- 75 proc. badanych Polaków przyznaje, że zdarza im się pracować po godzinach, a 26 proc. robi to co najmniej raz w tygodniu.
- Co czwarty respondent pracuje ponad 40 godzin tygodniowo, a 45 proc. ma niewielki lub żaden wpływ na swój harmonogram.
- Aż 71 proc. badanych nie zgodziłoby się na skrócenie czasu pracy, gdyby oznaczało to obniżenie wynagrodzenia.
Praca po godzinach dotyczy 75 proc. badanych Polaków
Z raportu No Fluff Jobs „Czas w pracy Polek i Polaków 2026”, przygotowanego we współpracy z Calamari, wynika, że tylko 25 proc. respondentów deklaruje, iż nigdy nie pracuje poza standardowymi godzinami. Pozostałe trzy czwarte przyznaje, że zdarza im się zostawać dłużej lub wykonywać dodatkowe obowiązki zawodowe.
Częstotliwość takiej pracy jest jednak zróżnicowana. Co czwarty badany, dokładnie 25 proc., pracuje po godzinach rzadziej niż raz w miesiącu. Kolejne 24 proc. robi to od jednego do trzech razy miesięcznie.
Największe obawy może budzić grupa osób regularnie przekraczających standardowy czas pracy. 26 proc. ankietowanych wykonuje obowiązki po godzinach co najmniej raz w tygodniu. W tej grupie 14 proc. pracuje dodatkowo raz lub dwa razy tygodniowo, 7 proc. od trzech do czterech razy, a 5 proc. pięć razy lub częściej.
Dane pokazują, że praca poza harmonogramem nie jest wyłącznie sporadyczną sytuacją związaną z pilnym projektem czy wyjątkowym natężeniem obowiązków. Dla części pracowników stanowi regularny element organizacji tygodnia.
Co czwarty Polak pracuje ponad 40 godzin tygodniowo
Standardowy, 40-godzinny tydzień pracy deklaruje 57 proc. uczestników badania. Jednocześnie 18 proc. poświęca na obowiązki zawodowe od 41 do 49 godzin tygodniowo, a kolejne 7 proc. pracuje przynajmniej 50 godzin.
Oznacza to, że łącznie co czwarty respondent przekracza granicę 40 godzin pracy tygodniowo. Wyniki pokazują jednak także drugą stronę rynku pracy, część ankietowanych wykonuje obowiązki w krótszym wymiarze.
Wśród osób, którym zdarza się pracować po godzinach, połowa poświęca na dodatkowe zadania przeciętnie od jednej do dwóch godzin tygodniowo. Kolejne 23 proc. przeznacza na nie trzy lub cztery godziny.
Szczególnie istotna jest grupa 18 proc. osób pracujących po godzinach, które poświęcają na dodatkowe obowiązki co najmniej siedem godzin tygodniowo. To wymiar zbliżony do kolejnego dnia roboczego, doliczanego do podstawowego harmonogramu.
Nie każda praca wykonywana poza typowymi godzinami musi jednak stanowić nadgodziny w rozumieniu przepisów. Badanie opisuje deklarowane zachowania respondentów, ale nie przesądza, ile dodatkowych godzin zostało formalnie rozliczonych ani czy pracownicy otrzymali za nie wynagrodzenie lub czas wolny.
Pracodawcy powinni przyjrzeć się obciążeniu pracowników
Autorzy raportu zwracają uwagę, że regularna praca po godzinach może wskazywać na problemy z planowaniem obowiązków i dopasowaniem liczby zadań do dostępnego czasu.
„Dla pracodawców powinien być to sygnał do przyjrzenia się obciążeniu takich osób i sposobowi planowania zadań” – mówi Tomasz Wija, Chief Growth Officer w No Fluff Jobs.
Ekspert wskazuje, że firmy powinny sprawdzić, czy zakres obowiązków pracowników jest możliwy do wykonania w standardowym czasie. Jednym ze sposobów ograniczenia dodatkowej pracy może być usprawnienie procesów, również z wykorzystaniem narzędzi sztucznej inteligencji.
Problemem pozostaje także ograniczony wpływ pracowników na organizację dnia. Aż 45 proc. ankietowanych deklaruje, że ma niewielką kontrolę nad godzinami wykonywania obowiązków lub nie ma jej wcale.
Większą swobodę posiada 40 proc. respondentów, ale tylko 12 proc. wszystkich badanych może samodzielnie decydować o godzinach pracy w bardzo dużym stopniu. Pozostałe 15 proc. nie potrafi jednoznacznie ocenić swojej sytuacji.
Krótszy tydzień pracy? Polacy nie chcą zarabiać mniej
Wyniki badania dostarczają również istotnych informacji w kontekście dyskusji o skracaniu czasu pracy. Aż 71 proc. respondentów deklaruje, że nie zgodziłoby się na krótszy czas pracy, jeżeli miałoby się to wiązać ze zmniejszeniem obecnego wynagrodzenia.
Nie oznacza to sprzeciwu wobec samej idei krótszego tygodnia pracy. Badani odpowiadali na pytanie dotyczące konkretnego rozwiązania, czyli ograniczenia liczby godzin kosztem części pensji. Dane pokazują, że wysokość dochodów pozostaje dla większości ankietowanych istotniejsza niż możliwość odzyskania dodatkowego czasu wolnego na takich warunkach.
W praktyce ma to znaczenie dla pracodawców rozważających wprowadzenie czterodniowego tygodnia pracy lub krótszego dnia roboczego. Akceptacja takich zmian może zależeć przede wszystkim od tego, czy pracownicy zachowają dotychczasowe wynagrodzenie.
Dodatkowe zadania i telefony utrudniają koncentrację
Raport wskazuje, że wyzwaniem jest nie tylko liczba przepracowanych godzin, lecz także sposób wykorzystywania czasu w pracy. Wśród respondentów 31 proc. deklaruje, że na zadania wymagające pełnego skupienia przeznacza ponad cztery godziny dziennie. Kolejne 37 proc. poświęca na nie od jednej do czterech godzin, a 10 proc. mniej niż godzinę. Jednocześnie 11 proc. nie wykonuje obowiązków wymagających takiej koncentracji.
Największą przeszkodą w skupieniu okazują się nieplanowane zadania wymagające natychmiastowej reakcji, wskazane przez 30 proc. badanych. Nadmiar obowiązków przeszkadza 26 proc., rozmowy telefoniczne 25 proc., a konieczność współpracy z innymi osobami 22 proc. Dla 19 proc. problem stanowią hałas i nieodpowiednie warunki pracy.
Wyniki pokazują, że poprawa efektywności nie musi oznaczać wydłużania dnia roboczego. Znaczenie może mieć ograniczenie nieplanowanych zadań, lepszy podział obowiązków oraz zapewnienie pracownikom czasu na realizację wymagających projektów.
Czytaj także:
3/4 klientów kupuje pod wpływem promocji. Cena ważniejsza od jakości produktu
Sprzedaż detaliczna hamuje. Polacy kupują mniej paliw i ubrań
121 mln zł z kaucji nie wróciło do Polaków. Gdzie trafiły pieniądze?



