- Od 8 do 17 października 2026 roku ma obowiązywać zakaz przewozów kolejowych przez przejście Krasnoje na granicy Rosji i Białorusi.
- Ograniczenie dotyczy również transportów węgla z Kazachstanu, skąd Polska sprowadziła w pierwszym półroczu blisko 1,9 mln ton surowca.
- Polska Izba Gospodarcza Sprzedawców Węgla ostrzega, że skutki dziesięciodniowego wstrzymania przewozów mogą być odczuwalne znacznie dłużej.
Rosja wstrzymuje transport węgla. Zakaz od 8 października
Jak wynika z komunikatu Polskiej Izby Gospodarczej Sprzedawców Węgla (PIGSW), 3 października Dyrekcja Rady ds. Transportu Kolejowego Wspólnoty Niepodległych Państw rozesłała dokument dotyczący czasowego wstrzymania przewozów.
Na wniosek Kolei Rosyjskich od 8 do 17 października nie mają być przyjmowane przesyłki kierowane przez przejście Krasnoje na stacje Kolei Białoruskich. Ograniczenie obejmuje również puste wagony. Decyzja dotyczy wszystkich grup towarowych i odbiorców, bez wyjątku dla węgla. Przyczyny jej wprowadzenia nie zostały podane.
Izba dysponuje kopią dokumentu, którego forma odpowiada praktyce stosowanej przez administracje kolejowe. Zastrzega jednak, że nie uzyskała jeszcze formalnego potwierdzenia jego autentyczności od właściwych instytucji.
Tak zwany zakaz konwencyjny oznacza czasowe wstrzymanie przyjmowania ładunków na określonym kierunku. Stosuje się go między innymi wtedy, gdy infrastruktura kolejowa nie jest w stanie obsłużyć napływających wagonów.
W praktyce oznacza to możliwość zatrzymywania transportów na stacjach pośrednich oraz tworzenia zatorów logistycznych, których usunięcie może potrwać dłużej niż samo ograniczenie.
Polska sprowadziła 1,9 mln ton węgla z Kazachstanu
Przejście Krasnoje znajduje się na granicy Rosji i Białorusi, na trasie prowadzącej przez Smoleńsk, Orszę, Mińsk i Brześć. Jest jednym z kluczowych punktów kolejowego transportu towarów z Kazachstanu i innych państw Azji Środkowej.
Według PIGSW w pierwszym półroczu 2026 roku Polska sprowadziła z Kazachstanu blisko 1,9 mln ton węgla energetycznego. Łączny import tego surowca przekroczył 3 mln ton.
Oznacza to, że Kazachstan odpowiadał za ponad połowę dostaw importowanego węgla energetycznego do Polski. Część surowca trafia do kraju drogą morską przez rosyjskie porty bałtyckie. Pozostałe transporty wykorzystują kolej biegnącą przez Rosję i Białoruś.
Szczególnie istotne są dostawy kierowane do białoruskich stacji w Brześciu, Bruzgach i Swisłoczy, skąd po przeładunku węgiel trafia do polskich odbiorców. Właśnie ta część transportów została bezpośrednio objęta opisanym ograniczeniem. PIGSW zwraca uwagę, że problemy mogą dotknąć również innych przesyłek korzystających z tej samej infrastruktury kolejowej.
Nie oznacza to jednak całkowitego wstrzymania importu węgla do Polski. Nadal funkcjonują inne trasy dostaw, w tym transport morski.
Importerzy ostrzegają. Dziesięć dni blokady może oznaczać tygodnie opóźnień
Największe obawy branży dotyczą nie tylko samego zakazu, ale również jego konsekwencji logistycznych.
„Dziesięć dni bez nadań nie oznacza dziesięciodniowego opóźnienia” – ostrzega Łukasz Horbacz, prezes Polskiej Izby Gospodarczej Sprzedawców Węgla.
