Ani euro więcej na broń dla Ukrainy. Słowacja mówi pas

Broń dla Ukrainy

Słowacja poprze konkluzje szczytu NATO w Ankarze, ale nie dołoży pieniędzy do finansowania wojskowej pomocy dla Kijowa. Prezydent Peter Pellegrini zapowiedział, że broń dla Ukrainy pozostaje decyzją poszczególnych państw, a Bratysława nie zamierza uczestniczyć w takich zobowiązaniach. To kolejny sygnał, że w Europie narasta spór nie o samą pomoc Ukrainie, lecz o jej skalę, formę i koszty.

  • Prezydent Peter Pellegrini zapowiedział, że Słowacja nie będzie finansować pomocy wojskowej dla Ukrainy.
  • Bratysława deklaruje dalsze wsparcie humanitarne, energetyczne i nieśmiercionośne, m.in. systemy do rozminowywania.
  • Decyzja zapadła tuż przed szczytem NATO w Ankarze, którego jednym z tematów będzie długoterminowe wsparcie Kijowa.

Broń dla Ukrainy bez pieniędzy ze Słowacji

Prezydent Słowacji Peter Pellegrini oświadczył, że jego kraj poprze wyniki szczytu Sojuszu Północnoatlantyckiego w Ankarze, ale nie będzie uczestniczył w finansowaniu pomocy wojskowej dla Ukrainy. Jak podała PAP, słowacki prezydent spotkał się w poniedziałek z premierem Robertem Ficą i szefem dyplomacji Jurajem Blanarem. Po rozmowach przekazał, że władze w Bratysławie uzgodniły wspólne stanowisko przed szczytem NATO.

Najważniejszy komunikat jest jednoznaczny: ewentualne zobowiązania finansowe związane z pomocą wojskową dla Ukrainy mają pozostawać w gestii poszczególnych państw. Słowacja nie chce brać udziału w finansowaniu militarnego wsparcia Kijowa, choć nie zamierza blokować całych konkluzji szczytu.

To ważne rozróżnienie. Bratysława nie wychodzi z sojuszniczego formatu i nie deklaruje sprzeciwu wobec samego dokumentu końcowego NATO. Jednocześnie wyraźnie odcina się od finansowania uzbrojenia. Dla pozostałych państw sojuszu oznacza to konieczność dalszego szukania mechanizmów, w których wsparcie dla Ukrainy może być kontynuowane mimo oporu części stolic.

Słowacja chce pomocy humanitarnej, nie militarnej

Pellegrini zapowiedział, że Słowacja nadal będzie wspierać Ukrainę w obszarach, które Bratysława uznaje za akceptowalne politycznie. Chodzi o pomoc humanitarną, bezpieczeństwo energetyczne oraz dostarczanie systemów uzbrojenia nieśmiercionośnego, na przykład sprzętu do rozminowywania.

W osobnym komunikacie słowackie MSZ podkreślało, że Bratysława chce wspierać rozmowy pokojowe i dialog. Zaznaczono też, że po czterech latach wojny rząd Słowacji pozostaje przy stanowisku, iż konflikt nie ma rozwiązania wojskowego.

To linia zgodna z polityką rządu Roberta Ficy. Słowacki premier od miesięcy sceptycznie odnosi się do dalszego finansowania wojskowego Kijowa, szczególnie wtedy, gdy mechanizmy wsparcia oznaczają wspólne zobowiązania finansowe albo zakupy uzbrojenia dla Ukrainy. W praktyce Bratysława próbuje rozdzielić wsparcie cywilne i humanitarne od udziału w dostawach broni.

Szczyt NATO w Ankarze i presja na długoterminowe finansowanie

Decyzja Słowacji pojawia się tuż przed szczytem NATO w Ankarze, który odbędzie się 7-8 lipca 2026 r. Zgodnie z informacjami podanymi przez NATO, jednym z głównych tematów spotkania będzie długoterminowe wsparcie Ukrainy oraz wzmocnienie produkcji obronnej, łańcuchów dostaw i inwestycji w przemysł zbrojeniowy.

