- Część pracodawców uczestniczących w pilotażu rozważa utrzymanie skróconego czasu pracy także po jego zakończeniu.
- W oficjalnym programie uczestniczy obecnie 78 podmiotów, a rozwiązania obejmują niemal 5 tys. pracowników.
- Rząd nie zapowiada obecnie ustawowego skrócenia tygodnia pracy. Rekomendacje mają powstać w pierwszych miesiącach 2027 r.
Skrócony czas pracy zostanie w firmach po pilotażu?
Zasadnicza część programu „Skrócony czas pracy – to się dzieje!” rozpoczęła się 1 stycznia 2026 r. i potrwa do 31 grudnia. Jak wynika z aktualnych informacji Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, różne modele krótszej pracy testuje obecnie 78 podmiotów, w tym 38 firm prywatnych oraz 40 instytucji i spółek publicznych. Program obejmuje łącznie niemal 5 tys. zatrudnionych.
Pierwsze sygnały mają być dla resortu pozytywne. W rozmowie z „Faktem” Dziemianowicz-Bąk oceniła, że wstępne wnioski są „bardzo obiecujące” zarówno pod względem dobrostanu zatrudnionych, jak i efektywności pracy oraz zadowolenia pracodawców. Co więcej, część uczestników nie zamierza automatycznie wracać do poprzedniej organizacji pracy po zakończeniu programu.
„Mamy takie sygnały od części z nich, że jak najbardziej rozważają kontynuowanie tego skróconego czasu pracy z zachowaniem wynagrodzenia po zakończeniu pilotażu” – powiedziała ministra. Dodała, że poza oficjalnym programem są również przedsiębiorstwa, które samodzielnie testują krótsze dni, krótszy tydzień pracy lub większą liczbę dni wolnych.
Krócej, ale bez obniżki pensji
Założeniem pilotażu jest ograniczenie czasu pracy bez pogorszenia warunków zatrudnienia i bez zmniejszenia wynagrodzeń. Firmy muszą też utrzymać zatrudnienie na poziomie co najmniej 90 proc. stanu początkowego. Projektem powinno być objętych minimum 50 proc. pracowników danego podmiotu.
Resort od początku pozostawił pracodawcom swobodę wyboru sposobu skracania pracy. Nie musi to być klasyczny czterodniowy tydzień. Firma może zdecydować się na krótszy dzień pracy, dodatkowe dni wolne lub inne rozwiązanie dostosowane do charakteru działalności.
„To, co sprawdza się w jednej branży, niekoniecznie musi sprawdzić się w innej” – podkreśliła Dziemianowicz-Bąk. Właśnie dlatego ministerstwo nie testuje jednego odgórnego modelu dla całej gospodarki.
Zainteresowanie pilotażem było znacznie większe niż liczba dostępnych miejsc. Do ministerstwa wpłynęły 1994 zgłoszenia przedsiębiorstw i instytucji. Pracodawcy realizujący projekty mogli otrzymać maksymalnie 1 mln zł wsparcia, ale nie więcej niż 20 tys. zł w przeliczeniu na pracownika.
Czterodniowy tydzień pracy nie zostanie teraz narzucony ustawą
Pozytywne sygnały z firm nie oznaczają automatycznego wprowadzenia 35-godzinnego czy czterodniowego tygodnia pracy w całej Polsce. Ministra pracy zastrzega, że obecnie nie ma decyzji o powszechnym ustawowym skróceniu czasu pracy.
Najpierw resort chce przeanalizować dane z całego programu. Do 15 maja 2027 r. realizatorzy mają przekazać końcowe sprawozdania oraz ankiety pracowników i pracodawców. Następnie mają powstać rekomendacje dotyczące dalszych działań.
Część rekomendacji może mieć charakter legislacyjny, ale inne mogą dotyczyć wyłącznie organizacji pracy, edukacji pracodawców czy rozpowszechniania rozwiązań pozwalających zmniejszyć liczbę przepracowanych godzin bez pogorszenia produktywności.
Osobno działa też Zespół do spraw Skróconego Czasu Pracy, w którym znajdują się przedstawiciele przedsiębiorców, związków zawodowych, nauki, organizacji społecznych i administracji. Jego zadaniem jest m.in. ocena skutków ekonomicznych zmian oraz przygotowanie propozycji ewentualnych rozwiązań prawnych.
Decydujące będą dane z całego 2026 roku
Najważniejsze pytanie dotyczy tego, czy krótsza praca pozwoli firmom utrzymać dotychczasową wydajność. Sam wzrost zadowolenia pracowników nie wystarczy do przesądzenia o zmianach w prawie, szczególnie w branżach wymagających ciągłej obsady stanowisk lub pracy zmianowej.
Dlatego o przyszłości rozwiązania zdecydują przede wszystkim dane z całego roku testów. Resort chce sprawdzić wpływ skrócenia pracy m.in. na produktywność, absencje, zatrudnienie i dobrostan pracowników. Kompleksowe wnioski mają zostać przedstawione w pierwszych miesiącach 2027 r.
Już teraz wiadomo jednak, że dla części przedsiębiorstw zakończenie państwowego programu nie musi oznaczać zakończenia eksperymentu. Jeżeli pracodawcy uznają, że krótszy czas pracy nie obniża efektywności, będą mogli utrzymać wypracowane rozwiązania we własnych organizacjach także bez ogólnopolskiej zmiany przepisów.
Czytaj także:
Emerytury dla artystów wzrosną? Kontrowersyjny projekt coraz bliżej realizacji
Polskie paliwo jednym z najtańszych w UE. Sąsiedzi masowo tankują na naszych stacjach
Ukraina stawia warunki UE. Nie dołączy do Unii, jeśli ta nie zniesie limitów



