- Na Głównym Rynku GPW rozpoczęły się notowania instrumentu Virtune Chainlink ETP o symbolu ETNVIRLINK.
- Produkt ma zapewniać ekspozycję 1:1 na cenę kryptowaluty LINK i według emitenta jest w całości zabezpieczony tokenami.
- Roczna opłata za zarządzanie wynosi 1,49 proc., a inwestorzy ponoszą również ryzyko gwałtownych zmian kursu LINK.
Virtune Chainlink ETP zadebiutował na GPW
Virtune Chainlink ETP został wprowadzony do obrotu na Głównym Rynku Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie. Instrument jest notowany w systemie notowań ciągłych pod symbolem ETNVIRLINK, a walutą obrotu jest polski złoty.
Zgodnie z uchwałą Zarządu GPW do obrotu może zostać wprowadzonych maksymalnie 14,285 mln instrumentów. Kod ISIN produktu to SE0021149259.
Emitentem jest szwedzka spółka Virtune AB. To jej siódmy produkt powiązany z kryptowalutami dostępny na warszawskiej giełdzie. Wcześniej firma wprowadziła na GPW między innymi instrumenty oparte na bitcoinie, Ethereum, XRP i Solanie, a także dwa produkty indeksowe.
Christopher Kock, prezes Virtune, przekazał w komunikacie dotyczącym debiutu, że zainteresowanie kryptowalutowymi ETP w Polsce rośnie. Dodał: „Wprowadzenie Virtune Chainlink ETP na GPW jest naturalnym kolejnym krokiem”.
Według spółki z jej produktów korzysta ponad 160 tys. inwestorów w Europie, a łączna wartość zarządzanych aktywów wynosi około 320 mln dolarów.
ETP nie oznacza bezpośredniego zakupu kryptowaluty
Inwestor kupujący Virtune Chainlink ETP nie staje się bezpośrednim właścicielem tokenów LINK. Nabywa papier wartościowy emitowany przez Virtune, którego wartość ma odzwierciedlać zachowanie ceny bazowego kryptoaktywa.
W swoich materiałach Virtune określa instrument jako ETP, czyli produkt notowany na giełdzie. W dokumentach GPW został on formalnie zakwalifikowany jako ETN. Nie jest to klasyczny fundusz ETF, chociaż z perspektywy inwestora zakup odbywa się podobnie jak transakcja na akcjach lub certyfikatach.
Produkt zapewnia ekspozycję 1:1 na Chainlink. Oznacza to, że jego wycena powinna podążać za zmianami wartości przypisanej liczby tokenów LINK, po uwzględnieniu pobieranych opłat, kosztów i warunków rynkowych.
Według emitenta instrument jest w 100 proc. zabezpieczony bazową kryptowalutą. Aktywa mają być przechowywane oddzielnie w portfelach offline u depozytariusza, którym jest przede wszystkim Coinbase Custody Trust Company. Rolę agenta zabezpieczeń pełni The Law Debenture Trust Corporation.
Czym jest Chainlink i token LINK?
Chainlink jest zdecentralizowaną siecią wyroczni, które przekazują do inteligentnych kontraktów informacje pochodzące spoza blockchaina. Mogą to być między innymi kursy aktywów, dane pogodowe, wyniki wydarzeń lub informacje potrzebne do realizacji umowy zapisanej w kodzie.
Bez podobnych rozwiązań inteligentny kontrakt działający w sieci blockchain nie może samodzielnie sprawdzić, co wydarzyło się w świecie zewnętrznym. Chainlink dostarcza więc infrastrukturę łączącą aplikacje blockchainowe z rzeczywistymi danymi oraz innymi sieciami.
LINK jest kryptowalutą wykorzystywaną w tym ekosystemie. Służy między innymi do wynagradzania operatorów dostarczających dane oraz zabezpieczania działania sieci. Cena LINK zależy jednak nie tylko od wykorzystania technologii, lecz również od koniunktury na całym rynku kryptowalut.
Roczna opłata wynosi 1,49 proc.
Za zarządzanie produktem Virtune pobiera roczną opłatę w wysokości 1,49 proc. Jest ona uwzględniana w wartości instrumentu, dlatego w długim okresie jego wynik może być niższy od zmiany ceny samego LINK.
Do kosztów inwestora mogą dojść prowizja biura maklerskiego oraz różnica pomiędzy ceną kupna i sprzedaży. Funkcję animatora dla instrumentu notowanego w Warszawie pełni Raiffeisen Bank International.
Notowanie w złotych upraszcza przeprowadzenie transakcji, ale nie usuwa ryzyka związanego z wyceną bazowego aktywa na globalnym rynku. Cena produktu nadal zależy przede wszystkim od notowań LINK, a także od sposobu przeliczania wartości instrumentu.
Z danych publikowanych przez emitenta wynika, że do 2 września produkt stracił od początku 2026 roku 15,63 proc. W trzecim kwartale zyskał ponad 51 proc., ale wcześniej odnotował spadki wynoszące 33,43 proc. w pierwszym kwartale i 19,88 proc. w drugim. Pokazuje to skalę możliwych wahań.
Dostępność na GPW nie usuwa ryzyka kryptowalut
Debiut na GPW ułatwia uzyskanie ekspozycji na Chainlink inwestorom posiadającym tradycyjny rachunek maklerski. Nie muszą oni zakładać portfela kryptowalutowego, chronić kluczy prywatnych ani korzystać z zagranicznej giełdy aktywów cyfrowych.
Instrument nadal wiąże się jednak z wysokim ryzykiem. Oprócz zmienności LINK inwestor zależy od emitenta, depozytariusza, płynności produktu oraz prawidłowego działania mechanizmu zabezpieczenia. Cena giełdowa może też okresowo odbiegać od wartości przypadających na instrument tokenów.
Virtune samo zastrzega, że jest to produkt złożony, który może być trudny do zrozumienia, a inwestor może nie odzyskać całego wpłaconego kapitału. Chainlink ETP rozszerza ofertę warszawskiej giełdy, ale nie zmienia spekulacyjnego charakteru inwestowania w pojedyncze kryptoaktywo.
Czytaj także:
Sytuacja finansowa Polaków się pogarsza. Tylko co czwarty deklaruje poprawę
Koszt budowy domu znacznie wzrósł. Najszybciej drożeje robocizna
Handel akcjami przez całą dobę coraz bliżej. Londyn tokenizuje 100 największych spółek



