• Pracodawca mający uzasadnione wątpliwości będzie mógł zwrócić się do uczelni o potwierdzenie danych z papierowego dyplomu.
  • Weryfikacja ma kosztować 1 proc. minimalnego wynagrodzenia, przy obecnej płacy minimalnej byłoby to 48,06 zł.
  • Elektroniczne dyplomy wydawane od połowy 2026 r. można już weryfikować w państwowym repozytorium, projekt ma objąć lukę dotyczącą starszych dokumentów papierowych.

Pracodawca sprawdzi, czy dyplom jest prawdziwy

Obecnie pracodawca ma ograniczone możliwości zweryfikowania starszego, papierowego dyplomu przedstawionego podczas rekrutacji. Problem polega przede wszystkim na braku jednoznacznej podstawy prawnej pozwalającej firmie zwrócić się do uczelni i zażądać potwierdzenia danych kandydata.

Jak wskazano w rządowych założeniach projektu, zgodnie ze stanowiskiem Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych krajowe przepisy co do zasady nie dają dziś pracodawcom prawa do występowania do innych podmiotów w celu sprawdzania dokumentów przedstawionych podczas rekrutacji.

Co istotne, problemu nie rozwiązuje po prostu uzyskanie zgody kandydata. W ocenie przywołanej przez projektodawców trudno uznać taką zgodę za w pełni dobrowolną w relacji pomiędzy osobą ubiegającą się o pracę a potencjalnym pracodawcą.

W praktyce przy podejrzeniu fałszerstwa pozostaje dziś zawiadomienie organów ścigania. Projekt ma stworzyć znacznie prostszą procedurę.

„Umożliwienie weryfikacji wiarygodności wykształcenia osoby fizycznej jest kluczowe z punktu widzenia interesu społecznego” – wskazuje Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego w opisie projektu ustawy.

Uczelnia będzie mogła potwierdzić dane z dyplomu

Nowe rozwiązanie ma dotyczyć przede wszystkim dyplomów ukończenia studiów wydanych w postaci papierowej.

Pracodawca posiadający interes prawny będzie mógł skierować do szkoły wyższej wniosek o potwierdzenie informacji znajdujących się na dokumencie. We wniosku mają znaleźć się dane pozwalające zidentyfikować absolwenta i dokument, przede wszystkim imię i nazwisko oraz numer dyplomu, wynika z rządowego opisu projektowanych zmian.

Nie oznacza to jednak możliwości masowego sprawdzania wszystkich kandydatów bez powodu. Projekt zakłada, że podstawą wystąpienia do uczelni mają być uzasadnione wątpliwości co do autentyczności danych zawartych w dyplomie. W przypadku dokumentów wyposażonych w zabezpieczenia pracodawca powinien najpierw sprawdzić zabezpieczenia przewidziane przepisami o dokumentach publicznych.

Szczegółowe przepisy mają określać również sposób składania wniosku, zakres danych identyfikacyjnych pracodawcy oraz procedurę przekazania odpowiedzi przez uczelnię.

Sprawdzenie dyplomu będzie płatne

Weryfikacja nie będzie bezpłatna. Projekt przewiduje opłatę w wysokości 1 proc. minimalnego wynagrodzenia obowiązującego w dniu złożenia wniosku. Pieniądze mają pokrywać jednostkowy koszt obsługi zapytania przez uczelnię, zgodnie z założeniami Ministerstwa Nauki.

Od 1 stycznia 2026 r. minimalne wynagrodzenie w Polsce wynosi 4806 zł brutto, zgodnie z oficjalnymi informacjami resortu pracy. Przy tej kwocie jedno sprawdzenie kosztowałoby więc 48,06 zł. Faktyczna opłata po wejściu nowych przepisów będzie jednak zależała od płacy minimalnej obowiązującej w momencie składania wniosku.

Skala potencjalnych zapytań może być duża. Według danych z systemu POL-on przytoczonych przez Bankier.pl polskie uczelnie wydają średnio około 299 tys. dyplomów rocznie. Nowa procedura może jednak dotyczyć także dokumentów wydanych wiele lat wcześniej, nawet na przestrzeni około pół wieku.

Elektroniczne dyplomy już można sprawdzać

Nowy projekt nie powstaje w całkowitej próżni. Polska uruchomiła już Repozytorium Dyplomów Elektronicznych, które jest częścią systemu POL-on.

W państwowym systemie weryfikacji dyplomów można sprawdzić autentyczność i ważność dyplomu lub suplementu znajdującego się w repozytorium. Dotyczy to dokumentów wydawanych po 30 czerwca 2026 r. W okresie przejściowym do końca 2026 r. uczelnie mogą jeszcze decydować o wydawaniu dokumentów wyłącznie papierowo lub również elektronicznie.

Od 1 stycznia 2027 r. rejestrowanie nowych elektronicznych dyplomów w systemie ma być rozwiązaniem powszechnym. Rząd przedstawia repozytorium jako sposób na ograniczenie obrotu fałszywymi dokumentami i uproszczenie sprawdzania kwalifikacji kandydatów, co opisano także w materiałach dotyczących deregulacji.

Planowana nowelizacja rozwiązuje więc inny problem: co zrobić z milionami papierowych dyplomów wydanych przed upowszechnieniem cyfrowego systemu.

Firma nie będzie mogła sprawdzać każdego bez powodu

Dla kandydatów do pracy najważniejszym elementem projektu jest ograniczenie prawa pracodawcy do sytuacji, w których istnieją uzasadnione wątpliwości.

Projekt nie zakłada stworzenia ogólnodostępnej wyszukiwarki pozwalającej firmie wpisać nazwisko dowolnej osoby i sprawdzić jej historię edukacji. Pracodawca ma występować z konkretnym dokumentem, wykazać interes prawny i podać informacje pozwalające uczelni zweryfikować dyplom.

Jeśli rozwiązanie zostanie uchwalone w obecnym kształcie, może znacząco zmienić procedury rekrutacyjne szczególnie na stanowiskach, na których określone wykształcenie jest wymagane przepisami lub ma kluczowe znaczenie dla wykonywanej pracy.

Najpierw projekt musi jednak przejść dalszy proces legislacyjny. Na obecnym etapie jest to propozycja zmian, a pracodawcy nie otrzymali jeszcze nowego, powszechnego prawa do sprawdzania papierowych dyplomów bezpośrednio na uczelniach.

Czytaj także:

Polska straci potężny zastrzyk pieniędzy z UE. Kończy się KPO, saldo drastycznie spadnie

AI zmyśla wady polskich produktów i poleca zagraniczne zamienniki

Imigranci odpowiadają za 1/4 najmu w Polsce. Wybierają największe miasta