• Panmure Liberum prognozuje spadek indeksu S&P 500 do 5000 pkt do końca 2027 r.
  • Taki scenariusz oznaczałby przecenę o ponad 35 proc. względem ostatniego zamknięcia na poziomie 7722,72 pkt.
  • Główne ryzyka to wysokie rentowności obligacji, podwyżki stóp procentowych i możliwe schłodzenie boomu na sztuczną inteligencję.

S&P 500 może spaść o ponad 35 proc.

Indeks S&P 500 zakończył ostatnią sesję na poziomie 7722,72 pkt. Prognoza Panmure Liberum zakłada więc spadek o ponad 35 proc. do końca przyszłego roku. Według informacji Reutersa jest to jednocześnie ostrzeżenie, że trwająca od października 2022 r. hossa może zakończyć się wcześniej, niż zakłada duża część inwestorów.

Od początku 2026 r. S&P 500 zyskał około 12,8 proc., mimo rosnących rentowności obligacji, uporczywej inflacji, wysokich stóp procentowych oraz coraz większych pytań o wyceny spółek związanych ze sztuczną inteligencją.

„Jeśli nadal będziemy obserwować wyższe rentowności obligacji i stopy procentowe, uważamy, że koniec hossy na rynku akcji może być bliżej, niż sądzi wielu inwestorów” – powiedział Joachim Klement, analityk Panmure Liberum.

Wysokie rentowności zaczynają ciążyć akcjom

Jednym z głównych zagrożeń dla Wall Street jest sytuacja na rynku amerykańskiego długu. Rentowność 10-letnich obligacji USA znajduje się w pobliżu 5,3 proc., czyli najwyżej od blisko dwóch dekad.

Dla rynku akcji ma to duże znaczenie. Im wyższe oprocentowanie bezpiecznych obligacji skarbowych, tym mniej atrakcyjne stają się akcje, szczególnie te wyceniane na podstawie zysków oczekiwanych dopiero w odległej przyszłości.

Dotyczy to przede wszystkim spółek technologicznych i firm powiązanych ze sztuczną inteligencją, które w ostatnich latach odpowiadały za znaczną część wzrostów indeksów.

Panmure Liberum wskazuje również na ryzyko kolejnych podwyżek stóp procentowych przez Rezerwę Federalną. We wrześniu Fed ponownie podniósł koszt pieniądza, próbując ograniczyć presję inflacyjną podbijaną między innymi przez wysokie ceny energii.

Boom na AI czeka ważny test

Drugim zagrożeniem jest możliwość schłodzenia entuzjazmu wokół sztucznej inteligencji. Joachim Klement zwraca uwagę, że najbliższy sezon wyników za III kwartał oraz prognozy spółek na 2027 r. mogą stać się kluczowym testem dla obecnych wycen. Z jednej strony zyski firm i dane gospodarcze pozostają mocne, z drugiej inwestorzy coraz uważniej patrzą na ogromne wydatki koncernów technologicznych na centra danych, chipy i infrastrukturę AI.

Największe firmy technologiczne znalazły się w trudnym położeniu. Dalsze zwiększanie nakładów może wywoływać pytania o zwrot z inwestycji, ale ograniczenie wydatków mogłoby zostać odebrane jako sygnał, że boom na AI zaczyna hamować.

To szczególnie ważne, ponieważ duża część tegorocznej siły S&P 500 pochodzi właśnie z sektora technologicznego. W III kwartale Microsoft, Meta, Nvidia i Apple zyskały po ponad 10 proc., pomagając całemu indeksowi zakończyć kwartał na plusie mimo gwałtownego wzrostu rentowności obligacji.

Większość Wall Street wciąż oczekuje wzrostów

Prognoza Panmure Liberum jest skrajnie pesymistyczna na tle oczekiwań największych instytucji finansowych.

Jeszcze w połowie września Goldman Sachs, JPMorgan, Deutsche Bank, Morgan Stanley i Société Générale zakładały poziom 8000 pkt na koniec 2026 r. UBS, Citigroup i HSBC prognozowały nawet 8100 pkt. Zestawienie prognoz przygotowane przez Reutersa pokazuje, że zdecydowana większość dużych banków nadal spodziewa się utrzymania wysokich poziomów indeksu.

Różnica jest jeszcze bardziej widoczna w prognozach na 2027 r. Barclays zakłada, że S&P 500 może zakończyć przyszły rok na poziomie 8800 pkt, podczas gdy Panmure Liberum przewiduje zaledwie 5000 pkt.

Oznacza to rozbieżność wynoszącą aż 3800 punktów, czyli jedną z największych różnic w ocenie przyszłości amerykańskiego rynku akcji.

Nie wszyscy mówią o krachu, ale ostrzeżeń przybywa

Panmure Liberum nie jest jedyną instytucją, która dostrzega zagrożenie korektą, choć inne banki są znacznie mniej pesymistyczne.

Mike Wilson, główny strateg rynku akcji w Morgan Stanley, wskazywał niedawno, że utrzymywanie się rentowności obligacji na wysokich poziomach może doprowadzić do 5-10-procentowej korekty S&P 500. Jego zdaniem nie musiałoby to oznaczać końca długoterminowej hossy, ale mogłoby oczyścić rynek po okresie bardzo wysokich wycen.

Wells Fargo również obniżył cel dla S&P 500 na koniec 2026 r. do 7700 pkt, wskazując, że obecny cykl giełdowy znajduje się w późnej fazie, a potencjał dalszego wzrostu wycen jest ograniczony.

Najbliższe miesiące pokażą więc, czy dominujący na Wall Street scenariusz dalszego wzrostu utrzyma się, czy coraz wyższe stopy, drogi pieniądz i pytania o opłacalność inwestycji w AI zaczną przejmować kontrolę nad rynkiem.

Prognoza 5000 pkt nie jest konsensusem rynkowym, lecz jednym z najbardziej negatywnych scenariuszy. Gdyby jednak się zrealizowała, oznaczałaby cofnięcie S&P 500 o ponad jedną trzecią od obecnych poziomów i faktyczny koniec hossy rozpoczętej cztery lata temu.

Czytaj także:

Polska straci potężny zastrzyk pieniędzy z UE. Kończy się KPO, saldo drastycznie spadnie

AI zmyśla wady polskich produktów i poleca zagraniczne zamienniki

Imigranci odpowiadają za 1/4 najmu w Polsce. Wybierają największe miasta