- Sprzedaż detaliczna wzrosła we wrześniu o 3,3 proc. rok do roku, podczas gdy ekonomiści oczekiwali wzrostu o 4,1 proc.
- W porównaniu z sierpniem sprzedaż spadła o 3,8 proc., a po uwzględnieniu sezonowości o 1,7 proc.
- Sprzedaż paliw zmniejszyła się o 9,8 proc. rok do roku, ale samochodów i części wzrosła o 13,1 proc.
Sprzedaż detaliczna we wrześniu poniżej oczekiwań ekonomistów
Jak wynika z danych GUS opublikowanych przez PAP Biznes, realna sprzedaż detaliczna zwiększyła się we wrześniu o 3,3 proc. w porównaniu z analogicznym miesiącem 2025 roku. Konsensus prognoz przygotowany przez agencję zakładał wzrost o 4,1 proc.
Różnica wyniosła 0,8 punktu procentowego. Oznacza to, że polskie sklepy nadal sprzedawały więcej towarów niż przed rokiem, jednak tempo wzrostu było niższe od oczekiwań.
W cenach bieżących sprzedaż zwiększyła się o 6,7 proc. rok do roku. To ważne rozróżnienie, ponieważ wzrost nominalny uwzględnia zarówno zmiany ilości sprzedawanych towarów, jak i ich cen. Wskaźnik w cenach stałych pozwala lepiej ocenić rzeczywistą dynamikę zakupów.
Jeszcze mocniej zmianę widać w porównaniu z poprzednim miesiącem. Sprzedaż zmniejszyła się o 3,8 proc., podczas gdy prognozowano spadek o 3 proc. Nie oznacza to jednak, że konsumenci nagle ograniczyli wszystkie zakupy w identycznym stopniu. Poszczególne branże odnotowały bardzo różne wyniki.
Samochody i AGD w górę. Paliwa i odzież na minusie
Największe różnice widoczne są w danych dotyczących poszczególnych kategorii towarów. Sprzedaż samochodów, motocykli i części wzrosła we wrześniu o 13,1 proc. rok do roku. Dobrze radziła sobie również branża meblarska i elektroniczna. W grupie obejmującej meble, sprzęt RTV i AGD odnotowano wzrost o 10,7 proc.
Zupełnie inaczej wyglądała sytuacja na rynku paliw. Ich sprzedaż w cenach stałych zmniejszyła się o 9,8 proc. w porównaniu z wrześniem 2025 roku. W ujęciu miesięcznym spadek wyniósł aż 17,4 proc. Słabszy wynik odnotowano również w przypadku odzieży i obuwia. Sprzedaż tej kategorii spadła o 3 proc. rok do roku, po spadku o 2,7 proc. w sierpniu.
Na problemy branży odzieżowej zwracał uwagę już wcześniej Mariusz Zielonka, główny ekonomista Konfederacji Lewiatan. Komentując sierpniowe dane GUS, wskazywał: „Zarówno w danych o inflacji, jak i produkcji kategoria ta wygląda dość słabo” – ocenił ekonomista w rozmowie cytowanej przez Parkiet.
Wrześniowe dane pokazują, że spadek sprzedaży odzieży utrzymał się także w kolejnym miesiącu. W przypadku żywności, napojów i wyrobów tytoniowych odnotowano wzrost o 1,4 proc. rok do roku. O 8,5 proc. zwiększyła się natomiast sprzedaż w grupie farmaceutyków, kosmetyków i sprzętu ortopedycznego.
Polacy wydają mniej niż w sierpniu. Co oznacza spadek o 3,8 proc.?
Dane miesięczne wymagają uwzględnienia sezonowości. Po zakończeniu wakacji zmienia się struktura wydatków, a wyniki poszczególnych miesięcy zależą również od liczby dni handlowych i kalendarza zakupów.
Dlatego GUS publikuje także wskaźniki po wyeliminowaniu wpływu czynników sezonowych. Jak informuje Interia Biznes na podstawie najnowszych danych urzędu, po takiej korekcie sprzedaż detaliczna była we wrześniu o 2,9 proc. wyższa niż przed rokiem, ale o 1,7 proc. niższa niż w sierpniu.
Ten drugi wynik jest szczególnie istotny, ponieważ sugeruje osłabienie zakupów również po ograniczeniu wpływu typowych wahań kalendarzowych. W całym okresie od stycznia do września 2026 roku sprzedaż detaliczna wzrosła realnie o 3 proc. rok do roku. W analogicznych dziewięciu miesiącach 2025 roku wzrost wyniósł 3,9 proc. Nie oznacza to spadku sprzedaży w całym roku, lecz wolniejsze zwiększanie się obrotów handlowych.
Ceny rosną, a konsumenci ostrożniej podchodzą do wydatków
Słabsza dynamika sprzedaży pojawia się w okresie podwyższonej inflacji i zmian na rynku pracy. Według wrześniowego raportu GUS o inflacji ceny towarów i usług konsumpcyjnych wzrosły o 4,1 proc. rok do roku. Same towary podrożały o 3,6 proc., a usługi o 5,3 proc.
Jednocześnie przeciętne wynagrodzenie brutto w sektorze przedsiębiorstw było we wrześniu o 5,9 proc. wyższe niż przed rokiem. Wzrost płac nominalnych nie przekłada się jednak automatycznie na identyczną poprawę możliwości zakupowych wszystkich gospodarstw domowych.
Dla branży handlowej istotne jest również to, że wzrost sprzedaży rozkłada się nierównomiernie. Dobre wyniki samochodów i wyposażenia mieszkań współwystępują z niższą sprzedażą paliw i ubrań.
W praktyce oznacza to konieczność dostosowywania oferty do różnych grup klientów. Sklepy oferujące podstawowe towary mogą konkurować przede wszystkim ceną, natomiast sprzedawcy droższego wyposażenia muszą brać pod uwagę zmiany w gotowości konsumentów do większych wydatków.
Czytaj także:
Dług publiczny przekroczył 2,3 bln zł. Balansujemy na krawędzi
Załamanie na rynku smartfonów. Klienci już nie chcą kupować
Polacy nie chcą mieszkać w tych miastach. Największy odpływ z nadmorskich kurortów



