• Komisja Europejska proponuje opłatę wynoszącą 2 euro za kilogram niezebranych elektroodpadów, która miałaby zasilać budżet UE od 2028 roku.
  • Nowy mechanizm mógłby przynosić około 15 mld euro rocznie. Formalnie obciążałby państwa członkowskie, a nie bezpośrednio producentów i konsumentów.
  • Polska branża AGD ostrzega przed wzrostem cen urządzeń i osłabieniem konkurencyjności fabryk, które odpowiadają za 39 proc. unijnej produkcji dużego AGD.

UE chce opłaty za elektroodpady. 2 euro za każdy kilogram

Propozycja Komisji Europejskiej jest częścią przygotowywanego budżetu Unii Europejskiej na lata 2028-2034. Bruksela poszukuje nowych źródeł dochodów, które mają umożliwić finansowanie wspólnych przedsięwzięć i ograniczenie presji na dotychczasowe składki państw członkowskich.

Jednym z proponowanych rozwiązań jest opłata związana z ilością niezebranych elektroodpadów.

Zgodnie z projektem decyzji o systemie zasobów własnych UE stawka wynosiłaby 2 euro za kilogram, a jej wysokość byłaby corocznie dostosowywana do inflacji.

Według szacunków Komisji Europejskiej takie rozwiązanie mogłoby zapewniać około 15 mld euro rocznie, średnio w latach 2028-2034.

Nie byłby to jednak podatek doliczany bezpośrednio przy zakupie nowej pralki lub lodówki. Obowiązek wpłat do budżetu UE spoczywałby na państwach członkowskich.

Wysokość składki zależałaby od statystycznej różnicy pomiędzy średnią masą sprzętu wprowadzonego na rynek w trzech poprzednich latach a ilością elektroodpadów zebranych w danym roku. To właśnie sposób obliczania zobowiązań wywołuje największe kontrowersje.

Polska branża AGD protestuje. Ostrzega przed droższymi pralkami i lodówkami

Jak informuje RMF FM, przedstawiciele polskiego przemysłu AGD zdecydowanie sprzeciwiają się propozycji Komisji Europejskiej.

Organizacja APPLiA Polska, zrzeszająca producentów sprzętu gospodarstwa domowego, uważa, że nowy mechanizm może pogorszyć konkurencyjność europejskich fabryk.

„Nie może być tak, że urzędnik jak cesarz decyduje o życiu lub śmierci poszczególnych fabryk” – powiedział Wojciech Konecki, prezes APPLiA Polska, w rozmowie z RMF FM.

Branża argumentuje, że producenci już obecnie ponoszą koszty organizowania zbiórki i recyklingu zużytych urządzeń w ramach rozszerzonej odpowiedzialności producenta.

Dodatkowe obciążenia publiczne mogłyby, zdaniem przedsiębiorców, doprowadzić do zwiększenia opłat nakładanych na firmy. W takim scenariuszu część kosztów zostałaby przeniesiona na konsumentów.

Podobne obawy przedstawia Paolo Falcioni, dyrektor generalny APPLiA Europe. W rozmowie z RMF FM ostrzegł, że dodatkowa opłata może podnieść ceny urządzeń, szczególnie dotkliwie uderzając w gospodarstwa domowe o niższych dochodach.

Nie wiadomo jednak, czy państwa zdecydowałyby się finansować swoje zobowiązania poprzez nowe obciążenia przedsiębiorców. Komisja nie przewiduje w projekcie automatycznej dopłaty do ceny sprzedawanego sprzętu.

Na obecnym etapie nie ma również wiarygodnych danych pozwalających określić, o ile konkretnie mogłyby podrożeć urządzenia AGD.

Polska produkuje 39 proc. dużego AGD w UE. Zagrożone są fabryki

Spór jest szczególnie istotny dla Polski, która należy do największych producentów sprzętu gospodarstwa domowego w Europie.

Według raportu APPLiA Polska za 2025 rok w krajowych fabrykach wyprodukowano około 26 mln urządzeń AGD, w tym ponad 23 mln sztuk dużego sprzętu.

Polska odpowiadała za 39 proc. unijnej produkcji dużego AGD. W kraju działało 30 fabryk, a sektor zapewniał bezpośrednio i pośrednio zatrudnienie około 100 tys. osób. Wartość sprzedanej produkcji wyniosła około 25 mld zł.

Jednocześnie dane branżowe wskazują na pogarszającą się sytuację części producentów. W 2025 roku liczba wyprodukowanych urządzeń spadła o 4 proc., a zamknięcie kilku zakładów zmniejszyło liczbę fabryk.

Przedsiębiorstwa mierzą się z wysokimi kosztami energii, surowców i pracy oraz rosnącą konkurencją ze strony producentów spoza UE.

Według APPLiA kolejne obciążenia regulacyjne mogą utrudnić inwestowanie w modernizację zakładów i utrzymanie produkcji na europejskim rynku.

Nie oznacza to jednak, że projektowana składka sama w sobie doprowadzi do zamknięcia fabryk. Jej rzeczywiste konsekwencje zależałyby od ostatecznego kształtu przepisów i sposobu finansowania zobowiązań przez poszczególne państwa.

Komisja Europejska odpowiada. Prawie połowa elektroodpadów nie trafia do zbiórki

Bruksela przekonuje, że nowy mechanizm ma zachęcać państwa do skuteczniejszego odbierania i przetwarzania zużytej elektroniki.

Z oceny unijnej dyrektywy o elektroodpadach wynika, że niemal połowa zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego w UE nie trafia do odpowiednich systemów zbiórki.

Recyklingowi poddawanych jest około 40 proc. elektroodpadów, co oznacza utratę znacznych ilości surowców możliwych do ponownego wykorzystania.

Komisja wskazuje między innymi na miedź, metale ziem rzadkich, gal, german oraz wolfram, istotne dla europejskiego przemysłu i technologii.

Unijni urzędnicy podkreślają, że proponowana składka nie jest podatkiem nakładanym bezpośrednio na producentów.

Jak ustaliło RMF FM, przedstawiciele Komisji przyznają jednocześnie, że metodologia obliczeń wymaga dopracowania. Dotyczy to zwłaszcza porównywalności danych i długości użytkowania poszczególnych urządzeń.

Pralka sprzedana dziś może bowiem pracować przez kilkanaście lat, zanim zostanie uznana za odpad. Branża uważa, że projektowany sposób obliczeń niewystarczająco odzwierciedla ten proces.

Kiedy nowa opłata może wejść w życie? Polska zgłasza zastrzeżenia

Propozycja Komisji Europejskiej została przedstawiona w lipcu 2025 roku jako element nowego systemu dochodów budżetu UE. Jeśli zostanie przyjęta, miałaby zacząć obowiązywać od 2028 roku.

Według informacji RMF FM polskie władze zgłaszają zastrzeżenia dotyczące jakości danych, sposobu wyliczania niezebranych odpadów oraz skuteczności finansowych zachęt do zwiększania zbiórki.

Nie oznacza to jednak, że Polska jednoznacznie odrzuciła projekt.

Przyjęcie zmian wymaga porozumienia państw członkowskich. Decyzja dotycząca zasobów własnych UE musi uzyskać jednomyślną akceptację Rady, a następnie zostać zatwierdzona zgodnie z wymogami konstytucyjnymi poszczególnych państw.

Ostateczne zasady mogą więc jeszcze zostać zmienione podczas negocjacji.

Dla polskich konsumentów najważniejsze będzie to, czy nowy mechanizm rzeczywiście zwiększy koszty produkcji i sprzedaży sprzętu. Dla przemysłu istotne pozostaje natomiast, czy UE znajdzie sposób na poprawę zbiórki elektroodpadów bez dodatkowego osłabiania konkurencyjności europejskich fabryk.

Na razie podwyżki cen pralek, lodówek i zmywarek pozostają prognozą przedstawicieli branży, a nie potwierdzonym skutkiem obowiązujących przepisów.

Czytaj także:

Emerytury dla artystów wzrosną? Kontrowersyjny projekt coraz bliżej realizacji

Polskie paliwo jednym z najtańszych w UE. Sąsiedzi masowo tankują na naszych stacjach

Ukraina stawia warunki UE. Nie dołączy do Unii, jeśli ta nie zniesie limitów