- Ponad 200 osób zatrzymano do identyfikacji podczas niedzielnych zamieszek w Mediolanie. Około 80 proc. z nich stanowili nieletni.
- Protesty rozpoczęły się przeciwko wysokim kosztom życia, drożejącym paliwom, niskim wynagrodzeniom i wydatkom na zbrojenia.
- W sobotnich starciach rannych zostało 104 funkcjonariuszy. Premier Giorgia Meloni zwołała pilne spotkanie dotyczące bezpieczeństwa.
Dlaczego wybuchły protesty w Mediolanie? Przyczyną drożyzna i niezadowolenie młodych
Bezpośrednim powodem demonstracji było narastające niezadowolenie z sytuacji gospodarczej we Włoszech. Protestujący sprzeciwiali się wysokim kosztom życia, rosnącym cenom paliw, rachunkom za energię oraz wynagrodzeniom, które ich zdaniem nie nadążają za wydatkami gospodarstw domowych.
Jak informuje włoska telewizja publiczna Rai News, sobotnie demonstracje zorganizowano w ramach mobilizacji pod hasłem „Italia in Piazza”, czyli „Włochy na placach”.
Protestujący domagali się poprawy warunków życia, wyższych płac oraz większych nakładów na edukację i publiczną ochronę zdrowia. Część uczestników sprzeciwiała się również polityce rządu Giorgii Meloni i rosnącym wydatkom na zbrojenia.
Jednym z haseł demonstracji było „Więcej pieniędzy dla rodzin, mniej na wojny”. W protestach uczestniczyli przede wszystkim młodzi ludzie, w tym uczniowie i studenci. W poprzedzających dniach w Mediolanie odbywały się także osobne demonstracje przeciw wysokim czynszom, niedostatecznemu finansowaniu edukacji i ograniczeniom dotyczącym uczniów pochodzących z rodzin imigranckich.
Włoskie media zwracają uwagę, że mobilizacja młodzieży wpisuje się w szerszą falę protestów społecznych w Europie, obejmującą także Francję, Hiszpanię i Portugalię.
Zamieszki w Mediolanie. Policja użyła gazu i armatek wodnych
Sobotnia demonstracja początkowo przebiegała spokojnie. Sytuacja zmieniła się, gdy zamaskowane grupy młodych ludzi rozpoczęły ataki na funkcjonariuszy.
Według agencji Associated Press uczestnicy zamieszek rzucali w policjantów kamieniami, kostką brukową i innymi przedmiotami. Podpalano barykady złożone ze stolików restauracyjnych i niszczono wyposażenie ulic. Najpoważniejsze starcia rozegrały się na Piazza del Duomo, przed słynną mediolańską katedrą, oraz w sąsiedztwie luksusowych galerii handlowych.
Zamaskowani uczestnicy zamieszek rozbijali witryny sklepowe i plądrowali punkty handlowe. Uszkodzony został również samochód karabinierów. Policja wykorzystała armatki wodne i gaz łzawiący. Według włoskiego dziennika „Corriere della Sera” podczas sobotnich starć funkcjonariusze użyli 484 ładunków z gazem łzawiącym.
Bilans obrażeń okazał się poważny. Z ustaleń „Corriere della Sera” wynika, że rannych zostało 104 policjantów i karabinierów. Część funkcjonariuszy doznała obrażeń głowy wskutek uderzeń kamieniami.
Ponad 200 zatrzymanych. Większość to nieletni
Mimo sobotnich starć w niedzielę młodzi ludzie ponownie zgromadzili się w centrum Mediolanu. Uczestnicy umawiali się za pośrednictwem mediów społecznościowych i przemieszczali w mniejszych grupach pomiędzy ulicami handlowymi.
Jak podała włoska agencja ANSA, w niedzielę wieczorem liczba osób zatrzymanych przez policję do identyfikacji przekroczyła 200. Około 80 proc. stanowili nieletni. Należy podkreślić, że zatrzymanie w celu sprawdzenia tożsamości nie jest równoznaczne z formalnym aresztowaniem lub postawieniem zarzutów. Część osób po wykonaniu czynności została zwolniona.
Wśród uczestników zamieszek znajdowały się nawet 12-letnie dzieci. Według włoskich śledczych część młodych ludzi uczestniczących w niszczeniu mienia nie była związana ze zorganizowanymi ruchami politycznymi.
W niedzielę zaatakowano kolejne sklepy, między innymi Foot Locker, Carrefour, Under Armour i Levi’s. Grupy sprawców stosowały krótkie, gwałtowne akcje, po których szybko rozpraszały się po okolicznych ulicach. Ze względów bezpieczeństwa zamknięto dostęp do części centrum miasta, w tym do katedry i galerii handlowej. Ucierpieli nie tylko właściciele sklepów, lecz także mieszkańcy i turyści.
Meloni zapowiada reakcję. Burmistrz Mediolanu krytykuje zabezpieczenie miasta
Do wydarzeń odniosły się najważniejsze osoby we włoskiej polityce. „Powody protestów były zrozumiałe. Przemoc wobec sił porządkowych i poważne szkody wyrządzone miastu są nie do usprawiedliwienia” – powiedział Giuseppe Sala, burmistrz Mediolanu, cytowany przez Associated Press.
Sala zakwestionował również sposób zabezpieczenia sobotnich demonstracji. W jego ocenie liczba funkcjonariuszy skierowanych do pilnowania porządku mogła być niewystarczająca.
Krytykę tę odrzucił minister spraw wewnętrznych Matteo Piantedosi. Spór dotyczy tego, czy służby odpowiednio przygotowały się na możliwość gwałtownych zajść. Premier Giorgia Meloni zdecydowanie potępiła przemoc i zapowiedziała podjęcie dodatkowych działań.
W niedzielę wieczorem poinformowała o zwołaniu na poniedziałek, 19 października, pilnego spotkania poświęconego bezpieczeństwu publicznemu. Rząd ma przeanalizować możliwości przeciwdziałania grupom wykorzystującym demonstracje do niszczenia mienia i atakowania funkcjonariuszy.
Protesty we Włoszech. Czy zamieszki rozprzestrzenią się na kolejne miasta?
Mediolan nie był jedynym włoskim miastem, w którym demonstracje przerodziły się w starcia z policją. Jak wynika z relacji Euronews, do podobnych wydarzeń doszło również w Turynie i Bolonii. W Turynie zatrzymano 12 osób, w tym 10 nieletnich, a w Bolonii siedem osób.
Władze stoją teraz przed dwoma odrębnymi wyzwaniami. Pierwszym jest zapewnienie bezpieczeństwa mieszkańcom i przedsiębiorcom. Drugim pozostaje odpowiedź na postulaty dotyczące wysokich kosztów utrzymania, płac oraz sytuacji młodego pokolenia.
Kolejne demonstracje mogą wpływać na funkcjonowanie handlu, transportu i turystyki, szczególnie jeśli ponownie dojdzie do zamykania centralnych części miast.
Na razie nie wiadomo, czy weekendowe zajścia doprowadzą do zmian w polityce gospodarczej włoskiego rządu. Najbliższym sprawdzianem będzie skuteczność działań służb oraz to, czy organizatorom kolejnych protestów uda się oddzielić pokojowe demonstracje od grup dopuszczających się przemocy.
Czytaj także:
Który sklep jest najtańszy w Polsce? Dyskonty poza czołówką
Samolot Putina nie mógł wylądować w Moskwie. Ukraińskie drony sparaliżowały lotniska



