• Szacowana stopa bezrobocia rejestrowanego w czerwcu 2026 r. wyniosła 5,8 proc., o 0,1 pkt proc. mniej niż w maju.
  • W urzędach pracy było 902,7 tys. bezrobotnych, czyli o ponad 100 tys. więcej niż rok wcześniej.
  • Najniższe bezrobocie odnotowano w powiecie poznańskim, 1,4 proc., a najwyższe w powiecie szydłowieckim, 22,4 proc.

Bezrobocie w Polsce spada miesiąc do miesiąca, ale rośnie rok do roku

Na pierwszy rzut oka czerwcowe dane mogą wyglądać pozytywnie. Szacowana stopa bezrobocia rejestrowanego spadła z 5,9 proc. w maju do 5,8 proc. w czerwcu. Liczba osób zarejestrowanych w urzędach pracy zmniejszyła się o 13,2 tys. w skali miesiąca. To efekt sezonowy, bo wiosna i początek lata zwykle przynoszą więcej pracy w rolnictwie, budownictwie, gastronomii, turystyce i usługach.

Problem widać dopiero w porównaniu z poprzednim rokiem. Według danych resortu pracy za czerwiec 2025 r. stopa bezrobocia wynosiła wtedy 5,1 proc., a w urzędach pracy było niespełna 800 tys. osób bezrobotnych. W czerwcu 2026 r. liczba ta wzrosła do 902,7 tys. To oznacza, że mimo sezonowego spadku w ostatnim miesiącu rynek pracy jest słabszy niż rok temu.

Takie dane są ważne dla pracowników, firm i polityki gospodarczej. Wyższa liczba bezrobotnych może oznaczać większą ostrożność przedsiębiorstw, wolniejsze tworzenie nowych miejsc pracy oraz mniejszą skłonność pracowników do zmiany zatrudnienia. Może też osłabiać presję płacową w części branż, zwłaszcza tam, gdzie popyt na pracę już wcześniej hamował.

Resort pracy wskazuje na ryzyka dla rynku pracy

Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej zwraca uwagę, że prognozy wzrostu gospodarczego dla Polski pozostają korzystne, co powinno wspierać rynek pracy. Jednocześnie resort sygnalizuje czynniki, które mogą utrudniać dalszą poprawę.

„Znaczące ograniczenie finansowania z Funduszu Pracy programów aktywizacyjnych, a także przedłużający się konflikt na Bliskim Wschodzie i wysokie ceny surowców energetycznych mogą sprzyjać utrzymywaniu się bezrobocia” – zaznaczyło ministerstwo w komunikacie cytowanym przez PAP.

To istotny fragment, bo pokazuje, że wzrost liczby zarejestrowanych bezrobotnych nie musi wynikać wyłącznie z kondycji pojedynczych branż. Na rynek pracy wpływają także koszty energii, sytuacja geopolityczna, budżety firm, wydatki publiczne na aktywizację i ogólna ostrożność pracodawców. Jeśli przedsiębiorcy nie są pewni popytu, odkładają rekrutacje, ograniczają nadgodziny albo nie przedłużają części umów.

Kto rejestrował się w urzędach pracy

W czerwcu 2026 r. w urzędach pracy zarejestrowało się ok. 82,6 tys. osób. To o 1 tys. więcej niż w maju, ale o 2,7 tys. mniej niż w czerwcu 2025 r. Najczęściej wskazywanym motywem rejestracji było uzyskanie ubezpieczenia zdrowotnego, 41,4 proc. Drugim powodem była chęć uzyskania pomocy w podjęciu pracy, 39,5 proc., jak wynika z danych MRPiPS przywołanych przez PAP.

Najwięcej nowych bezrobotnych pracowało wcześniej w przetwórstwie przemysłowym, 13,7 proc., oraz w handlu, 13,2 proc. Najliczniejszą grupą zawodową wśród rejestrujących się byli sprzedawcy, 7,6 proc. To sygnał, że presja na zatrudnienie dotyczy nie tylko pojedynczych zakładów przemysłowych, ale także segmentów usługowych i handlowych, które są mocno uzależnione od nastrojów konsumentów.

Dane o wolnych miejscach pracy są mieszane. W czerwcu pracodawcy zgłosili do urzędów 34 tys. wolnych miejsc pracy i aktywizacji zawodowej. To o 0,4 proc. mniej niż w maju, ale o 3,3 proc. więcej niż rok wcześniej. Najwięcej ofert dotyczyło pracowników biurowych, sprzedawców, robotników budowlanych i pracowników produkcji.

Regionalne różnice nadal są ogromne

Średnia krajowa nie pokazuje skali różnic między regionami. W czerwcu 2026 r. najniższą stopę bezrobocia odnotowano w województwie wielkopolskim, 3,7 proc. Najwyższa była w województwie warmińsko-mazurskim, 9,2 proc. W ujęciu miesięcznym wskaźnik spadł w 237 powiatach, w 100 pozostał bez zmian, a w 43 wzrósł, wynika z szacunków resortu pracy.

Jeszcze mocniejszy kontrast widać na poziomie lokalnym. Najniższe bezrobocie rejestrowane było w powiecie poznańskim, 1,4 proc., Poznaniu, 1,6 proc., oraz Warszawie, 1,6 proc. Na drugim biegunie znalazł się powiat szydłowiecki z bezrobociem na poziomie 22,4 proc. oraz powiat brzozowski z wynikiem 19,0 proc.

To pokazuje, że bezrobocie w Polsce coraz częściej trzeba analizować lokalnie. W największych aglomeracjach problemem bywa raczej niedopasowanie kompetencji i koszty życia niż brak pracy. W części powiatów barierą pozostaje słabsza baza pracodawców, gorszy transport, mniejsza mobilność zawodowa i ograniczona liczba ofert poza sektorem publicznym lub sezonowym.

Czytaj także:

Lider wciąż ma męską twarz? 76 proc. pracowników przyznaje to wprost

Cudzoziemcy wchłaniani przez polski rynek pracy. Ich znaczenie rośnie

Ani euro więcej na broń dla Ukrainy. Słowacja mówi pas