- Tylko 38 proc. spółek z S&P 500 znajduje się powyżej swojej 50-sesyjnej średniej, najmniej od początku kwietnia.
- S&P 500, Nasdaq i Dow Jones zakończyły środę trzecią sesję z rzędu spadkami.
- Rosnące ceny ropy i rentowności obligacji ponownie zwiększają obawy inwestorów o inflację i wysokie stopy procentowe.
S&P 500 spada trzeci dzień z rzędu
Środowa sesja zakończyła się spadkami wszystkich najważniejszych amerykańskich indeksów. S&P 500 stracił 0,48 proc. i zamknął dzień na poziomie 7636,36 pkt. Dow Jones Industrial Average spadł o 405 pkt., czyli 0,77 proc., do 52 380,66 pkt, natomiast Nasdaq Composite stracił 0,64 proc.
Była to trzecia kolejna spadkowa sesja na Wall Street. Jeszcze mocniej ucierpiały mniejsze spółki. Russell 2000 obniżył się o 1,3 proc.
Indeksy wciąż jednak mogą pochwalić się solidnymi wynikami od początku roku. S&P 500 zyskał około 11,6 proc., Nasdaq około 13 proc., a Dow Jones 9 proc. To właśnie dlatego pogorszenie szerokości rynku zwraca uwagę inwestorów. Indeks może nadal pozostawać wysoko, nawet jeśli coraz większa liczba jego składników zaczyna tracić impet.
Tylko 38 proc. spółek utrzymuje ważny poziom
50-sesyjna średnia krocząca jest jednym z podstawowych wskaźników używanych przez inwestorów do oceny krótkoterminowego trendu akcji. Jeżeli kurs spółki znajduje się powyżej niej, zazwyczaj oznacza to utrzymywanie pozytywnego momentum. Spadek poniżej może świadczyć o osłabieniu trendu.
Według danych przywołanych przez Barron’s w środę tylko 38 proc. komponentów S&P 500 znajdowało się powyżej własnej 50-sesyjnej średniej. Tak słabego wyniku nie było od początku kwietnia.
To pokazuje, że wzrosty na Wall Street są coraz mniej równomiernie rozłożone. Wysoki poziom samego indeksu może być utrzymywany przez ograniczoną grupę największych spółek, podczas gdy znaczna część rynku znajduje się już w słabszym technicznie położeniu.
Sama szerokość rynku nie przesądza jednak, że zbliża się duża korekta. Jest raczej sygnałem ostrzegawczym pokazującym, że coraz mniej spółek uczestniczy w utrzymywaniu indeksu na wysokich poziomach.
Ropa i obligacje zwiększają presję
Problemem dla rynku akcji stały się jednocześnie dwa czynniki: ceny energii i rosnące rentowności amerykańskiego długu.
Cena ropy Brent przekroczyła w środę 101 dolarów za baryłkę, a amerykańska WTI znalazła się powyżej 96 dolarów. Wzrost cen energii ponownie zwiększył obawy o presję inflacyjną.
Jednocześnie rentowność 10-letnich obligacji skarbowych USA zakończyła sesję na poziomie 4,836 proc., najwyższym od 31 października 2023 roku. Dla rynku akcji ma to podwójne znaczenie. Wyższe rentowności zwiększają koszt finansowania przedsiębiorstw, a równocześnie sprawiają, że obligacje stają się atrakcyjniejszą alternatywą dla akcji.
Josh Chastant, analityk inwestycyjny GuideStone, oceniał, że rynek potrzebuje obecnie wyraźnych sygnałów słabnięcia presji inflacyjnej. Problem w tym, że jednoczesny wzrost cen ropy i rentowności długu utrudnia taki scenariusz.
Inwestorzy patrzą na dane o inflacji
Kolejnym ważnym testem dla rynku będą dane inflacyjne z USA. To one mogą przesądzić, czy wzrost rentowności obligacji będzie kontynuowany i jaką przestrzeń do działania będzie miał Rezerwa Federalna.
Jeśli presja cenowa okaże się większa od oczekiwań, inwestorzy mogą ponownie zacząć zakładać dłuższy okres wysokich stóp procentowych. To szczególnie niekorzystne dla wysoko wycenianych spółek technologicznych i wzrostowych.
Wall Street nie znajduje się obecnie w klasycznej bessie. Główne indeksy pozostają wyraźnie na plusie od początku roku. Dane o szerokości rynku pokazują jednak, że za dobrym wynikiem indeksów kryje się coraz słabsza kondycja dużej części notowanych spółek.
Dla inwestorów kluczowe będzie teraz to, czy udział firm utrzymujących się powyżej średnich zacznie ponownie rosnąć. Jeśli spadnie dalej, wysoki poziom S&P 500 może stawać się coraz bardziej zależny od wyników niewielkiej grupy największych przedsiębiorstw.
Czytaj także:
Lokator źle wyrzuci śmieci, zapłaci cały blok. Odpowiedzialność zbiorowa coraz powszechniejsza
Co piąty pracownik umysłowy straci pracę. Czarna prognoza nt. wpływu AI
Europejczykom brakuje na jedzenie. Sytuacja w Polsce i tak jest dobra



