- Globalne dostawy smartfonów spadły w III kwartale 2026 r. o rekordowe 22 proc., do 255,3 mln urządzeń.
- Koszty pamięci wzrosły o około 350 proc. w ciągu roku, głównie wskutek rosnącego zapotrzebowania sektora AI.
- Samsung i Apple umacniają pozycję, podczas gdy Xiaomi, OPPO i vivo notują spadki dostaw sięgające nawet 34,5 proc.
Rynek smartfonów kurczy się w rekordowym tempie. 72 mln urządzeń mniej
Według najnowszego raportu IDC światowe dostawy smartfonów wyniosły w III kwartale 2026 roku 255,3 mln sztuk. Rok wcześniej było to 327,3 mln urządzeń. Spadek o 22 proc. jest największym rocznym spadkiem zanotowanym w pojedynczym kwartale w historii badań tej firmy.
Dane mają charakter wstępny i dotyczą urządzeń dostarczonych do kanałów dystrybucji, a nie wyłącznie telefonów kupionych przez użytkowników końcowych. Nie obejmują również smartfonów odnowionych.
Skalę załamania potwierdzają analitycy Counterpoint Research, którzy oszacowali spadek na 20 proc. Według ich metodologii był to najsłabszy trzeci kwartał od 2012 roku. Różnice między wynikami obu firm wynikają z odmiennych metod szacowania rynku.
„Najgorsze dopiero przed nami” – ostrzega Nabila Popal, starsza dyrektorka ds. badań rynku urządzeń w IDC, cytowana w komunikacie firmy. Według analityczki rynek prawdopodobnie nie osiągnął jeszcze dna.
Samsung i Apple zyskują udziały. Chińscy producenci tracą nawet jedną trzecią dostaw
Kryzys nierównomiernie uderza w największych producentów. Najlepiej radzą sobie firmy dysponujące rozbudowaną ofertą droższych urządzeń i silniejszą pozycją negocjacyjną wobec dostawców komponentów.
Z zestawienia IDC wynika, że Samsung dostarczył 57,8 mln smartfonów, o 5,8 proc. mniej niż przed rokiem. Apple osiągnęło wynik 57,3 mln urządzeń, notując spadek o 4 proc. Mimo mniejszej sprzedaży do dystrybutorów obie firmy zwiększyły udziały w rynku, łącznie kontrolując już około 45 proc. globalnych dostaw.
Znacznie gorzej wypadli producenci silniej uzależnieni od tańszych telefonów. Xiaomi dostarczyło 30,7 mln urządzeń, o 29,2 proc. mniej niż rok wcześniej. Dostawy OPPO zmniejszyły się o 34,5 proc., do 25,6 mln sztuk, a vivo o 31,5 proc., do 19,1 mln.
Wyższa odporność producentów premium wynika między innymi z możliwości rozłożenia rosnących kosztów podzespołów na droższe urządzenia. W przypadku najtańszych modeli nawet stosunkowo niewielka podwyżka kosztu produkcji może wymusić znaczącą zmianę ceny detalicznej.
Sztuczna inteligencja podnosi ceny pamięci o 350 proc.
Jednym z głównych powodów załamania jest kryzys dostępności pamięci półprzewodnikowych. Według IDC ich koszty wzrosły w ciągu roku o około 350 proc.
Za wzrostem stoi przede wszystkim ogromne zapotrzebowanie na układy pamięci wykorzystywane w centrach danych i systemach sztucznej inteligencji. Producenci półprzewodników przeznaczają coraz większą część swoich zasobów na zaawansowane produkty dla infrastruktury AI, co ogranicza możliwości zaspokojenia potrzeb rynku elektroniki konsumenckiej.
Smartfony wymagają pamięci operacyjnej i układów przechowujących dane. Kiedy ich ceny rosną, producenci mają ograniczony wybór: mogą zmniejszać marże, podnosić ceny urządzeń albo rezygnować z najmniej rentownych modeli.
Według Counterpoint Research globalne ceny detaliczne smartfonów wzrosły w 2026 roku o około 20 proc. Szczególnie dotkliwie odczuwają to klienci poszukujący najtańszych urządzeń, ponieważ producenci ograniczają ofertę w segmentach o najniższej rentowności.
Klienci coraz dłużej korzystają ze starych telefonów
Rosnące ceny zmieniają zachowania konsumentów. Zamiast regularnej wymiany telefonu na nowszy model coraz więcej osób przedłuża okres użytkowania dotychczasowego urządzenia lub interesuje się sprzętem używanym i odnowionym.
Francisco Jeronimo, wiceprezes IDC odpowiedzialny za badania rynku urządzeń, wskazuje w komentarzu do raportu, że presja kosztowa przenosi się obecnie z producentów na konsumentów. Podwyżki cen trafiają do sklepów, a klienci coraz częściej odkładają decyzję o zakupie.
Zjawisko może mieć również konsekwencje dla operatorów komórkowych i sprzedawców elektroniki. Mniejsza liczba wymienianych telefonów oznacza potencjalnie niższe przychody ze sprzedaży urządzeń, większą konkurencję cenową i konieczność rozwijania usług naprawczych.
Jednocześnie rosnące zainteresowanie urządzeniami odnowionymi może stworzyć dodatkowe możliwości dla firm zajmujących się regeneracją sprzętu i sprzedażą telefonów z drugiej ręki.
Ceny telefonów mogą pozostać wysokie przez kolejne lata
Analitycy IDC nie spodziewają się szybkiego zakończenia kryzysu. Według prognozy firmy trudna sytuacja może utrzymywać się przez cały 2027 rok, a ewentualne odbicie rynku nastąpi najwcześniej w 2028 roku.
Nie oznacza to jednak, że każdy smartfon będzie automatycznie drożał. Poszczególni producenci mogą wprowadzać promocje, dostosowywać specyfikacje urządzeń lub obniżać marże, aby utrzymać zainteresowanie klientów.
Czytaj także:
Ruszyła łapanka w Rosji. Nawet 600 tys. osób ma zasilić armię
Trump ostrzega Europę: „Odejdziemy”. Domaga się zamknięcia granic
61 proc. Polaków pracuje mimo choroby. Połowa uznaje odpoczynek za marnowanie czasu



