- W 2027 r. Polska nie otrzyma już nowych transferów z unijnego instrumentu finansującego KPO.
- Dodatnie saldo rozliczeń Polski z UE ma spaść z 84,3 mld zł w 2026 r. do 33,5 mld zł w 2027 r.
- Ekonomiści oczekują po zakończeniu KPO słabszej dynamiki inwestycji i wolniejszego wzrostu gospodarczego.
Koniec KPO zmieni bilans Polski z Unią Europejską
Z danych przytoczonych przez „Rzeczpospolitą” na podstawie prognoz Ministerstwa Finansów wynika, że w 2027 r. polska składka do budżetu Unii Europejskiej ma wynieść około 47,6 mld zł. Jednocześnie transfery z UE do Polski mają osiągnąć 81,1 mld zł.
Różnica wyniesie więc około 33,5 mld zł na korzyść Polski. To wciąż znaczące dodatnie saldo, ale wyraźnie mniejsze niż w ostatnich latach. W 2026 r. ma ono wynieść 84,3 mld zł, w 2025 r. było to około 60 mld zł, a w 2024 r. 42,2 mld zł.
Oznacza to spadek o około 50,8 mld zł w ciągu jednego roku. Główną przyczyną nie jest jednak nagłe ograniczenie standardowych funduszy unijnych, lecz zakończenie wyjątkowego programu odbudowy uruchomionego po pandemii.
Co istotne, same transfery z pozostałych programów UE nie mają zniknąć. W 2027 r. do Polski nadal mają trafiać między innymi środki z polityki spójności i wspólnej polityki rolnej. Łączna kwota 81,1 mld zł ma być nawet nieco wyższa niż około 77 mld zł prognozowane na 2026 r.
Komisja Europejska zamyka mechanizm finansujący KPO
Krajowy Plan Odbudowy był finansowany z unijnego Instrumentu na rzecz Odbudowy i Zwiększania Odporności, czyli RRF. Mechanizm miał od początku charakter czasowy.
Komisja Europejska wskazuje, że państwa członkowskie musiały zakończyć realizację wymaganych reform i inwestycji do końca sierpnia 2026 r. Ostateczne wnioski o płatność można było składać do 30 września, a Komisja ma zakończyć wypłaty najpóźniej 31 grudnia 2026 r.
Polska złożyła dziewiąty i ostatni wniosek o płatność 30 września. Opiewa on na ponad 55 mld zł. Według Ministerstwa Funduszy i Polityki Regionalnej cały polski KPO ma wartość około 240 mld zł, a do końca września podpisano około 1,2 mln umów dotyczących finansowanych z niego projektów.
Oznacza to, że od 2027 r. z Brukseli nie będą już napływały nowe transze w ramach RRF.
Koniec KPO może schłodzić inwestycje
Dodatkowy zastrzyk środków z KPO stał się w ostatnich latach jednym z czynników wspierających inwestycje publiczne i prywatne. Pieniądze trafiały między innymi do energetyki, kolei, ochrony zdrowia, cyfryzacji, samorządów oraz przedsiębiorstw.
Dlatego wygaszenie programu ma znaczenie także dla tempa wzrostu gospodarczego. Piotr Bujak, główny ekonomista PKO BP, ocenia, że zakończenie KPO „trochę osłabi tempo wzrostu gospodarczego, a także dynamikę inwestycji”.
Według prognozy ekonomisty PKO BP wzrost PKB może zwolnić z 3,5 proc. w 2026 r. do 2,8 proc. w 2027 r., a dynamika inwestycji z około 10 proc. do 2 proc. Nie wszyscy ekonomiści są równie ostrożni. Rafał Benecki, główny ekonomista ING Banku Śląskiego, prognozuje wzrost PKB na poziomie 3,2 proc. w 2027 r. wobec 3,4 proc. w 2026 r.
Różnice w prognozach pokazują, że skala spowolnienia pozostaje niepewna. Kierunek wpływu KPO jest jednak podobny: po wyjątkowo silnym impulsie inwestycyjnym gospodarka będzie musiała w większym stopniu opierać wzrost na innych źródłach finansowania.
Pieniądze z KPO będą wydawane także w 2027 roku
Koniec unijnych transferów z KPO nie oznacza, że 1 stycznia 2027 r. wszystkie inwestycje finansowane z programu zostaną przerwane.
To istotne rozróżnienie. Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej już wcześniej zapowiadało, że ponad 30 mld zł może zostać wypłacone beneficjentom krajowym w 2027 r. na projekty kończące się w przyszłym roku. Będą to jednak środki znajdujące się już w polskim systemie finansowania, a nie nowe przelewy z RRF do Polski.
Część mechanizmów stworzonych dzięki KPO ma działać jeszcze znacznie dłużej. Resort funduszy podkreśla między innymi, że projekty związane z Funduszem Bezpieczeństwa i Obronności czy instrumentami pożyczkowymi będą pracować w gospodarce także po formalnym zamknięciu unijnego programu.
Dla finansów publicznych i gospodarki kluczowe będzie więc nie tyle całkowite zniknięcie unijnych pieniędzy, ile przejście z okresu wyjątkowo dużego napływu środków z KPO do bardziej standardowego modelu finansowania z budżetu UE. Polska nadal pozostanie beneficjentem netto, ale rekordowy impuls finansowy z ostatnich lat nie będzie się już powtarzał.
Czytaj także:
Ile trzeba zarabiać, żeby być wśród najbogatszych 20 proc. Polaków? Kwota zaskakuje
Mercosur już działa. Eksport żywności z Argentyny do UE wzrósł o 21 proc.
Ataki na rafinerie miały kosztować Rosję 26 mld dolarów. Putin podał skalę strat


