
AI coraz mocniej wchodzi do turystyki, ale nie zawsze pomaga podróżnym podejmować lepsze decyzje. Coraz częściej sztuczna inteligencja jest wykorzystywana do upiększania zdjęć hoteli, apartamentów, plaż i atrakcji, które w rzeczywistości wyglądają znacznie gorzej niż w internecie. Z badania Talker Research wynika, że tylko 5 proc. uczestników testu potrafiło poprawnie wskazać wszystkie prawdziwe fotografie zestawione z obrazami wygenerowanymi przez AI.
- Tylko 5 proc. uczestników badania Talker Research poprawnie wskazało wszystkie prawdziwe zdjęcia podróżnicze.
- 74 proc. badanych deklaruje, że nie zarezerwowałoby wyjazdu bez wcześniejszego obejrzenia zdjęć.
- AI może usuwać tłumy, śmieci i place budowy, a także cyfrowo „remontować” hotele i apartamenty.
AI w turystyce nie tylko pomaga, ale też wprowadza w błąd
Zdjęcia od lat są jednym z najważniejszych elementów sprzedaży w turystyce. To na ich podstawie podróżni oceniają hotel, plażę, apartament, restaurację, widok z okna czy okolicę. Teraz ten mechanizm zaczyna działać przeciwko konsumentom, bo dzięki narzędziom generatywnym granica między zdjęciem a reklamową fikcją staje się coraz mniej widoczna.
Jak opisuje Interia Biznes, sztuczna inteligencja potrafi w kilka sekund poprawić kontrast, usunąć setki osób z zatłoczonej plaży, wymazać śmieci, stragany i pobliskie place budowy, a nawet stworzyć elementy krajobrazu, których nigdy tam nie było.
To nie jest już tylko klasyczne „podkręcanie” zdjęć znane z Photoshopa. AI może wygenerować obraz, który wygląda jak autentyczna fotografia, ale pokazuje obiekt po wirtualnym remoncie. Stary pokój hotelowy może dostać nowe meble, jasne oświetlenie i odnowione ściany, zaniedbana łazienka może wyglądać jak po generalnym remoncie, a zabrudzona wykładzina może zniknąć z kadru bez śladu.
Tylko 5 proc. rozpoznało wszystkie prawdziwe zdjęcia
Skalę problemu pokazuje badanie Talker Research przeprowadzone na grupie 2000 dorosłych Amerykanów, którzy niedawno podróżowali albo planują podróż. Uczestnikom pokazano trzy pary zdjęć: w każdej parze jedno zdjęcie było prawdziwe, a drugie stworzone przez AI.
Wynik był jednoznaczny. Tylko 5 proc. badanych poprawnie wskazało wszystkie trzy prawdziwe fotografie. Co czwarty uczestnik potrafił rozpoznać autentyczne zdjęcie przynajmniej w jednym teście. To oznacza, że zdecydowana większość podróżnych nie radzi sobie z odróżnianiem realnych obrazów od syntetycznych wtedy, gdy zdjęcia są pokazane obok siebie.
Paradoks polega na tym, że ponad połowa badanych deklarowała wcześniej dużą pewność co do swojej umiejętności rozpoznawania treści wygenerowanych przez sztuczną inteligencję. Po teście część uczestników była zaskoczona, bo byli przekonani, że wybrali właściwe zdjęcie.
„Chcemy, aby podróżni czuli się pewnie, kiedy planują wyjazd. Planowanie podróży to inwestycja czasu, pieniędzy i zaufania”, powiedział Mark Ezell, komisarz Tennessee Department of Tourist Development, cytowany w materiale Talker Research. To właśnie ten urząd zlecił badanie i zapowiedział program certyfikacji prawdziwych zdjęć turystycznych.
Zdjęcia decydują o rezerwacjach, dlatego manipulacja jest groźna
Problem jest poważny, bo zdjęcia mają bezpośredni wpływ na decyzje zakupowe. Z badania Talker Research wynika, że 74 proc. ankietowanych nie zarezerwowałoby wyjazdu bez wcześniejszego obejrzenia zdjęć. Dla 47 proc. respondentów zdjęcia i filmy są jednym z kluczowych czynników wyboru celu podróży, ustępując tylko cenie, którą wskazało 62 proc. badanych.
To pokazuje, dlaczego AI staje się tak silnym narzędziem w rękach nieuczciwych właścicieli obiektów, pośredników albo promotorów atrakcji. Jeśli turysta wybiera miejsce głównie oczami, wystarczy poprawić obraz, aby zwiększyć szansę na rezerwację. Ryzyko pojawia się dopiero na miejscu, gdy zamiast spokojnej plaży okazuje się, że obok trwa budowa, a hotel wygląda dobrze tylko w galerii zdjęć.
Interia wskazuje przykłady fikcyjnych albo mocno zniekształconych atrakcji, które pojawiały się w serwisach turystycznych. W Bangkoku turyści mieli szukać czystego jeziora w miejscu, gdzie zastali betonowe kanały i tereny przemysłowe. W Tasmanii podróżni mieli poszukiwać gorących źródeł, które w rzeczywistości nie istnieją.
„Turystyczny catfishing” może uderzyć w platformy i hotele
Zjawisko bywa określane jako „AI-fikacja” albo „turystyczny catfishing”. W praktyce polega na tym, że podróżny zostaje zwabiony obrazem miejsca, które nie odpowiada rzeczywistości. Nie chodzi więc tylko o estetykę, ale o realne ryzyko finansowe: koszt rezerwacji, urlopu, transportu i utraconego czasu.
Dla hoteli, apartamentów i platform rezerwacyjnych problem może stać się wizerunkowo kosztowny. Im więcej klientów poczuje się oszukanych, tym większa presja na oznaczanie treści wygenerowanych przez AI, weryfikację galerii zdjęć i promowanie autentycznych materiałów od użytkowników. W dłuższej perspektywie brak przejrzystości może obniżać zaufanie do całych serwisów turystycznych.
Nie oznacza to, że AI w turystyce jest wyłącznie zagrożeniem. Sztuczna inteligencja może pomagać w obsłudze klienta, tłumaczeniach, planowaniu tras, analizie opinii czy personalizacji ofert. Problem zaczyna się wtedy, gdy narzędzie służy do zastępowania faktów fikcją i maskowania wad obiektu, które powinny być widoczne dla klienta przed rezerwacją.
Czytaj także:
Domy jednorodzinne znów drożeją. Koniec krótkiej korekty cen?
W Polsce najszybciej na świecie przybywa multimilionerów. Zaskakujące dane
Kogo pozbawi pracy AI? 640 tys. Polaków ma powody do niepokoju