• Różnica między rentownością 10-letnich obligacji Francji i Niemiec przekroczyła 150 punktów bazowych, po raz pierwszy od końca 2011 r.
  • Rentowność francuskiego długu zbliżyła się do 5 proc. i osiągnęła najwyższe poziomy od 2002 r.
  • Francja chce ograniczyć deficyt do 5 proc. PKB w 2027 r., ale wymaga to wysiłku fiskalnego rzędu 54 mld euro.

Francuski dług wrócił do poziomów z kryzysu 2011 roku

Najważniejszym sygnałem ostrzegawczym jest tak zwany spread między francuskimi i niemieckimi obligacjami 10-letnimi. To różnica między rentownością długu obu państw i jeden z podstawowych mierników ryzyka na rynku europejskich obligacji.

Jak wynika z danych Reutersa, 2 października spread przekroczył 150 punktów bazowych, a chwilami sięgał 152 pkt bazowych. Ostatni raz takie poziomy obserwowano pod koniec 2011 r., w najbardziej nerwowym okresie kryzysu zadłużeniowego strefy euro.

Inwestor, który kupuje francuskie obligacje zamiast uważanych za bezpieczniejsze niemieckich Bundów, oczekuje więc coraz większej rekompensaty za podejmowane ryzyko.

Nie oznacza to automatycznie, że Francja znajduje się dziś w takiej samej sytuacji jak Grecja, Włochy czy Hiszpania kilkanaście lat temu. Rynek pokazuje jednak, że zaufanie do zdolności Paryża do uporządkowania finansów publicznych wyraźnie osłabło.

Rentowność zbliżyła się do 5 proc.

Problemy widać również bez porównywania Francji z Niemcami. Rentowność francuskich obligacji 10-letnich wzrosła pod koniec ubiegłego tygodnia do około 4,93 proc., wcześniej osiągając najwyższy poziom od 2002 r.

Wzrost rentowności oznacza spadek cen już wyemitowanych obligacji oraz wyższy koszt finansowania nowego długu.

To szczególnie istotne dla Francji, bo jej potrzeby pożyczkowe są ogromne. Francuska agencja zarządzająca długiem Agence France Trésor podaje, że w 2027 r. potrzeby finansowe państwa mają wynieść 339,7 mld euro. Francja planuje wyemitować około 340 mld euro średnio- i długoterminowego długu netto.

Im wyższych rentowności domagają się inwestorzy, tym większa część przyszłych budżetów będzie musiała być przeznaczona na obsługę zadłużenia zamiast innych wydatków.

Obsługa długu ma kosztować ponad 91 mld euro

Ten efekt już jest widoczny w oficjalnych prognozach. Według francuskiego Ministerstwa Gospodarki i Finansów koszt obsługi długu ma wzrosnąć z 79,2 mld euro w 2026 r. do 91,2 mld euro w 2027 r. Oznacza to wzrost o 12 mld euro w zaledwie rok.

Francuski rząd porównuje tę dodatkową kwotę do rocznego budżetu Ministerstwa Sprawiedliwości. W praktyce oznacza to, że sam wzrost kosztów odsetek pochłania środki, które mogłyby zostać przeznaczone na inne cele publiczne.

Problem potęguje skala całego zadłużenia. Komisja Europejska prognozuje, że francuski dług publiczny wzrośnie z 115,6 proc. PKB w 2025 r. do 118,1 proc. w 2026 r. i ponad 120 proc. PKB w 2027 r.

Francja potrzebuje 54 mld euro oszczędności

Rząd Sébastiena Lecornu przedstawił budżet na 2027 r., którego głównym celem jest ograniczenie deficytu publicznego.

Według oficjalnego komunikatu francuskiego rządu deficyt ma spaść z prognozowanych 5,4 proc. PKB w 2026 r. do 5 proc. w 2027 r. Aby osiągnąć ten cel, potrzebny jest wysiłek fiskalny o wartości 54 mld euro. Na tę kwotę składają się 43 mld euro nowych działań oraz 11 mld euro wcześniej przyjętych rozwiązań.

Problem polega na tym, że rząd musi przeprowadzić te zmiany w bardzo trudnym otoczeniu politycznym. Reuters zwraca uwagę, że inwestorzy obawiają się, czy parlament zgodzi się na wystarczająco duże cięcia i inne działania potrzebne do ustabilizowania długu.

Agencja Moody’s również wskazywała, że osiągnięcie kompromisu w sprawie budżetu jest dalekie od pewności.

Euro najniżej od 17 miesięcy

Nerwowość nie ogranicza się do rynku obligacji. W poniedziałek euro spadło poniżej 1,12 dolara, osiągając najniższy poziom od 17 miesięcy. Reuters wskazuje, że jednym z najważniejszych powodów były właśnie obawy dotyczące francuskiego budżetu i gwałtowna przecena obligacji.

„Najnowsza dynamika na rynku obligacji staje się coraz bardziej niepokojąca i w pewnym stopniu przypomina kryzys długu państwowego” – oceniali cytowani przez Reutersa analitycy.

Presja na Francję ma znaczenie dla całej strefy euro. Jest to druga największa gospodarka wspólnego obszaru walutowego i jeden z największych emitentów obligacji w Europie. Silna przecena francuskiego długu może więc zwiększać premię za ryzyko również na innych rynkach.

Czy to rzeczywiście powtórka z 2011 roku?

Najbardziej niepokojące jest podobieństwo jednego konkretnego wskaźnika: premia za ryzyko względem niemieckiego długu znajduje się w rejonach niewidzianych od kryzysu strefy euro.

Sytuacja nie jest jednak identyczna. Francja ma większą gospodarkę i znacznie głębszy rynek obligacji niż państwa, które znajdowały się w centrum kryzysu sprzed 15 lat. Europejski Bank Centralny dysponuje też dziś instrumentami, których nie miał na początku tamtego kryzysu.

Rynek pokazuje jednak, że inwestorzy coraz wyżej wyceniają ryzyko fiskalne Francji. W najbliższych miesiącach kluczowe będzie uchwalenie budżetu na 2027 r. i odpowiedź na pytanie, czy Paryż rzeczywiście zdoła zahamować narastanie długu.

Jeżeli koszt finansowania pozostanie blisko 5 proc., a dług nadal będzie rósł w kierunku 120 proc. PKB, presja na francuskie finanse publiczne może się utrzymać niezależnie od krótkoterminowych zmian nastrojów na rynku.

Czytaj także:

Polska straci potężny zastrzyk pieniędzy z UE. Kończy się KPO, saldo drastycznie spadnie

AI zmyśla wady polskich produktów i poleca zagraniczne zamienniki

Imigranci odpowiadają za 1/4 najmu w Polsce. Wybierają największe miasta