• Przed eskalacją konfliktu przez Zatokę Adeńską przechodziło około 12 proc. światowego morskiego transportu ropy.
  • W II kwartale 2026 roku przez cieśninę Bab al-Mandab przepływało średnio 8,1 mln baryłek ropy i paliw dziennie.
  • Ataki Huti oraz ich coraz bliższa współpraca z Al-Szabab mogą podnieść ceny frachtu, ubezpieczeń, ropy i paliw w Europie.

Światu grozi „drugi Ormuz”

Cieśnina Bab al-Mandab oddziela Jemen od Rogu Afryki. Prowadzi przez nią trasa z Oceanu Indyjskiego i Zatoki Adeńskiej do Morza Czerwonego, Kanału Sueskiego oraz europejskich portów.

Przed eskalacją wojny z Iranem przez Zatokę Adeńską przechodziło około 12 proc. światowego morskiego transportu ropy. Znaczenie tego szlaku dodatkowo wzrosło po ograniczeniu ruchu przez cieśninę Ormuz.

Według U.S. Energy Information Administration w II kwartale 2026 roku przez Bab al-Mandab przepływało średnio 8,1 mln baryłek ropy i innych paliw płynnych dziennie. Pod koniec 2025 roku było to 5,4 mln baryłek.

Wzrost wynikał między innymi z przekierowania saudyjskiej ropy omijającej Ormuz. Surowiec transportowano rurociągiem Wschód-Zachód do portu Janbu nad Morzem Czerwonym, a następnie statkami przez Bab al-Mandab.

EIA zalicza cieśninę do najważniejszych punktów krytycznych światowego transportu ropy. Alternatywne trasy wymagają dłuższej podróży, generują wyższe koszty i mają ograniczoną przepustowość.

Huti i Al-Szabab zacieśniają współpracę

Zagrożenie zwiększa współpraca jemeńskich Huti z somalijską organizacją Al-Szabab, powiązaną z Al-Kaidą. Grupy różnią się religijnie i politycznie, ale łączy je wrogość wobec Stanów Zjednoczonych i Izraela.

Według ustaleń opisanych przez Business Insider, powołującego się między innymi na „The Wall Street Journal”, współpraca ma obejmować przemyt broni, szkolenia oraz wymianę personelu.

Amerykańskie źródła wojskowe szacują, że co najmniej 100 bojowników Al-Szabab mogło wyjechać do Jemenu na szkolenia prowadzone przez Huti. Mieli uczyć się między innymi obsługi dronów, materiałów wybuchowych i nowoczesnego uzbrojenia.

Doniesienia o rozwijaniu współpracy pojawiały się także w raportach ekspertów ONZ. Opisywano w nich przepływ broni między Jemenem i Somalią oraz szkolenia dotyczące konstruowania ładunków wybuchowych, modyfikowania dronów i konserwacji uzbrojenia.

Część najnowszych szczegółów pochodzi jednak ze źródeł wywiadowczych i dziennikarskich, dlatego należy traktować je jako ustalenia wymagające dalszego potwierdzenia.

Ruch tankowców gwałtownie zmalał

Realne skutki zagrożenia są już widoczne w ruchu statków. Firma Windward, analizująca transport morski, podała, że po ogłoszeniu przez Huti blokady liczba przepraw przez Bab al-Mandab spadła o 22 proc.

Liczba przepływających tankowców zmniejszyła się o 39 proc., natomiast ruch jednostek powiązanych z Arabią Saudyjską spadł o 46 proc.

Windward oceniała pod koniec lipca, że zarówno Ormuz, jak i Bab al-Mandab były w praktyce niedostępne dla normalnego ruchu komercyjnych tankowców. Część jednostek wyłączała systemy identyfikacji AIS, zmniejszała prędkość albo zawracała przed wpłynięciem w zagrożony obszar.

Michelle Bockmann, główna analityczka do spraw rozpoznania morskiego w firmie Windward, określiła działania bojowników Huti jako „dość nieprzewidywalne”.

Armatorzy muszą więc podejmować decyzje osobno dla każdego statku, oceniając jego właściciela, banderę, rodzaj przewożonego ładunku i wcześniejsze wizyty w portach.

Europa może zapłacić więcej za paliwo

Zagrożenie dla szlaku prowadzi do wzrostu składek ubezpieczeniowych i stawek transportowych. Część ubezpieczycieli ograniczyła ochronę statków powiązanych z Arabią Saudyjską, co jeszcze bardziej zmniejszyło liczbę tankowców gotowych przepłynąć przez region.

Alternatywą jest trasa wokół Przylądka Dobrej Nadziei. Jest ona bezpieczniejsza, ale wydłuża podróż między Azją i Europą o kilka lub kilkanaście dni. Oznacza to większe zużycie paliwa, wyższe koszty pracy załogi oraz mniejszą dostępność statków.

Problemy obejmują nie tylko ropę. Przez Morze Czerwone i Kanał Sueski transportowane są kontenery, gaz, produkty naftowe oraz towary potrzebne europejskiemu przemysłowi.

EIA prognozuje, że baryłka ropy Brent będzie kosztować w III kwartale 2026 roku średnio około 85 dolarów. Utrzymanie problemów w Ormuzie oraz rozszerzenie zagrożenia na Bab al-Mandab mogłoby zatrzymać spadek cen albo doprowadzić do kolejnego wzrostu.

Droższa ropa i fracht przekładają się na ceny benzyny i oleju napędowego, koszty produkcji oraz inflację. Jeżeli dwa najważniejsze szlaki transportowe w regionie pozostaną ograniczone jednocześnie, skutki odczują nie tylko państwa Bliskiego Wschodu, ale również europejskie firmy i gospodarstwa domowe.

Czytaj także:

Rosyjscy oligarchowie stracili 41,8 mld dolarów. Ich fortuny topnieją coraz szybciej

Co trzecia rodzina kłóci się o rachunki. Tylko 7 proc. oszczędza na przyszłość dzieci

Ile naprawdę zarabiają Polacy? Wynagrodzenia spadają, rośnie rozwarstwienie