- Olej napędowy kosztuje obecnie średnio około 8,15 zł za litr, podczas gdy olej rzepakowy można znaleźć w promocjach za niespełna 4 zł.
- Olej spożywczy ma inne właściwości niż diesel i w nowoczesnych silnikach może prowadzić do kosztownych uszkodzeń układu paliwowego.
- Użycie oleju roślinnego jako paliwa zmienia jego status podatkowy i może rodzić obowiązki związane z akcyzą.
Olej rzepakowy zamiast diesla. Różnica przekracza 4 zł na litrze
Według ostatniego notowania e-petrol.pl z 28 października średnia cena oleju napędowego w Polsce wynosiła 8,15 zł za litr. Wcześniej w tym samym tygodniu maksymalna dopuszczalna cena diesla sięgnęła 8,28 zł za litr. Na 31 października limit został obniżony do 8,15 zł. W praktyce zatankowanie 50-litrowego baku dieslem przy cenie 8,15 zł oznacza wydatek 407,50 zł.
W tym samym czasie Interia sprawdziła ceny olejów spożywczych w popularnych sieciach. Trzylitrowe opakowanie oleju rzepakowego w jednej z sieci kosztowało 11,99 zł, czyli niespełna 4 zł za litr. W innych sklepach ceny wynosiły około 4,59-5,99 zł za litr. Czysto arytmetycznie 50 litrów oleju po 4 zł kosztowałoby 200 zł, ale takiego porównania nie można traktować jako realnej oszczędności z tankowania samochodu.
Wysokie ceny paliw są efektem między innymi drogiej ropy i słabszego złotego. Jakub Bogucki, analityk rynku paliw e-petrol.pl, komentując sytuację na rynku, podkreślał, że „problem drogiej benzyny i oleju napędowego nie zniknie całkiem, ale mniej będzie dotykał Polaków”. Wypowiedź analityka przytaczało Radio Kielce. Presja cenowa sprawia jednak, że temat alternatyw dla diesla regularnie wraca.
Dlaczego olej spożywczy może zaszkodzić silnikowi?
Olej rzepakowy i olej napędowy nie mają takich samych parametrów. Jedną z najważniejszych różnic jest lepkość. Olej spożywczy jest znacznie gęstszy, przez co gorzej przepływa przez układ paliwowy i trudniej rozpyla się we wtryskiwaczach. Problem nasila się przy niskich temperaturach, gdy jego lepkość dodatkowo rośnie.
Starsze, proste konstrukcje z mechanicznymi pompami wtryskowymi są bardziej tolerancyjne na paliwo o innych właściwościach. Współczesne diesle wykorzystują jednak precyzyjne układy common rail, zaawansowane wtryskiwacze, turbosprężarki i filtry cząstek stałych. Jak opisuje Auto Świat na podstawie własnych wcześniejszych testów, eksperymenty z olejem roślinnym kończyły się między innymi zatkaniem filtra paliwa, awarią pompy oraz przyspieszonym zużyciem elementów silnika.
Także Interia zwraca uwagę na ryzyko powstawania nagaru, problemów z uruchomieniem silnika oraz uszkodzeń pompy wtryskowej i wtryskiwaczy. Koszt jednej poważnej naprawy może więc wielokrotnie przewyższyć różnicę między ceną diesla a oleju z marketu.
Tańszy olej nie oznacza legalnego paliwa
Kwestia techniczna to tylko część problemu. Z obowiązującej ustawy o podatku akcyzowym wynika, że wyroby objęte pozycjami CN od 1507 do 1518, do których należą oleje roślinne, są traktowane jako wyroby energetyczne, jeżeli zostają przeznaczone do celów napędowych lub opałowych. Ustawa obejmuje również inne wyroby używane jako paliwa silnikowe albo jako dodatki i domieszki do paliw.
Oznacza to, że kupienie oleju rzepakowego jako produktu spożywczego i późniejsze wykorzystanie go do napędzania samochodu nie jest podatkowo tym samym, co użycie go w kuchni. Mogą pojawić się obowiązki związane z akcyzą oraz konsekwencje przewidziane w przepisach skarbowych. Sam fakt, że samochód jest technicznie w stanie pracować na takiej cieczy, nie czyni jej zwykłym zamiennikiem paliwa ze stacji.
Różnica w cenie jest duża, ale ryzyko jeszcze większe
Przy obecnych cenach trudno się dziwić, że olej rzepakowy za około 4 zł zwraca uwagę właścicieli starszych diesli. Cena oleju napędowego jest ponad dwukrotnie wyższa, a czysto matematyczna różnica przy 50 litrach może przekraczać 200 zł.
Nie oznacza to jednak, że olej spożywczy jest prostym zamiennikiem diesla. W nowoczesnym samochodzie dochodzi ryzyko uszkodzenia układu paliwowego, a niezależnie od wieku auta pozostają kwestie akcyzy i wymogów dotyczących paliw. Porównanie cen z marketu i stacji pokazuje więc przede wszystkim skalę obecnej drożyzny na rynku diesla, a nie bezpieczny sposób na tańsze tankowanie.
Czytaj także:
Polacy zaczęli mocno oszczędzać. Odkładają już ponad 10 proc. dochodów
Dług Polski rośnie najszybciej w UE. Europa jest już prawie 100 bln dolarów „pod kreską”
AI rozstrzygnie, czy zasługujesz na podwyżkę. To już się dzieje



