- Ukraiński wywiad informuje o rosyjskim wariancie mobilizacji do 600 tys. osób w latach 2026-2027.
- Na rosyjskich lotniskach dokumentowane są przypadki wręczania wezwań wojskowych mężczyznom z nowym obywatelstwem.
- Rosja zwiększa presję na dłużników, studentów i migrantów, próbując uzupełniać straty ponoszone w Ukrainie.
Mobilizacja w Rosji. Wezwania do wojska już na lotniskach
Rosyjskie służby rozpoczęły dodatkowe kontrole mężczyzn przylatujących do kraju. Jak informuje Kyiv Post, powołując się na rosyjską organizację pomocową OTPOR, na lotnisku Kolcowo w Jekaterynburgu udokumentowano przypadki wręczania wezwań wojskowych osobom, które niedawno uzyskały rosyjskie obywatelstwo. Służby sprawdzają status rejestracji wojskowej przyjezdnych. Osoby objęte kontrolą mogą otrzymać dokumenty zobowiązujące do stawienia się przed komisją wojskową.
Rosyjskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych potwierdziło utworzenie 17 punktów kontroli migracyjnej na lotniskach w całym kraju. Nie potwierdzono jednak doniesień, jakoby komisje poborowe były na stałe obecne we wszystkich portach lotniczych.
Organizacja OTPOR, która udziela pomocy prawnej osobom unikającym mobilizacji, ocenia nowe działania jako sygnał zwiększania presji rekrutacyjnej. „Teraz dodatkowe kontrole prowadzone są również na lotniskach. To oznaka nowej fali mobilizacji i kolejny powód, by uważnie śledzić to, co się dzieje” – wskazano w raporcie organizacji, cytowanym przez Forsal.pl.
Rosja może powołać 600 tys. osób. Po 300 tys. rocznie
Z komunikatu ukraińskiego wywiadu wojskowego HUR wynika, że rosyjski Sztab Generalny przygotował wariant dodatkowej mobilizacji obejmującej do 600 tys. osób. Plan zakłada możliwość powołania po 300 tys. ludzi w 2026 i 2027 roku.
Nie oznacza to jednak, że taka mobilizacja została oficjalnie zarządzona. Rosyjskie władze nadal zaprzeczają przygotowaniom do kolejnej powszechnej akcji poborowej. Według ukraińskiego wywiadu dodatkowi żołnierze mieliby przede wszystkim uzupełnić jednostki walczące przeciwko Ukrainie oraz zasilić tworzone rezerwy strategiczne.
Problemem dla Moskwy jest malejąca skuteczność dobrowolnego werbunku. HUR szacuje, że od stycznia do sierpnia 2026 roku rosyjska armia poniosła straty obejmujące 282 tys. żołnierzy, podczas gdy w tym okresie pozyskała około 275 tys. osób na kontrakty. Dane dotyczące strat pochodzą od strony ukraińskiej i nie zostały niezależnie zweryfikowane.
W rozmowie z Ukraińską Prawdą Ołeksij Melnyk, współdyrektor programu bezpieczeństwa międzynarodowego Centrum Razumkowa, ocenił, że liczba 600 tys. jest realistyczna. Według eksperta rosyjski budżet pozwala obecnie na pozyskiwanie około 30 tys. żołnierzy miesięcznie, choć odbywa się to coraz większym kosztem.
Dłużnicy, studenci i migranci pod presją rekruterów
Rosyjskie władze próbują utrzymać napływ nowych żołnierzy bez ogłaszania kolejnej otwartej mobilizacji. Służą temu wysokie premie finansowe, elektroniczne wezwania oraz działania rekrutacyjne prowadzone przez władze regionalne. Według doniesień przywoływanych przez Kyiv Post szczególnie narażone na presję są osoby zadłużone, zalegające z alimentami, więźniowie, studenci i cudzoziemcy.
Rosyjskie uczelnie miały również wywierać naciski na studentów, aby podpisywali kontrakty umożliwiające służbę w jednostkach obsługujących drony. Rekrutacja do tych formacji przyniosła jednak zaledwie około 25 proc. zakładanego rezultatu.
Werbunek staje się coraz bardziej kosztowny. Niemiecki ekonomista Janis Kluge wskazał przykład Niżnego Tagiłu, gdzie pośrednicy otrzymują 400 tys. rubli za pozyskanie jednego żołnierza. W części przypadków pojawiły się również doniesienia o stosowaniu przemocy i przymusu. Skala tych praktyk pozostaje trudna do niezależnego ustalenia.
Rosyjska armia potrzebuje ludzi. Koszty wojny rosną
Niedobór personelu wojskowego przekłada się na coraz większe obciążenia regionalnych budżetów. To właśnie władze lokalne finansują znaczną część premii za podpisanie kontraktu i dodatkowych świadczeń dla żołnierzy. Według HUR łączny deficyt budżetów rosyjskich regionów osiągnął w 2025 roku 1,5 bln rubli. Liczba regionów z deficytem wzrosła z 50 do 74.
Wysokie wydatki na rekrutację mogą ograniczać możliwości finansowania innych zadań publicznych. Jednocześnie powoływanie kolejnych pracowników do armii pogłębia niedobory siły roboczej w gospodarce cywilnej.
Ukraiński wywiad zwraca również uwagę na ryzyko niezadowolenia społecznego. Władze rosyjskie muszą uwzględniać możliwość ponownego wzrostu emigracji oraz protestów przeciwko przymusowym powołaniom.
Czy Putin ogłosi kolejną falę mobilizacji?
Na razie nie ma oficjalnego potwierdzenia decyzji o powołaniu 600 tys. osób. Kreml może jednak nadal zwiększać liczbę żołnierzy poprzez mechanizmy rekrutacji kontraktowej, kontrole administracyjne i wykorzystywanie obowiązujących przepisów.
Według ukraińskiego wywiadu dekret o częściowej mobilizacji z września 2022 roku formalnie nadal obowiązuje, co może umożliwiać rosyjskim władzom podejmowanie kolejnych działań bez ogłaszania nowej mobilizacji. Najważniejsze będzie ustalenie, czy kontrole wojskowe na lotniskach pozostaną ograniczone do wybranych grup, czy staną się elementem szerszej operacji.
Dla Ukrainy dalszy rozwój sytuacji może mieć istotne znaczenie. Jeśli Rosja zdoła znacząco zwiększyć liczebność armii, może to wpłynąć na intensywność działań wojennych. Skuteczność nowych powołań będzie jednak zależeć nie tylko od liczby zrekrutowanych, ale również od ich wyszkolenia, wyposażenia i przygotowania do walki.
Czytaj także:
Polski system podatkowy wśród najgorszych w OECD. Niestabilny i skomplikowany
Nie tylko Francja. Wielkie zamieszki w Mediolanie
Polska zgarnie kolejne środki z SAFE? 20 mld euro do podziału



