• W pilotażu skróconego czasu pracy uczestniczy obecnie 80 pracodawców i niemal 5 tys. pracowników.
  • W drugim półroczu 2026 r. czas pracy ma zostać ograniczony o 20 proc. bez obniżania wynagrodzeń.
  • Największym wyzwaniem jest utrzymanie obsady, ciągłości usług i dotychczasowej produktywności.

Test nie oznacza jeszcze, że czterodniowy tydzień pracy zostanie wprowadzony powszechnie. Pilotaż ma dopiero pokazać, w których branżach krótsza praca jest możliwa oraz czy nie prowadzi do spadku dostępności usług lub wzrostu kosztów.

Czterodniowy tydzień pracy testuje 80 pracodawców

Do pilotażu „Skrócony czas pracy – to się dzieje!” zgłosiły się 1994 przedsiębiorstwa i instytucje. Początkowo resort pracy zakwalifikował 90 podmiotów, które zatrudniały łącznie ponad 5 tys. osób. Wyniki naboru opublikowało Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.

Aktualne dane resortu wskazują, że w programie bierze udział 80 pracodawców, a nowe rozwiązania obejmują niemal 5 tys. pracowników. Połowę uczestników stanowią firmy prywatne, a połowę instytucje i spółki publiczne. Zasady oraz aktualny stan programu opisano na rządowej stronie pilotażu skróconego czasu pracy.

Nie wszystkie organizacje wprowadzają klasyczny model czterech dni pracy. Testowane są także krótsze dni robocze, dodatkowe dni wolne w miesiącu, dłuższe urlopy oraz systemy mieszane.

W pierwszym półroczu 2026 r. uczestnicy mieli skrócić czas pracy o co najmniej 10 proc. W drugiej połowie roku wymagane ograniczenie wzrasta do 20 proc. Pensje nie mogą zostać obniżone, a zatrudnienie ma zostać utrzymane na poziomie co najmniej 90 proc. stanu początkowego.

Jeden dzień wolny komplikuje grafik

Największe problemy pojawiają się w organizacjach, które muszą działać przez pięć, sześć albo siedem dni w tygodniu. Nie można w nich po prostu zamknąć firmy w piątek i wysłać wszystkich pracowników na dłuższy weekend.

Zespoły muszą zostać podzielone w taki sposób, aby część osób odbierała wolne w poniedziałek, część w piątek, a pozostali w innych terminach. Sytuację komplikują urlopy wypoczynkowe, zwolnienia lekarskie, szkolenia oraz sezonowe zwiększenie liczby klientów.

Pierwsze doświadczenia uczestników pilotażu pokazują, że skrócenie dnia pracy o 30 minut bywa niemal niezauważalne, ale wprowadzenie dodatkowego dnia wolnego wymaga znacznie większych zmian. Jedna z organizacji rozważa zatrudnienie dodatkowej osoby na umowę zlecenie, aby zapewnić ciągłość obsługi. Pierwsze problemy firm opisała Interia Biznes w materiale o pilotażu skróconego czasu pracy.

Ryzyko jest największe w usługach, administracji, handlu, opiece społecznej i zakładach produkcyjnych. Jeżeli na jednej zmianie zabraknie kilku osób, pracodawca może stanąć przed wyborem między ograniczeniem działalności, zwiększeniem obciążenia pozostałych pracowników a zatrudnieniem dodatkowej osoby.

To właśnie potrzeba uzupełniania obsady może decydować o ekonomicznym wyniku pilotażu. Krótszy czas pracy przy niezmienionych pensjach oznacza bowiem wzrost kosztu jednej przepracowanej godziny.

Firmy mają utrzymać produktywność i pensje

Założeniem programu jest skrócenie czasu pracy bez pogorszenia warunków zatrudnienia. Pracownik ma wykonywać obowiązki krócej, ale otrzymywać dotychczasowe wynagrodzenie.

Aby model był opłacalny, przedsiębiorstwo musi zwiększyć wydajność w pozostałych godzinach. Może to wymagać uproszczenia procedur, skrócenia zebrań, cyfryzacji dokumentów, automatyzacji części zadań oraz lepszego planowania zmian.

Nie w każdej branży istnieje jednak możliwość proporcjonalnego zwiększenia produktywności. Pracownik recepcji, opiekun, kierowca, kasjer lub urzędnik obsługujący mieszkańców musi być dostępny w określonych godzinach. Skrócenie jego pracy nie zmniejsza automatycznie liczby klientów.

Prawnicy zwracają również uwagę na problemy związane z wprowadzaniem i późniejszym wycofywaniem nowych harmonogramów. Konieczne może być zawieranie porozumień z pracownikami, zmienianie regulaminów oraz precyzyjne ustalanie systemów czasu pracy. Prawne wyzwania związane z wdrażaniem pilotażu opisuje serwis Prawo.pl.

Wyniki poznamy dopiero w 2027 roku

Rządowy pilotaż potrwa do końca 2026 r. Następnie pracodawcy będą musieli przygotować sprawozdania, a resort przeanalizuje wpływ zmian na zatrudnienie, produktywność, zdrowie, organizację pracy oraz możliwość łączenia życia zawodowego z prywatnym.

Końcowe podsumowanie ma zostać przekazane Ministerstwu Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej najpóźniej do 15 maja 2027 r. Harmonogram dalszych prac przedstawił zespół MRPiPS odpowiedzialny za ocenę programu.

Dopiero wtedy będzie można ocenić, czy korzyści dla pracowników równoważą dodatkowe koszty organizacyjne. Istotne będzie również porównanie różnych modeli. Skrócenie każdego dnia o godzinę może dawać inne efekty niż całkowicie wolny piątek.

Czytaj także:

26 tys. zł netto bez studiów. Ci fachowcy biją na głowę absolwentów uczelni

Polacy toną w długach. W siedmiu województwach zaległości przewyższają pensje

System kaucyjny ma objąć „małpki” i kartony. Resort szykuje rozszerzenie