• Cena srebra wzrosła w sierpniu z około 54 do nawet 66 dolarów za uncję.
  • Wybicie oporu przy 64 dolarach może otworzyć drogę do 80 dolarów, ale po drodze znajdują się kolejne bariery techniczne.
  • Silver Institute prognozuje na 2026 rok szósty z rzędu deficyt podaży srebra, wynoszący około 67 mln uncji.

Cena srebra odrabia straty po głębokiej przecenie

Początek 2026 roku przyniósł historyczne rekordy na rynku srebra. Pod koniec stycznia uncja kosztowała około 121 dolarów, ale później rozpoczęła się gwałtowna wyprzedaż. Do lipca notowania spadły o ponad połowę, w okolice 54 dolarów.

Wraz z początkiem sierpnia popyt wrócił. Jak wynika z danych rynkowych przywołanych przez Interię Biznes, cena srebra podniosła się o kilkanaście procent i dotarła do około 66 dolarów za uncję. Skala wcześniejszego spadku pokazuje jednak, że nawet mocne odbicie nie musi jeszcze oznaczać powrotu do długoterminowego trendu wzrostowego.

Notowaniom sprzyjały oczekiwania dotyczące łagodniejszej polityki pieniężnej w Stanach Zjednoczonych. Dla metali szlachetnych istotne są przede wszystkim realne stopy procentowe i kurs dolara. Niższe rentowności oraz słabsza amerykańska waluta mogą zwiększać atrakcyjność srebra, które nie wypłaca odsetek.

Analitycy wskazują drogę ceny srebra do 80 dolarów

Najważniejszym poziomem technicznym pozostaje strefa 64 dolarów za uncję. Marcin Tuszkiewicz, analityk rynku i CEO Squaber.com, ocenił, że „wybicie oporu przy 64 dolarach za uncję srebra może otworzyć drogę do 80 dolarów”.

Nie jest to jednak bezwarunkowa prognoza ceny. W analizie scenariusza wzrostowego Tuszkiewicz wskazał kolejne opory w pobliżu 71,80 oraz 76,50 dolara. W tych rejonach część inwestorów może realizować zyski, co zwiększa ryzyko korekty.

Kluczowym wsparciem pozostaje poziom około 56,80 dolara. Jego utrzymanie wzmacniałoby założenie, że lipcowe minimum było punktem zwrotnym. Spadek poniżej tej bariery pogorszyłby sytuację techniczną i podważył scenariusz ruchu w stronę 80 dolarów.

Deficyt srebra wspiera notowania

Za wzrostami przemawia nie tylko wykres. Według prognozy Silver Institute przygotowanej na podstawie analiz Metals Focus światowy rynek srebra pozostanie w 2026 roku w deficycie szósty rok z rzędu. Niedobór ma wynieść około 67 mln uncji.

Całkowita podaż ma wzrosnąć o 1,5 proc., do 1,05 mld uncji, a produkcja kopalń o 1 proc., do 820 mln uncji. Recykling może zwiększyć się o 7 proc. i po raz pierwszy od 2012 roku przekroczyć 200 mln uncji. Wzrost dostępności metalu nadal ma być jednak zbyt mały, aby w pełni zaspokoić popyt.

Szczególnie mocno ma rosnąć zainteresowanie inwestorów. Popyt na fizyczne srebro w postaci monet i sztabek może zwiększyć się o 20 proc., do 227 mln uncji. Utrzymujący się deficyt oznacza konieczność korzystania z zapasów zgromadzonych wcześniej, co przy ograniczonej płynności rynku może wzmacniać wahania cen.

Przemysł nadal potrzebuje srebra

Srebro łączy cechy metalu inwestycyjnego i przemysłowego. Jest wykorzystywane między innymi w elektronice, samochodach, instalacjach energetycznych, centrach danych i technologiach związanych ze sztuczną inteligencją.

Silver Institute prognozuje jednak, że przemysłowe zużycie srebra spadnie w 2026 roku o 2 proc., do około 650 mln uncji. Jedną z przyczyn ma być ograniczanie ilości metalu wykorzystywanego w pojedynczych ogniwach fotowoltaicznych oraz zastępowanie go innymi materiałami. Wysoka cena może więc z czasem osłabiać część popytu przemysłowego.

Fizyczne srebro w Polsce kosztuje więcej niż kurs giełdowy

Polski inwestor kupujący sztabki lub monety nie płaci wyłącznie ceny wynikającej z notowań. Do kosztu dochodzi marża sprzedawcy, a w przypadku przechowywania także opłaty za skarbiec lub depozyt.

Istotnym obciążeniem jest również VAT. W Polsce podstawowa stawka podatku VAT wynosi 23 proc., co zasadniczo obejmuje detaliczny handel fizycznym srebrem. To odróżnia ten metal od złota inwestycyjnego i sprawia, że cena srebra musi wyraźnie wzrosnąć, zanim nabywca odrobi podatek oraz marżę.

Dalszy kierunek notowań będzie zależał od zachowania dolara, polityki banków centralnych, popytu inwestycyjnego i sytuacji geopolitycznej. Poziom 80 dolarów jest możliwym celem analizy technicznej, a nie gwarantowaną wyceną. Historia tegorocznych zmian pokazuje, że potencjałowi wzrostu towarzyszy równie wysokie ryzyko szybkiej korekty.

Czytaj także:

Polacy masowo donoszą do skarbówki. 70 proc. skarg ma podłoże prywatne

Tylko co piąty Polak nie boi się bezrobocia. Stabilny etat staje się luksusem

O 1/5 więcej wypadków przy pracy. Ponad 17 tys. poszkodowanych