• USA objęły towary z Unii Europejskiej nową stawką celną wynoszącą 10 proc.
  • Taryfy dotyczą 60 partnerów odpowiadających łącznie za niemal cały import Stanów Zjednoczonych.
  • Z ceł wyłączono między innymi stal, aluminium, samochody, części samochodowe oraz niektóre towary rolne i spożywcze.

Cła USA obejmą towary od 60 partnerów

Nowe cła USA zostały wprowadzone na podstawie sekcji 301 amerykańskiej ustawy o handlu. Taryfy zastępują tymczasową, globalną stawkę wynoszącą 10 proc., która wygasła 24 lipca.

Wobec państw posiadających przepisy zakazujące importu produktów wytworzonych z wykorzystaniem pracy przymusowej zastosowano stawkę 10 proc. Kraje, które według administracji USA nie wprowadziły odpowiednich regulacji, zostały objęte stawką 12,5 proc.

Unia Europejska znalazła się w pierwszej grupie. Waszyngton uznał jednak, że unijne przepisy nie są wystarczająco skutecznie egzekwowane.

Sformułowanie o objęciu „niemal całego importu” wymaga doprecyzowania. Chodzi o to, że 60 wskazanych partnerów odpowiada łącznie za prawie cały import Stanów Zjednoczonych. Nie oznacza to, że każde bez wyjątku dobro sprowadzane z UE zostanie obciążone nową taryfą.

Samochody, stal i część żywności wyłączone

Z nowego mechanizmu wyłączono kilka istotnych kategorii produktów. Cła nie obejmują między innymi stali, aluminium, samochodów i części samochodowych. Zwolnione mają być również niektóre towary rolne oraz produkty spożywcze.

Lista wyjątków ma duże znaczenie dla europejskich eksporterów, ponieważ motoryzacja, przemysł metalowy i sektor rolno-spożywczy należą do najważniejszych obszarów wymiany handlowej z USA. Pozostałe branże muszą jednak przygotować się na wzrost kosztu wejścia na amerykański rynek.

Cło formalnie pobierane jest od importera w Stanach Zjednoczonych. W praktyce amerykański kontrahent może próbować przerzucić część kosztu na europejskiego dostawcę, żądając obniżenia ceny. Firmy mogą również podnieść ceny końcowe albo ograniczyć zamówienia.

Dla polskich eksporterów oznacza to ryzyko niższych marż i pogorszenia konkurencyjności. Skutki mogą pojawić się także pośrednio, ponieważ wiele polskich przedsiębiorstw dostarcza komponenty niemieckim, francuskim lub włoskim firmom sprzedającym gotowe produkty w USA.

Waszyngton wykorzystał przepisy o pracy przymusowej

Biuro Przedstawiciela Stanów Zjednoczonych do spraw Handlu rozpoczęło postępowania wobec 60 gospodarek w marcu 2026 roku. W czerwcu USTR uznał ich działania za niewystarczające i zaproponował cła na zasadniczo wszystkie produkty, z wyjątkami zapisanymi w odpowiednich załącznikach.

Według administracji USA brak skutecznego zakazu importowania towarów powstałych z wykorzystaniem pracy przymusowej prowadzi do nieuczciwej konkurencji. Amerykańskie przedsiębiorstwa mają konkurować z produktami wytwarzanymi przy znacznie niższych kosztach i w warunkach niezgodnych ze standardami pracy.

Nowa podstawa prawna pozwala administracji Donalda Trumpa odbudować system taryf po sporach sądowych dotyczących wcześniejszych globalnych ceł. Taryfy wprowadzone na podstawie sekcji 301 mogą obowiązywać bez określonego terminu końcowego.

Unia Europejska grozi skargą do WTO

Szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas nazwała amerykańskie zarzuty bezpodstawnymi. Podkreśliła, że UE posiada rozwinięte prawo pracy, płatne urlopy oraz regulacje mające przeciwdziałać wykorzystywaniu pracowników.

Bruksela uważa również, że decyzja USA może naruszać wcześniejsze porozumienie handlowe. Umowa zawarta w 2025 roku miała ustabilizować relacje gospodarcze i ustanawiała 15-procentowy pułap taryf dla większości unijnego eksportu.

„UE nie może zaakceptować ceł narzucanych pod bezpodstawnymi pretekstami” – stwierdziła Kallas. Zapowiedziała pilne rozmowy z Waszyngtonem i nie wykluczyła skierowania sprawy do WTO.

Na razie nie ogłoszono unijnych działań odwetowych. Ich wprowadzenie mogłoby jednak rozpocząć kolejną rundę wojny handlowej i uderzyć zarówno w europejskich producentów, jak i amerykańskich konsumentów.

Czytaj także:

Górale znaleźli sposób na nocną prohibicję. Alkohol przywożą taksówką spoza miasta

Paradoks umowy z Mercosur. Polski import spadł, a eksport wzrósł

Akcje Żabki runęły po ostrzeżeniu Citi. Bank wycenił je o ponad 20 proc. niżej