- Forbes przypisuje Rosji 147 dolarowych miliarderów, których łączny majątek sięga 649 mld USD.
- Od początku wojny władze przejmują prywatne przedsiębiorstwa. Wartość aktywów objętych roszczeniami do końca 2025 r. przekroczyła 4,99 bln rubli.
- Rosyjscy miliarderzy zachowali fortuny, ale ich wpływ na decyzje polityczne jest dziś znacznie mniejszy niż w latach 90.
Oligarchowie w Rosji są bogaci jak nigdy. Ale nie rządzą
Jeżeli za miarę znaczenia uznać wyłącznie pieniądze, rosyjska klasa najbogatszych ma się bardzo dobrze. W globalnym zestawieniu miliarderów Forbes na 2026 rok Rosja zajmuje piąte miejsce na świecie. Przypisano jej 147 miliarderów z łącznym majątkiem około 649 mld USD, wobec 140 osób rok wcześniej. Najbogatszym jest Aleksiej Mordaszow wraz z rodziną, którego majątek Forbes oszacował na 37 mld USD.
Liczba najbogatszych Rosjan rośnie więc mimo sankcji, wojny i stopniowego odcinania kraju od części zachodniego systemu finansowego. Bogactwo nie oznacza jednak politycznej niezależności.
Jeszcze w latach 90. rosyjscy oligarchowie kontrolowali media, finansowali kampanie wyborcze i bezpośrednio wpływali na decyzje Kremla. Władimir Potanin należał do grupy biznesmenów, którzy pomogli Borysowi Jelcynowi w wyborach prezydenckich w 1996 r. Roman Abramowicz, Oleg Deripaska czy inni przedstawiciele ówczesnej elity zachowali później ogromne majątki, ale ich rola polityczna została radykalnie ograniczona.
Maria Domańska z Ośrodka Studiów Wschodnich, opisując dzisiejszy rosyjski system, wskazuje na „kluczowy czynnik: dostęp do Putina”. Według analizy OSW dotyczącej elit Kremla dawni oligarchowie wciąż mogą należeć do najbogatszych ludzi Rosji, ale ich wpływ na decyzje władz jest minimalny, a bezpieczeństwo ich majątku zależy przede wszystkim od lojalności.
Putin zmienił oligarchów w zarządców własnych fortun
To właśnie zasadniczo odróżnia współczesną Rosję od państwa z czasów Jelcyna. Wtedy pieniądze pozwalały zdobywać władzę. Obecnie to dostęp do władzy pozwala zachować pieniądze.
Aleksandra Prokopienko, była pracowniczka Banku Rosji i obecnie ekspertka Carnegie Russia Eurasia Center, opisuje tę transformację w książce „From Sovereigns to Servants”. Jej analiza opiera się m.in. na wieloletnich rozmowach z wysokimi rosyjskimi urzędnikami i biznesmenami. Według Carnegie Endowment przedstawiciele rosyjskiej klasy rządzącej formalnie zachowali atrybuty władzy, ale w praktyce stracili dużą część samodzielności i stali się narzędziami systemu.
Wojna była testem tego układu. Po inwazji na Ukrainę część zachodnich polityków zakładała, że sankcje i groźba utraty zagranicznych majątków skłonią rosyjskich miliarderów oraz technokratów do wywarcia presji na Putina. Tak się nie stało.
Tylko nieliczni zdecydowali się na otwarty sprzeciw lub odejście. Większość dostosowała się do nowych zasad, a rosyjscy technokraci pomogli przebudować gospodarkę tak, aby mogła funkcjonować w warunkach wojny i zachodnich restrykcji.
Kreml przejmuje majątki. W grze są biliony rubli
Lojalność wzmacniana jest nie tylko perspektywą korzyści, ale również ryzykiem utraty majątku. Po rozpoczęciu pełnoskalowej inwazji gwałtownie wzrosła skala przejmowania prywatnych aktywów przez rosyjskie państwo.
Badacze zajmujący się redystrybucją majątku w Rosji przeanalizowali ponad 170 postępowań nacjonalizacyjnych rozpoczętych od 2022 r. Łączna wartość aktywów objętych żądaniami przejęcia przekroczyła do końca 2025 r. 4,99 bln rubli, czyli ponad 53 mld euro. Postępowania związane z przejęciem majątku lub wymuszoną sprzedażą dotknęły około 12 proc. miliarderów znajdujących się wcześniej na rosyjskiej liście Forbesa.
Proces nie zakończył się wraz z początkiem 2026 r. Z analizy kancelarii Nektorov, Saveliev & Partners, opisanej przez „Kommersant”, wynika, że tylko od stycznia do sierpnia tego roku wartość aktywów przejętych na rzecz państwa wyniosła około 980 mld rubli. W całym 2025 r. było to około 3,1 bln rubli.
To zmienia kalkulację rosyjskiego biznesu. Nawet miliardowy majątek nie gwarantuje już bezpieczeństwa, jeśli jego właściciel traci polityczną ochronę.
Gospodarka Rosji hamuje. Presja na elity może rosnąć
Napięcia zwiększa pogarszające się otoczenie gospodarcze. Po kilku latach wzrostu napędzanego ogromnymi wydatkami wojennymi rosyjska gospodarka wyraźnie zwolniła.
Według najnowszej, wrześniowej ankiety makroekonomicznej Banku Rosji ekonomiści oczekują w 2026 r. wzrostu PKB zaledwie o 0,5 proc., po 1 proc. w 2025 r. Prognoza inflacji na koniec roku wynosi około 6,6 proc.
11 września Bank Rosji pozostawił główną stopę procentową na poziomie 14 proc. i przyznał, że presja cenowa w ostatnich miesiącach znacząco wzrosła. Oficjalna prognoza zakłada inflację na poziomie 6-7 proc. w całym 2026 r.
Wysokie stopy oznaczają kosztowne finansowanie przedsiębiorstw, podczas gdy firmy jednocześnie mierzą się z sankcjami, ograniczonym dostępem do technologii, rosnącymi podatkami i koniecznością finansowania części wydatków związanych z gospodarką wojenną.
Czy rosyjskie elity mogą odwrócić się od Putina?
Narastające niezadowolenie nie oznacza jeszcze, że Władimir Putin traci władzę. Rosyjskie elity są rozdrobnione, poszczególne grupy konkurują o wpływy i majątek, a żadna z nich nie dysponuje dziś takim niezależnym zapleczem politycznym, jakie oligarchowie posiadali w latach 90.
OSW podkreśla, że mimo rywalizacji interesów nie widać obecnie bezpośredniej walki głównych klanów o przejęcie władzy. System pozostaje skupiony wokół Putina, który pełni rolę arbitra rozdzielającego wpływy, stanowiska i dostęp do zasobów.
Problem może pojawić się w momencie, gdy ten arbiter zniknie. Putin stworzył system, w którym najbogatsi Rosjanie mają więcej pieniędzy niż kiedykolwiek, ale niewielu z nich może samodzielnie przekształcić majątek w realną władzę polityczną. Paradoks współczesnej Rosji polega więc na tym, że rekordowej liczbie miliarderów towarzyszy coraz mniejsza liczba ludzi zdolnych powiedzieć Kremlowi „nie”.
Czytaj także:
Fundusz Kościelny miał zniknąć, a rośnie w siłę. Padnie rekord wydatków
Barbara Mróz-Gorgoń znika na rok. Poprosiła o urlop zdrowotny
Polska zapłaci Brukseli ponad miliard złotych za plastik. System kaucyjny naprawi sytuację?



