• W Wielkopolsce jedno zgłoszenie objęło aż 1151 pracowników szpitala.
  • W Małopolsce siedem zgłoszeń dotyczy łącznie 812 osób.
  • Na Śląsku trzy zakłady wskazały 513 pracowników zagrożonych redukcją.

Zwolnienia grupowe najmocniej uderzą w trzy regiony

Jak wynika z zestawienia Bankier.pl przygotowanego na podstawie informacji wojewódzkich urzędów pracy, w czerwcu pracodawcy w większości województw informowali o zamiarze przeprowadzenia zwolnień grupowych.

W 12 regionach, dla których podano dokładne liczby, zgłoszenia objęły co najmniej 3046 pracowników. Ponad 81 proc. tej grupy przypada na Wielkopolskę, Małopolskę i województwo śląskie. Jednocześnie w województwach kujawsko-pomorskim, lubelskim oraz świętokrzyskim nie odnotowano żadnych nowych zgłoszeń.

Największą procedurę uruchomiono w Wielkopolsce. Jeden podmiot prowadzący działalność szpitalną zgłosił możliwość objęcia zwolnieniami grupowymi 1151 osób. Nie oznacza to jednak, że wszyscy pracownicy stracą zatrudnienie.

Ponad tysiąc pracowników szpitala objętych procedurą

W przypadku wielkopolskiego szpitala procedura jest związana ze zmianą zasad wynagradzania i wprowadzeniem nowego regulaminu. Redukcje mogą objąć osoby, które nie zgodzą się na zaproponowane warunki.

„Intencją pracodawcy nie jest zamiar rozwiązania z pracownikami stosunków pracy, tylko zmiana zasad wynagradzania” – wyjaśniła Barbara Kwapiszewska, dyrektor Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Poznaniu.

To ważne zastrzeżenie, ponieważ wypowiedzenia zmieniające również mogą zostać objęte procedurą zwolnień grupowych. Liczba wskazana w zgłoszeniu nie musi więc odpowiadać liczbie osób, które ostatecznie opuszczą zakład pracy.

Wielkopolska pozostaje przy tym regionem o jednej z najniższych stóp bezrobocia w Polsce. Tak duże pojedyncze zgłoszenie pokazuje jednak, że procedury grupowe mogą dotyczyć również branż, które od lat mierzą się z niedoborami pracowników.

Małopolska: zwolnienia grupowe w wielu branżach

Drugi najwyższy wynik odnotowano w Małopolsce. W czerwcu do tamtejszych powiatowych urzędów pracy wpłynęło siedem zgłoszeń dotyczących łącznie 812 pracowników. Redukcje zapowiedziały firmy działające w przetwórstwie przemysłowym, informacji i komunikacji, finansach i ubezpieczeniach, usługach administrowania oraz górnictwie.

Skala problemu jest widoczna również w danych obejmujących całe pierwsze półrocze. Według Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Krakowie od stycznia do czerwca zgłoszenia dotyczyły 2465 osób. Faktycznie dokonane zwolnienia grupowe objęły w tym czasie 1814 pracowników, w tym 544 osoby w samym czerwcu.

Dane pokazują różnicę między planami przedsiębiorstw a rzeczywiście przeprowadzonymi redukcjami. Część procesów jest rozłożona na kilka miesięcy, a niektóre firmy ograniczają skalę cięć albo ostatecznie wycofują się z części zapowiedzi.

Śląsk: ponad 500 zagrożonych miejsc pracy

Na trzecim miejscu znalazło się województwo śląskie. Trzy zakłady zgłosiły tam zamiar przeprowadzenia zwolnień grupowych obejmujących 513 osób.

Najwięcej zagrożonych stanowisk odnotowano w gospodarce odpadami i rekultywacji – 225. Kolejnych 208 pracowników wskazała firma z sektora informacji i komunikacji, a 80 osób może stracić zatrudnienie w górnictwie.

Zwolnienia grupowe nie ograniczają się jednak do trzech głównych regionów. Na Mazowszu zgłoszenia dotyczą 140 pracowników, między innymi przedsiębiorstwa budowlanego ANNA-BUD oraz spółki Fenige. W województwie zachodniopomorskim redukcje mogą objąć 89 osób, na Podkarpaciu 78, a w województwach warmińsko-mazurskim i opolskim po 67.

Mniejsze procesy zaplanowano również w Łódzkiem, na Pomorzu, Podlasiu i Dolnym Śląsku. Lista branż jest szeroka: od produkcji wyrobów metalowych i sprzętu gospodarstwa domowego, przez informatykę i edukację, po usługi finansowe oraz działalność holdingów.

Zgłoszenie nie oznacza automatycznej utraty pracy

Zgodnie z ustawą o zwolnieniach grupowych procedura dotyczy pracodawców zatrudniających co najmniej 20 osób. W okresie nieprzekraczającym 30 dni muszą oni planować rozwiązanie umów z przynajmniej 10 pracownikami w firmie zatrudniającej poniżej 100 osób, 10 proc. załogi w przedsiębiorstwie liczącym od 100 do 299 pracowników albo 30 osobami w większej organizacji.

Zgłoszenie złożone w urzędzie pracy nie jest jednak listą osób, które na pewno zostaną zwolnione. Procesy kadrowe mogą zostać ograniczone, przesunięte w czasie lub zastąpione programami dobrowolnych odejść i zmianami warunków zatrudnienia.

„Sam proces zwolnień rozkłada się w czasie, dlatego liczba osób faktycznie zwalnianych w danym miesiącu może różnić się od liczby zawartej w zapowiedziach” – podkreśla Grzegorz Kowalczyk z Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Warszawie.

Nie zmienia to faktu, że czerwcowe dane są kolejnym sygnałem osłabienia części polskiego rynku pracy. Według analizy Krajowej Izby Gospodarczej opartej na danych GUS stopa bezrobocia wyniosła w czerwcu 5,8 proc. i była o 0,7 pkt proc. wyższa niż rok wcześniej. W urzędach pracy zarejestrowanych było 901,5 tys. bezrobotnych – o 104,5 tys. więcej niż przed rokiem.

Czytaj także:

Gospodarka rośnie, ale firmy przestają zatrudniać. Rynek pracy nie rozpieszcza

Rosji brakuje paliwa nawet na Syberii. Zakaz eksportu do końca roku

Co piąty mieszkaniec Wrocławia jest cudzoziemcem. Polskie miasta coraz bardziej multikulturowe