• W Gorzowie Wielkopolskim średni czas oczekiwania na gastrologa wynosi 348 dni, a na okulistę 231 dni.
  • Najgorszy dostęp do lekarzy specjalistów mają mieszkańcy Gorzowa Wielkopolskiego, Krakowa i Białegostoku.
  • Średnia kolejka do dziesięciu popularnych specjalistów w 16 analizowanych miastach wynosi 94,5 dnia.

Kolejki do lekarzy na NFZ przekraczają trzy miesiące

Dostępność lekarzy specjalistów jest bardzo zróżnicowana regionalnie. W analizie obejmującej 16 głównych polskich miast uwzględniono czas oczekiwania do alergologa, chirurga, dermatologa, gastrologa, ginekologa, laryngologa, neurologa, okulisty, ortopedy i urologa.

Jak wynika z danych przeanalizowanych przez Business Insider Polska, średni czas oczekiwania na wizytę u jednego z tych specjalistów wynosi 94,5 dnia. Rezultaty poszczególnych miast mocno się jednak różnią.

W Lublinie przeciętny czas oczekiwania wynosi 52,5 dnia, a w Łodzi 65,2 dnia. Na drugim końcu zestawienia znajduje się Gorzów Wielkopolski ze średnią wynoszącą 135,2 dnia. Różnica między najlepszym i najgorszym wynikiem sięga niemal trzech miesięcy.

W sześciu spośród 16 analizowanych miast przeciętna kolejka przekracza 100 dni. Są to Gorzów Wielkopolski, Kraków, Białystok, Wrocław, Warszawa i Poznań.

Gorzów Wielkopolski ma najgorszy dostęp do specjalistów

Najdłużej na wizytę u lekarza specjalisty czekają mieszkańcy Gorzowa Wielkopolskiego. Średnia dla dziesięciu analizowanych specjalizacji wynosi tam 135,2 dnia, czyli około czterech i pół miesiąca.

Najtrudniej dostać się do gastrologa. Średni czas oczekiwania wynosi aż 348 dni, a więc niemal rok. Jest to o ponad 110 dni więcej niż średnia dla tej specjalizacji we wszystkich badanych miastach.

Na konsultację okulistyczną mieszkańcy Gorzowa czekają przeciętnie 231 dni, czyli ponad siedem miesięcy. Kolejka do ortopedy wynosi 186 dni, a do dermatologa 164 dni. Wyjątkowo długo trzeba czekać także na wizytę u ginekologa, średnio 152 dni.

Znacznie lepiej wygląda dostęp do laryngologa, do którego można dostać się po około 28 dniach. Kolejka do urologa wynosi 42 dni, do chirurga 49 dni, a do alergologa 61 dni. Krótsze terminy w części poradni nie wystarczają jednak, aby znacząco poprawić ogólny wynik miasta.

Kraków na drugim miejscu niechlubnego rankingu

Drugim miastem z najgorszym dostępem do analizowanych specjalistów jest Kraków. Średni czas oczekiwania wynosi tam 129,3 dnia, czyli ponad cztery miesiące.

Największym problemem pozostaje gastrologia. Pacjent potrzebujący konsultacji gastrologa czeka przeciętnie 290 dni, a więc ponad dziewięć miesięcy. Niewiele krótsza jest kolejka do okulisty, wynosząca 246 dni. To najgorszy rezultat dla tej specjalizacji spośród wszystkich uwzględnionych miast.

Na dermatologa w Krakowie trzeba czekać średnio 177 dni. Kolejki przekraczające sto dni dotyczą również alergologii, neurologii i urologii. Stosunkowo najlepiej wygląda dostęp do chirurga, gdzie średni termin wynosi 44 dni, oraz do ginekologa, gdzie jest to 47 dni.

Białystok zamyka niechlubne podium

Trzecie miejsce zajmuje Białystok, w którym przeciętna kolejka do dziesięciu analizowanych specjalistów wynosi 123,4 dnia. W odróżnieniu od Krakowa problem dotyczy tam większej liczby poradni.

Aż w pięciu specjalizacjach czas oczekiwania przekracza cztery miesiące. Do gastrologa trzeba czekać średnio 278 dni, do okulisty 193 dni, a do dermatologa 148 dni. Kolejka do urologa wynosi 142 dni, natomiast do ortopedy 125 dni.

Dane pokazują, że miejsce zamieszkania może decydować o tym, czy pacjent otrzyma konsultację po kilku tygodniach, czy będzie musiał czekać wiele miesięcy. Dotyczy to szczególnie osób, które nie mogą sobie pozwolić na wizytę prywatną albo wymagają regularnego leczenia u kilku specjalistów.

Długie kolejki wypychają pacjentów do prywatnych gabinetów

Wielomiesięczne oczekiwanie sprawia, że część pacjentów decyduje się na odpłatne leczenie. Dla osób o niższych dochodach taka możliwość może być jednak niedostępna. W praktyce oznacza to odłożenie diagnostyki, rezygnację z konsultacji albo szukanie poradni w innym mieście.

Dr Łukasz Jankowski, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej, zwrócił uwagę na ten problem w rozmowie opublikowanej przez PAP:

„Jeżeli pacjent słyszy, że na wizytę w ramach NFZ będzie czekał osiem czy dziesięć miesięcy, a prywatnie może zostać przyjęty za kilka dni, to jego wybór nie jest w pełni dobrowolny”.

Szczególnie niepokojące są kolejki do gastrologów i okulistów. W przypadku części chorób opóźniona konsultacja może oznaczać późniejsze rozpoznanie problemu, pogorszenie stanu zdrowia oraz konieczność bardziej kosztownego leczenia.

Przedstawione dane nie oznaczają, że każdy pacjent będzie czekał dokładnie tyle samo. Terminy zależą od poradni, rodzaju świadczenia, stanu pacjenta i dostępności lekarzy. Pokazują jednak skalę regionalnych różnic oraz miasta, w których dostęp do specjalistów finansowanych przez NFZ jest najtrudniejszy.

Czytaj także:

Sytuacja finansowa Polaków się pogarsza. Tylko co czwarty deklaruje poprawę

Koszt budowy domu znacznie wzrósł. Najszybciej drożeje robocizna

Handel akcjami przez całą dobę coraz bliżej. Londyn tokenizuje 100 największych spółek