- Za brak prawidłowej segregacji opłata za odpady może wzrosnąć od dwóch do czterech razy.
- W bloku decyzja może dotyczyć całej wspólnoty lub spółdzielni, nawet jeśli błąd popełniła tylko część mieszkańców.
- Sądy coraz częściej rozpatrują spory dotyczące podwyższonych opłat za śmieci.
Opłata za śmieci może wzrosnąć nawet czterokrotnie
Przepisy ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach zobowiązują właścicieli nieruchomości do selektywnego zbierania odpadów. Jeżeli obowiązek nie zostanie wykonany, firma odbierająca śmieci przyjmuje odpady jako zmieszane i ma obowiązek powiadomić gminę oraz właściciela nieruchomości. Następnie wójt, burmistrz lub prezydent może wszcząć postępowanie i ustalić podwyższoną opłatę.
Skala podwyżki nie jest dowolna. Zgodnie z ustawą o utrzymaniu czystości i porządku w gminach rada gminy ustala sankcyjną stawkę na poziomie od dwukrotności do maksymalnie czterokrotności podstawowej opłaty.
W praktyce oznacza to, że konsekwencje pojedynczego naruszenia mogą być znacznie poważniejsze niż koszt źle posegregowanego worka śmieci.
Jeden błąd, rachunek dla całej wspólnoty
Największy problem występuje w budynkach wielorodzinnych. W domu jednorodzinnym stosunkowo łatwo ustalić, kto odpowiada za konkretny pojemnik. W bloku z jednej altany śmietnikowej może korzystać kilkadziesiąt lub kilkaset osób.
Z punktu widzenia przepisów stroną postępowania jest właściciel nieruchomości w rozumieniu ustawy, czyli w praktyce często wspólnota lub spółdzielnia mieszkaniowa. Gdy odpady trafiają do wspólnych pojemników, ustalenie konkretnego mieszkańca odpowiedzialnego za niewłaściwą segregację bywa niemożliwe.
Efekty widać w sprawach trafiających do sądów. W jednym z postępowań dotyczących wspólnoty zamieszkałej przez 55 osób miesięczna opłata wynosiła 2255 zł. Po stwierdzeniu nieprawidłowej segregacji ustalono ją na 4510 zł za miesiąc, czyli dokładnie dwa razy więcej.
W innej sprawie spółdzielnia obejmująca 121 mieszkańców została obciążona za jeden miesiąc opłatą w wysokości 8954 zł. W pojemnikach na odpady zmieszane znaleziono papier i kartony. Spółdzielnia argumentowała między innymi, że odpowiedzialność całej nieruchomości za zachowanie części mieszkańców ma charakter zbiorowy. WSA w Gliwicach oddalił jednak jej skargę.
Wspólnoty coraz częściej idą do sądów
Problem nie jest jednostkowy. „Ostatnio na wokandy trafiają sprawy odnoszące się do dodatkowych opłat za brak segregacji odpadów” – wskazuje sędzia Krzysztof Winiarski, przewodniczący III Wydziału Izby Finansowej Naczelnego Sądu Administracyjnego na łamach rp.pl.
Wspólnoty i spółdzielnie próbują kwestionować podwyższone opłaty, podnosząc między innymi brak możliwości ustalenia sprawcy, incydentalny charakter naruszenia albo błędy popełnione przez firmy odbierające odpady i urzędy.
Orzecznictwo pokazuje jednak, że samo wskazanie, iż nie wiadomo, który mieszkaniec źle posegregował odpady, nie musi wystarczyć do uniknięcia wyższej opłaty. W jednym z rozstrzygnięć NSA zwrócił uwagę, że nawet jeśli z jednej altany korzysta kilka wspólnot, odpowiedzialność każdej z nich za prawidłową segregację może być oceniana niezależnie.
Urząd musi jednak przestrzegać procedury
Nie oznacza to, że każda wykryta butelka czy karton automatycznie pozwala podwoić opłatę. Ustawa przewiduje konkretną procedurę. Firma odbierająca odpady musi stwierdzić niedopełnienie obowiązku segregacji, odebrać odpady jako zmieszane i powiadomić zarówno urząd, jak i właściciela nieruchomości. Dopiero później organ prowadzi postępowanie i wydaje decyzję.
Znaczenie ma też sposób zawiadomienia. W jednej ze spraw Naczelny Sąd Administracyjny uznał, że samo umieszczenie naklejki na pojemniku nie spełnia wymogu prawidłowego powiadomienia właściciela nieruchomości.
Daje to wspólnotom możliwość obrony, gdy urząd lub firma odbierająca odpady nie przestrzega przewidzianej prawem procedury. Nie rozwiązuje jednak podstawowego problemu mieszkańców budynków wielorodzinnych: w przypadku wspólnych pojemników konsekwencje nieprawidłowej segregacji mogą objąć również osoby, które same prawidłowo dzielą odpady.
Dopóki system nie pozwala skutecznie przypisać konkretnego worka lub pojemnika do konkretnego lokalu, spory o zbiorową odpowiedzialność za śmieci prawdopodobnie nadal będą trafiały do sądów.
Czytaj także:
10 mln turystów w dwa miesiące. Polska turystyka zaliczyła rekordowe lato
Polacy na początku kolejki po wizy. Władze USA zrobiły wyjątek
Firmy nie tworzą nowych miejsc pracy. „Od trzech lat panuje stagnacja”