Jak wyjaśnia Izba, po zakończeniu ograniczenia zatrzymane pociągi będą musiały konkurować o przepustowość przejścia z nowymi transportami. Dodatkowym problemem jest zakaz przemieszczania pustych wagonów. Może on utrudnić powrót taboru do Kazachstanu i jego ponowne wykorzystanie do przewozu surowca.
Według PIGSW sytuację komplikują również wcześniejsze utrudnienia na innych kierunkach transportowych. Izba wskazuje między innymi na ograniczenia w rosyjskich portach czarnomorskich oraz przyznawanie pierwszeństwa transportom produktów rolnych przed węglem.
Podobne problemy występowały już w 2025 roku przy przewozach kazachskiego węgla przez terminal w Ust-Łudze. Wówczas ograniczenia były przedłużane lub ponownie wprowadzane. Zdaniem przedstawicieli branży decyzja dotycząca Krasnoje pokazuje, jak duży wpływ na polski rynek opału mogą mieć działania administracji transportowej państw trzecich.
Ceny węgla mogą wzrosnąć? Zapasy w kopalniach mniejsze o 41 proc.
Zakłócenia pojawiają się w okresie, gdy polskie gospodarstwa domowe przygotowują się do sezonu grzewczego, a sprzedawcy uzupełniają zapasy opału.
Według danych Agencji Rozwoju Przemysłu przytoczonych przez PIGSW na koniec czerwca 2026 roku zapasy węgla przy polskich kopalniach wynosiły 3,1 mln ton. Było to o 41 proc. mniej niż rok wcześniej.
Izba szacuje, że krajowy rynek opału wykorzystywanego przez gospodarstwa domowe i małe ciepłownie zużywa rocznie około 5-6 mln ton węgla. Dostępność odpowiednich sortymentów krajowego surowca nie pokrywa całego zapotrzebowania, dlatego istotną rolę odgrywa import.
Już we wrześniu sprzedawcy sygnalizowali wzrost cen. Jak informował Money.pl, w niektórych składach tona kazachskiego węgla kosztowała około 2-2,5 tys. zł, zależnie od rodzaju i sposobu pakowania.
Ewentualne przedłużenie zakłóceń transportowych mogłoby zwiększyć presję na ceny, szczególnie w regionach korzystających z dostaw ze Wschodu. Nie ma jednak obecnie danych potwierdzających, że październikowe ograniczenie już wywołało podwyżki lub niedobory węgla na polskim rynku.
Co dalej z dostawami węgla do Polski?
Zgodnie z dokumentem przywoływanym przez PIGSW ograniczenie ma zakończyć się 17 października. Nie wiadomo jednak, czy ruch zostanie przywrócony bez dodatkowych utrudnień.
Importerzy będą musieli monitorować przepustowość przejścia Krasnoje, dostępność wagonów oraz możliwość wykorzystania alternatywnych połączeń.
Istotne będzie również ustalenie, ile transportów zostało rzeczywiście zatrzymanych i jaka część dostaw do Polski może zostać opóźniona.
Polska od 2022 roku nie importuje węgla pochodzącego z Rosji i Białorusi z uwagi na obowiązujące embargo. Nadal jednak część surowca sprowadzanego z innych państw korzysta z rosyjskiej infrastruktury transportowej. Obecna sytuacja pokazuje, że wyeliminowanie rosyjskiego węgla z importu nie oznacza całkowitego uniezależnienia łańcuchów dostaw od decyzji Moskwy.
Najważniejsze dla polskich odbiorców będzie teraz to, czy planowane dziesięciodniowe ograniczenie pozostanie krótkotrwałym problemem logistycznym, czy doprowadzi do dłuższych zakłóceń zaopatrzenia w opał podczas rozpoczynającego się sezonu grzewczego.
Czytaj także:
Emerytury dla artystów wzrosną? Kontrowersyjny projekt coraz bliżej realizacji
Polskie paliwo jednym z najtańszych w UE. Sąsiedzi masowo tankują na naszych stacjach
Ukraina stawia warunki UE. Nie dołączy do Unii, jeśli ta nie zniesie limitów



