn

Skala zjawiska wynika z danych EY i H2 Gambling Capital przytoczonych w raporcie Warsaw Enterprise Institute. Jak informuje Polska Agencja Prasowa, legalni operatorzy odpowiadają za około 70 proc. całego polskiego rynku gier internetowych. W segmencie kasyn online ich udział wynosi jednak tylko 60 proc.

Oznacza to, że pozostałe 40 proc. rynku kasyn internetowych kontrolują podmioty działające w szarej strefie. Z ich usług miało korzystać ponad 3 mln osób, które w ciągu roku wpłaciły około 15 mld zł depozytów.

Kwoty tej nie należy utożsamiać bezpośrednio ze stratą graczy. Depozyty oznaczają pieniądze wpłacone na konta w serwisach, natomiast obrót obejmuje sumę wszystkich postawionych stawek. Te same środki mogą być wykorzystywane do gry wielokrotnie, dlatego obrót szarej strefy osiągnął aż 73,7 mld zł.

Według szacunków EY przeciętny polski użytkownik nielegalnego kasyna wydaje w nim rocznie 3386 zł. Przy milionach aktywnych klientów nawet pozornie niewielkie, regularne wpłaty tworzą rynek liczony w dziesiątkach miliardów złotych.

Wielu graczy nie wie, że łamie prawo

Jednym z najważniejszych problemów pozostaje niewielka świadomość obowiązujących przepisów. Aż 51 proc. badanych uważało, że poza państwowym Total Casino również inne kasyna internetowe mogą legalnie oferować swoje usługi polskim użytkownikom.

Tymczasem od 2017 roku urządzanie większości gier hazardowych przez internet jest objęte w Polsce monopolem państwa, wykonywanym przez należący do Totalizatora Sportowego serwis Total Casino. Wyjątki dotyczą między innymi zakładów wzajemnych oraz loterii promocyjnych, które mogą być prowadzone po uzyskaniu odpowiedniego zezwolenia.

Zagraniczna licencja, na przykład wydana na Malcie lub Curaçao, nie daje operatorowi prawa do prowadzenia kasyna dla klientów znajdujących się w Polsce. Nie zmienia tego polska wersja strony, obsługa płatności w złotych ani reklamy kierowane do polskich odbiorców.

Nielegalne serwisy często wyglądają profesjonalnie i nie informują użytkowników w wyraźny sposób, że działają poza polskim systemem prawnym. To sprawia, że część osób może korzystać z nich nieświadomie.

Gracz nie ma gwarancji odzyskania pieniędzy

Korzystanie z nielegalnego kasyna oznacza znacznie większe ryzyko niż tylko utratę postawionej kwoty. Operator działający poza polskim nadzorem nie musi przestrzegać krajowych zasad dotyczących ochrony graczy, weryfikacji wieku, przeciwdziałania uzależnieniom ani uczciwości prowadzonych gier.

Nie ma również pewności, że serwis wypłaci wygraną lub zwróci pieniądze znajdujące się na koncie. Dochodzenie roszczeń wobec firmy zarejestrowanej w odległej jurysdykcji może być w praktyce bardzo trudne albo całkowicie niemożliwe.

„Nie gwarantuje ani uczciwości gry, ani wypłaty środków” – ostrzegają autorzy raportu, opisując działalność zagranicznych operatorów.

Ryzyko ponosi również sam uczestnik. Ministerstwo Finansów przypomina, że udział w nielegalnych grach hazardowych może skutkować odpowiedzialnością karną skarbową. Kara administracyjna może wynieść 100 proc. uzyskanej wygranej, bez pomniejszania jej o wpłacone wcześniej stawki. Przewidziana jest także grzywna do 120 stawek dziennych.

Blokowanie domen nie zatrzymuje szarej strefy

Ministerstwo Finansów prowadzi publiczny rejestr domen wykorzystywanych do organizowania lub reklamowania nielegalnego hazardu. Dostawcy internetu mają 48 godzin na zablokowanie strony wpisanej do rejestru. Operatorzy płatności muszą natomiast zakończyć jej obsługę w terminie 30 dni.

System ma jednak ograniczoną skuteczność. Po zablokowaniu jednej strony operatorzy mogą uruchamiać jej kopie pod kolejnymi adresami. Wykorzystują również pośredników płatniczych, kryptowaluty i rachunki prowadzone poza Polską.

Raport wskazuje, że udział legalnego rynku w Polsce pozostaje wyraźnie niższy niż w krajach stosujących system licencyjny. Legalni operatorzy kontrolują około 69 proc. polskiego rynku gier online. W Wielkiej Brytanii jest to 92 proc., we Włoszech 90 proc., a w Czechach 82 proc.

Autorzy analizy uznają to za argument do dyskusji o skuteczności państwowego monopolu. Zwracają uwagę, że ograniczona legalna oferta nie eliminuje popytu, lecz może kierować graczy do zagranicznych serwisów, które nie płacą w Polsce podatków i pozostają poza krajowym nadzorem.

Czytaj także:

Górale znaleźli sposób na nocną prohibicję. Alkohol przywożą taksówką spoza miasta

Paradoks umowy z Mercosur. Polski import spadł, a eksport wzrósł

Akcje Żabki runęły po ostrzeżeniu Citi. Bank wycenił je o ponad 20 proc. niżej