Sojusz podkreśla, że bezpieczeństwo NATO jest nierozerwalnie powiązane z sytuacją Ukrainy. W oficjalnych materiałach wskazuje, że państwa członkowskie będą kontynuować pomoc wojskową na bezprecedensowym poziomie, tak aby Kijów mógł bronić się przed rosyjską agresją i utrzymać zdolność obronną w dłuższym okresie.

W tle są także konkretne mechanizmy finansowania. NATO koordynuje m.in. inicjatywę Prioritised Ukraine Requirements List, czyli PURL, przez którą sojusznicy i partnerzy finansują zakupy krytycznego sprzętu obronnego z USA dla Ukrainy. Według NATO do czerwca 2026 r. państwa zobowiązały się do sfinansowania ponad 6 mld dolarów sprzętu wojskowego pochodzącego ze Stanów Zjednoczonych.

Dlaczego spór o pieniądze jest coraz ostrzejszy

Broń dla Ukrainy staje się jednym z najtrudniejszych tematów w polityce europejskiej, bo wymaga połączenia trzech elementów: bezpieczeństwa, pieniędzy publicznych i zdolności przemysłu zbrojeniowego. Im dłużej trwa wojna, tym bardziej rośnie znaczenie przewidywalnego finansowania, zapasów amunicji, systemów obrony powietrznej, dronów i remontów sprzętu.

Według NATO, od 2022 r. sojusznicy dostarczają Ukrainie sprzęt, amunicję, szkolenia i inne formy wsparcia warte miliardy euro. Z kolei Rada UE wskazuje, że łączne wsparcie militarne Unii i państw członkowskich dla ukraińskich sił zbrojnych szacowane jest na 77 mld euro, w tym 6,4 mld euro z Europejskiego Instrumentu na rzecz Pokoju. Dane te publikuje Rada Unii Europejskiej.

Dla państw takich jak Słowacja problemem jest jednak nie tylko sama wysokość kwot. Spór dotyczy również tego, czy pomoc ma być finansowana przez wspólne mechanizmy, czy przez dobrowolne decyzje poszczególnych rządów. Bratysława wybiera drugą interpretację: nie blokuje całego kierunku politycznego NATO, ale nie chce zgadzać się na udział w finansowaniu uzbrojenia.

Skutki dla NATO i Ukrainy

Dla Ukrainy słowacka decyzja nie musi oznaczać przełomu w skali dostaw, bo ciężar finansowania i tak spoczywa głównie na większych państwach, USA, Niemczech, Wielkiej Brytanii, krajach nordyckich, Polsce i innych sojusznikach. Politycznie jest to jednak ważny sygnał. Pokazuje, że utrzymanie jedności Zachodu będzie coraz trudniejsze, zwłaszcza gdy wsparcie ma być wieloletnie i kosztowne.

Dla NATO stanowisko Bratysławy oznacza konieczność budowania formuł, które pozwolą kontynuować pomoc mimo różnic między państwami. Część mechanizmów może działać poza pełną jednomyślnością, na zasadzie dobrowolnych koalicji finansujących konkretne pakiety. Tak działa m.in. system PURL, w którym pojedyncze państwa albo grupy państw zobowiązują się do sfinansowania określonych dostaw.

Dla Słowacji decyzja jest też elementem wewnętrznej polityki. Rząd Ficy i prezydent Pellegrini wysyłają sygnał do krajowej opinii publicznej, że nie chcą finansować wojny i wolą wspierać rozwiązania pokojowe, humanitarne oraz energetyczne. Jednocześnie Bratysława pozostaje w NATO i nie rezygnuje z udziału w sojuszniczych rozmowach o bezpieczeństwie.

Czytaj także:

AI oszukuje podróżnych. Tylko 5 proc. nie dało się nabrać

Mieszkania w Warszawie nadal drożeją. Popyt na rynku wtórnym odbija

Jest plaża, będzie elektrownia jądrowa. Rusza budowa w Choczewie

 

Oceń ten artykuł: