Rosjanie odwracają się od Putina. „To wygląda jak upadek ZSRR”

Rosjanie odwracają się od Władimira Putina

Rosjanie coraz wyraźniej odczuwają skutki wojny, sankcji i problemów gospodarczych, a najnowsze sondaże pokazują spadek społecznego zaufania do władz. Bezpośrednim katalizatorem napięcia stał się kryzys paliwowy, który objął kolejne regiony Rosji i doprowadził do reglamentacji benzyny. Dla Kremla to szczególnie groźny sygnał, bo problem przestał być abstrakcyjnym wskaźnikiem makroekonomicznym, a zaczął dotyczyć codziennego życia obywateli.

  • Według danych WCIOM aprobata dla działań Władimira Putina spadła pod koniec czerwca do 66,9 proc.
  • Gallup wskazuje, że 60 proc. Rosjan uważa, że sytuacja gospodarcza w ich regionie się pogarsza.
  • Kryzys paliwowy uderza w codzienne życie obywateli i osłabia propagandowy obraz państwa jako energetycznego mocarstwa.

Rosjanie widzą kolejki po paliwo i spadek poziomu życia

Według informacji opisanych przez Forsal, kryzys paliwowy w Rosji obejmuje coraz więcej regionów, a w części z nich benzynę można kupować za talony. To obraz szczególnie dotkliwy dla państwa, które przez lata budowało swoją pozycję na eksporcie ropy, gazu i paliw.

Z perspektywy społecznej nie chodzi wyłącznie o ceny na stacjach. Brak paliwa oznacza problemy z dojazdem do pracy, transportem, logistyką, rolnictwem i funkcjonowaniem małych firm. W takich warunkach propaganda o stabilności państwa zaczyna zderzać się z doświadczeniem zwykłych kierowców, którzy widzą kolejki, limity i puste dystrybutory.

Skala niezadowolenia jest widoczna również w badaniach opinii publicznej. Jak podaje Forsal, według państwowego ośrodka WCIOM w tygodniu od 22 do 28 czerwca aprobata dla działań Putina spadła o 3,5 pkt proc., do 66,9 proc. To największy tygodniowy spadek od 2018 r., kiedy Rosja mierzyła się ze społecznym sprzeciwem wobec podniesienia wieku emerytalnego.

Poparcie dla Putina spada, choć system nadal kontroluje przekaz

Dane sondażowe w Rosji należy interpretować ostrożnie. Kraj pozostaje państwem autorytarnym, media są kontrolowane, a część respondentów może obawiać się szczerych odpowiedzi. Mimo to nawet oficjalne wskaźniki pokazują pogorszenie nastrojów. W bieżących zestawieniach WCIOM z końca czerwca 73,3 proc. respondentów deklarowało zaufanie do Putina, ale jednocześnie odsetek nieufających wzrósł do 22,1 proc.

Znaczące jest też to, że problem dotyczy bezpośrednio prezydenta, a nie tylko rządu czy lokalnych urzędników. Forsal zwraca uwagę, że w tym samym czasie poparcie dla rosyjskiego rządu spadło tylko nieznacznie. To osłabia typowy mechanizm rosyjskiej polityki, w którym winę za problemy próbuje się przerzucać na niższe szczeble władzy, przy zachowaniu wizerunku Putina jako arbitra i gwaranta stabilności.

Rosyjski politolog Ilja Graszczenkow ocenił, że „pusty bak okazał się gorszy niż pusta lodówka”. W jego ujęciu niedobór benzyny jest nie tylko problemem gospodarczym, ale też symbolicznym ciosem w państwo, które formalnie należy do największych producentów ropy na świecie.

Gospodarka wojenna przestaje uspokajać społeczeństwo

Kryzys paliwowy nakłada się na słabnące nastroje gospodarcze. Według badania Gallupa, przeprowadzonego od marca do maja 2026 r., 60 proc. Rosjan uważa, że sytuacja gospodarcza w ich mieście lub regionie się pogarsza. To najgorszy wynik w historii pomiarów Gallupa od 2006 r. Tylko 27 proc. badanych wskazało poprawę.

Równie niepokojąco wyglądają oceny poziomu życia. Gallup podał, że 56 proc. Rosjan uważa, iż ich standard życia się pogarsza. To także najwyższy poziom pesymizmu od dwóch dekad. Pogorszyły się również oceny rynku pracy: 58 proc. ankietowanych uznało, że to zły moment na szukanie zatrudnienia, a tylko 35 proc. oceniło sytuację pozytywnie.

To ważne, bo rosyjska gospodarka przez ostatnie lata była sztucznie podtrzymywana wydatkami wojennymi. Produkcja zbrojeniowa i mobilizacja zasobów dawały zatrudnienie oraz utrzymywały aktywność gospodarczą, ale jednocześnie zwiększały niedobory pracowników, presję inflacyjną i zależność całego systemu od dalszego finansowania wojny. Im bardziej słabnie sektor cywilny, tym trudniej Kremlowi przekonywać obywateli, że koszty konfliktu nie wpływają na ich codzienne życie.

Dlaczego kryzys paliwowy jest politycznie groźny dla Kremla

Rosja przechodziła już przez kryzysy gospodarcze w 1998, 2008 i 2014 r., ale obecna sytuacja ma inny charakter. Wtedy władze mogły przedstawiać problemy jako efekt globalnych turbulencji, spadku cen surowców albo zachodnich sankcji. Teraz trudności są mocno związane z wojną, która miała wzmacniać pozycję państwa, a coraz częściej generuje koszty odczuwalne przez obywateli.

Andriej Chochorin, dyrektor generalny rosyjskiej firmy inwestycyjnej Iwołga Kapital, stwierdził w rozmowie cytowanej przez Forsal, że obecna sytuacja bardziej przypomina 1991 r. niż wcześniejsze kryzysy. „Jeśli szukać historycznych analogii, to nie z 1998, 2008 czy 2014 rokiem, lecz z 1991”, ocenił Chochorin.

Taka analogia nie oznacza, że system władzy w Rosji jest bliski upadku. Pokazuje jednak, że napięcie narasta w obszarze, który przez lata był podstawą społecznej umowy Putina z obywatelami: ograniczona wolność polityczna w zamian za przewidywalność, stabilność i względne bezpieczeństwo materialne. Gdy paliwo zaczyna być reglamentowane, a większość badanych widzi pogorszenie gospodarki, ta umowa staje się mniej wiarygodna.

Czytaj także:

Domy jednorodzinne znów drożeją. Koniec krótkiej korekty cen?

W Polsce najszybciej na świecie przybywa multimilionerów. Zaskakujące dane

Kogo pozbawi pracy AI? 640 tys. Polaków ma powody do niepokoju

Oceń ten artykuł: