- Rynek oczekuje, że Fed 16 września może podnieść stopy o 25 pb., do przedziału 3,75-4 proc.
- Z przywołanych przez Tomasza Hońdo wyliczeń Goldman Sachs wynika, że pierwsze 2-3 miesiące po pierwszej podwyżce przynosiły średnio niemal 4-procentową korektę S&P 500.
- Dodatkowym obciążeniem dla akcji jest wzrost rentowności 10-letnich obligacji USA powyżej 5 proc., najwyżej od 2007 r.
Wall Street czeka na pierwszą podwyżkę Fed
Posiedzenie Federalnego Komitetu Otwartego Rynku odbywa się 15 i 16 września. Zgodnie z oficjalnym kalendarzem Rezerwy Federalnej decyzja zostanie ogłoszona 16 września o godz. 14 czasu wschodnioamerykańskiego, czyli wieczorem czasu polskiego. Do tego momentu podwyżka nie jest jeszcze faktem.
Rynek wycenia jednak bardzo wysokie prawdopodobieństwo ruchu o 25 punktów bazowych, który podniósłby przedział stopy funduszy federalnych z obecnych 3,50-3,75 proc. do 3,75-4 proc. Jeszcze kilka dni temu prawdopodobieństwo takiego scenariusza przekraczało 90 proc.
Byłaby to pierwsza podwyżka stóp Fed od ponad trzech lat. Powodem zmiany nastawienia banku centralnego jest przede wszystkim utrzymująca się presja inflacyjna oraz wzrost cen energii.
Dla inwestorów kluczowe będzie jednak nie tylko to, czy Fed podniesie stopy, ale czy będzie to pojedynczy ruch, czy początek dłuższego cyklu podwyżek.
Po pierwszej podwyżce S&P 500 często łapał zadyszkę
Tomasz Hońdo, CFA, starszy ekonomista Quercus TFI, zwraca uwagę na historyczne zachowanie rynku po rozpoczęciu przez Fed cyklu podwyżek.
„Istnieje jeszcze przestrzeń do rozwinięcia korekty na rynkach akcji” – ocenia Hońdo w komentarzu opublikowanym przez „Parkiet”.
Ekspert przywołuje wyliczenia Goldman Sachs, według których pierwsze 2-3 miesiące po pierwszej podwyżce stóp przynosiły średnio niemal 4-procentową korektę S&P 500. Nie oznacza to, że taki scenariusz musi się powtórzyć obecnie, ale historycznie początek zacieśniania polityki pieniężnej był dla rynku okresem podwyższonej zmienności.
Najnowsza analiza Goldman Sachs również wskazuje na słabsze zachowanie amerykańskich akcji bezpośrednio po rozpoczęciu cyklu podwyżek. W dłuższym terminie obraz jest jednak bardziej korzystny: historycznie akcje zwykle wracały do wzrostów w perspektywie 12 miesięcy.
Podobne wnioski płyną z analizy LPL Financial. W sześciu cyklach podwyżek od 1994 r. przeciętne wyniki S&P 500 były ujemne w pierwszych miesiącach, natomiast po roku średnia stopa zwrotu zbliżała się do 7 proc.
Rentowność obligacji przekroczyła 5 proc.
Fed nie jest jedynym problemem Wall Street. Mocno wzrosły również rentowności amerykańskich obligacji.
Rentowność 10-letnich papierów skarbowych USA przekroczyła 5 proc., osiągając najwyższy poziom od 2007 r. Jeszcze trzy miesiące temu była o około 0,6 pkt proc. niższa.
Wzrost rentowności obligacji jest szczególnie istotny dla wycen akcji. Im więcej inwestor może zarobić na stosunkowo bezpiecznych obligacjach skarbowych, tym wyższej potencjalnej stopy zwrotu oczekuje od bardziej ryzykownych aktywów.
Presja jest szczególnie widoczna w przypadku spółek technologicznych i innych firm wycenianych głównie na podstawie oczekiwanych zysków w odległej przyszłości. Wyższa stopa dyskontowa zmniejsza bieżącą wartość tych przyszłych przepływów pieniężnych.
Jednocześnie droższy pieniądz podnosi koszt kredytów dla przedsiębiorstw i gospodarstw domowych, co w dłuższym terminie może wpływać na inwestycje, konsumpcję i zyski spółek.
S&P 500 na razie broni się przed większą przeceną
Mimo pogorszenia otoczenia rynkowego korekta na Wall Street pozostaje jak dotąd stosunkowo łagodna. Hońdo zwraca uwagę, że S&P 500 w pierwszej połowie września jedynie okresowo naruszał techniczne wsparcie w rejonie wcześniejszych szczytów z maja i czerwca. Mocniejszą przecenę widać było na europejskim Stoxx 600.
15 września S&P 500 stracił 0,45 proc., a Nasdaq Composite spadł o 0,78 proc. Jednocześnie ceny ropy ponownie mocno wzrosły, zwiększając obawy o utrzymywanie się wysokiej inflacji.
To niekorzystne połączenie dla rynku akcji. Droga ropa podbija koszty firm i presję inflacyjną, a wysoka inflacja zmniejsza szanse na łagodniejszą politykę Fed.
Najważniejsze będzie to, co Fed powie o kolejnych podwyżkach
Dla Wall Street sama podwyżka o 25 pb. może mieć mniejsze znaczenie niż komunikat dotyczący dalszych działań Fed. Jeżeli bank centralny zasugeruje, że wrześniowy ruch jest jednorazową korektą polityki pieniężnej, inwestorzy mogą zareagować spokojniej. Goldman Sachs jeszcze kilka dni temu nie traktował kolejnych podwyżek jako swojego podstawowego scenariusza.
Znacznie większym zagrożeniem byłaby seria ruchów podobna do wcześniejszych cykli szybkiego zacieśniania. Analizy Charles Schwab pokazują, że historycznie właśnie szybkie cykle podwyżek wiązały się z wyraźnie głębszymi spadkami rynku niż sytuacje, w których Fed działał stopniowo.
Dlatego najbliższe tygodnie mogą być dla inwestorów ważniejsze niż sama środowa decyzja. Historia sugeruje możliwość dalszej krótkoterminowej korekty, ale nie przesądza o zakończeniu hossy. Kluczowe będzie tempo kolejnych ruchów Fed, zachowanie inflacji oraz to, czy rentowność amerykańskich obligacji pozostanie w okolicach 5 proc.
Czytaj także:
„Polska będzie czwartą siłą UE”. Zagraniczni eksperci wskazują konkretny termin
Na twoim bloku wisi reklama? Fiskus upomni się o pieniądze
Ciepłowniom może zabraknąć węgla tej zimy. „Będziemy jechać po dnie”

