- Cena srebra rosła 5 października o ponad 2 proc. i zbliżyła się do 62 dolarów za uncję.
- W styczniu srebro osiągnęło historyczny rekord 121,67 dolara, od którego obecnie dzieli je około 49 proc.
- Deutsche Bank wskazuje na rosnące zapasy i słabszy popyt przemysłowy, choć Silver Institute nadal zwraca uwagę na strukturalne napięcia po stronie podaży.
Cena srebra odbija o ponad 2 proc.
Według bieżących notowań Trading Economics srebro kosztowało 5 października około 61,70 dolara za uncję, rosnąc o 2,21 proc. w ciągu dnia. W ujęciu miesięcznym metal pozostawał jednak na minusie o około 6,7 proc.
Skala obecnego odbicia wygląda znacznie mniej imponująco, gdy zestawi się ją z początkiem roku. Z danych Kitco dotyczących historycznych notowań srebra wynika, że 29 stycznia 2026 r. metal ustanowił rekord wszech czasów na poziomie 121,67 dolara za uncję.
Przy cenie w okolicach 61,7 dolara oznacza to spadek o około 49 proc. od tegorocznego maksimum. Srebro musiałoby więc niemal podwoić swoją obecną wartość, aby wrócić w okolice styczniowego rekordu.
Od rekordu srebro straciło prawie połowę wartości
Styczniowy rajd był kulminacją wzrostów rozpoczętych jeszcze w 2025 r. Silver Institute wskazywał na kilka czynników, które napędzały wtedy notowania: ograniczoną dostępność fizycznego metalu w Londynie, duży popyt inwestycyjny, napięcia geopolityczne oraz niepewność dotyczącą polityki gospodarczej i Rezerwy Federalnej. W styczniu srebro po raz pierwszy przebiło psychologiczną granicę 100 dolarów za uncję.
W kolejnych miesiącach sytuacja zaczęła się jednak zmieniać. Część inwestorów realizowała zyski, a wysokie ceny same zaczęły ograniczać popyt przemysłowy. Srebro jest bowiem nie tylko metalem inwestycyjnym, ale również ważnym surowcem dla fotowoltaiki, elektroniki, motoryzacji i infrastruktury energetycznej.
To odróżnia je od złota. Kiedy gospodarka zwalnia lub producenci zaczynają oszczędzać na surowcach, popyt przemysłowy może stać się dodatkowym obciążeniem dla notowań.
Deutsche Bank: sytuacja na rynku srebra mocno się zmieniła
Na zmianę fundamentów zwraca uwagę Daniel Ghali, szef analiz rynku metali w Deutsche Banku. W rozmowie opisanej przez Kitco News wskazał, że dostępność fizycznego srebra jest dziś znacznie większa niż podczas wcześniejszej fazy hossy.
„Kontekst dla srebra zmienił się diametralnie” – ocenił Ghali. Według analityka wolne zapasy w londyńskich magazynach wróciły do najwyższego poziomu od listopada 2024 r., znaczne ilości metalu pozostają również w magazynach COMEX, a zapasy zwiększyły się także w Szanghaju.
Deutsche Bank zwraca również uwagę na osłabienie części popytu przemysłowego. Według szacunków banku chińskie zużycie srebra związane z fotowoltaiką może być w 2026 r. nawet o około jedną trzecią niższe niż rok wcześniej. Wysokie ceny skłaniają producentów do ograniczania ilości metalu wykorzystywanego w panelach oraz szukania alternatywnych rozwiązań.
Zdaniem Ghaliego taki układ może oznaczać słabsze zachowanie srebra względem złota oraz mniejszą skalę wahań niż podczas wcześniejszego rajdu.
Rynek nadal nie jest jednoznaczny
Nie oznacza to jednak, że fundamenty przemawiają wyłącznie za dalszymi spadkami. Jeszcze w lutowej prognozie Silver Institute zakładał, że w 2026 r. globalny rynek srebra pozostanie w deficycie już szósty rok z rzędu. Niedobór podaży względem popytu prognozowano wtedy na około 67 mln uncji.
To pokazuje, jak szybko sytuacja może się zmieniać. Na początku roku głównym problemem była ograniczona dostępność fizycznego metalu. Jesienią coraz więcej uwagi przyciągają rosnące zapasy i słabsza konsumpcja przemysłowa.
Znaczenie mają też warunki na rynkach finansowych. Wysokie rentowności amerykańskich obligacji zwiększają atrakcyjność oprocentowanych aktywów, podczas gdy srebro samo nie zapewnia odsetek. Jednocześnie silny dolar zwykle działa niekorzystnie na metale wyceniane w amerykańskiej walucie.
Czy srebro wróci do rekordów?
Dzisiejszy wzrost powyżej 61 dolarów pokazuje, że po wcześniejszej przecenie pojawili się kupujący. Nie oznacza jednak automatycznie powrotu trendu, który na początku roku wyniósł notowania ponad 120 dolarów.
Z jednej strony srebru nadal sprzyjają długoterminowe potrzeby przemysłu, rozwój infrastruktury energetycznej i popyt inwestycyjny. Z drugiej, niemal dwukrotny wzrost cen z pierwszych miesięcy roku doprowadził do reakcji producentów i zwiększenia dostępności metalu.
Najbliższe tygodnie mogą więc zależeć od kilku czynników jednocześnie: kierunku amerykańskich stóp procentowych i rentowności obligacji, siły dolara, zapasów fizycznego srebra oraz popytu ze strony przemysłu.
Na razie jedno jest pewne: mimo poniedziałkowego odbicia o ponad 2 proc. srebro pozostaje około 49 proc. poniżej historycznego rekordu. To dobrze pokazuje, jak gwałtowne potrafią być ruchy na jednym z najbardziej zmiennych rynków metali szlachetnych.
Czytaj także:
Polska straci potężny zastrzyk pieniędzy z UE. Kończy się KPO, saldo drastycznie spadnie
AI zmyśla wady polskich produktów i poleca zagraniczne zamienniki
Imigranci odpowiadają za 1/4 najmu w Polsce. Wybierają największe miasta


