• W pięciu z ośmiu analizowanych branż więcej przedsiębiorstw planuje zmniejszenie zatrudnienia niż jego zwiększenie.
  • Najgorsza sytuacja występuje w hotelarstwie i gastronomii, gdzie saldo prognoz zatrudnienia wynosi minus 13,1 pkt.
  • W sektorze finansowym, informatycznym oraz transporcie więcej firm planuje zatrudniać niż zwalniać pracowników.

Te branże będą zwalniać. GUS ujawnia najgorsze prognozy zatrudnienia

Według październikowego badania koniunktury GUS nastroje przedsiębiorców pogorszyły się lub pozostały na podobnym poziomie we wszystkich ośmiu analizowanych sektorach gospodarki.

Najbardziej niepokojące dane dotyczą zakwaterowania i gastronomii, czyli branży obejmującej między innymi hotele, pensjonaty, restauracje i lokale gastronomiczne. Saldo prognoz zatrudnienia spadło w październiku do minus 13,1 pkt, podczas gdy rok wcześniej wynosiło około zera. Jak wynika z analizy Business Insider Polska, oznacza to przewagę odsetka przedsiębiorstw przewidujących zmniejszenie zatrudnienia nad odsetkiem planujących jego zwiększenie o 13,1 pkt proc.

Nie oznacza to, że 13,1 proc. pracowników na pewno straci pracę. Wskaźnik pokazuje różnicę pomiędzy deklaracjami przedsiębiorstw, a nie przewidywaną liczbę likwidowanych etatów.

Pogorszenie jest jednak znaczące. W porównaniu z październikiem 2025 roku saldo prognoz w hotelarstwie i gastronomii obniżyło się o 13,2 pkt. Skala tej zmiany wskazuje, że za osłabieniem nastrojów może stać coś więcej niż typowe zakończenie sezonu wakacyjnego.

Budownictwo, przemysł i handel również planują ograniczać zatrudnienie

Drugą branżą z najbardziej niekorzystnymi prognozami jest budownictwo. Saldo oczekiwań dotyczących zatrudnienia wynosi minus 5,8 pkt. Oznacza to, że więcej firm przewiduje ograniczenie liczby pracowników niż ich przyjęcie.

W tym sektorze znaczenie ma sezonowość. Jesienią i zimą część przedsiębiorstw ogranicza roboty wymagające sprzyjających warunków atmosferycznych. Jednocześnie październikowy wynik jest o 0,5 pkt lepszy niż rok wcześniej, co sugeruje, że sytuacja nie pogarsza się w takim samym stopniu jak w turystyce.

Niekorzystne prognozy występują również w przetwórstwie przemysłowym, gdzie wskaźnik wynosi minus 3,9 pkt. W handlu hurtowym saldo osiągnęło minus 3,7 pkt, a w detalicznym minus 2,4 pkt.

W przypadku tych trzech sektorów wyniki poprawiły się rok do roku. Największą zmianę odnotowano w handlu detalicznym, o 3 pkt. W handlu hurtowym poprawa wyniosła 1,1 pkt, natomiast w przemyśle 0,6 pkt. Oznacza to, że mimo utrzymujących się planów redukcji zatrudnienia presja na zwolnienia jest mniejsza niż przed rokiem.

„Najbardziej znaczące pogorszenie odnotowano w zakwaterowaniu i gastronomii oraz budownictwie” – podkreśla Główny Urząd Statystyczny, instytucja odpowiedzialna za badania koniunktury gospodarczej, w komunikacie z 22 października.

Nie wszędzie będą zwolnienia. Banki i transport chcą zatrudniać

Odmiennie wyglądają prognozy w trzech pozostałych sektorach. Największą przewagę przedsiębiorstw planujących zwiększenie zatrudnienia odnotowano w działalności finansowej i ubezpieczeniowej. Wskaźnik wyniósł tam plus 5,3 pkt. Oznacza to, że w bankach, firmach ubezpieczeniowych i innych podmiotach finansowych więcej przedsiębiorstw spodziewa się zwiększenia liczby pracowników niż jej ograniczenia.

Dodatnie saldo odnotowano również w informacji i komunikacji, plus 2,5 pkt, oraz transporcie i gospodarce magazynowej, plus 2,3 pkt. W przypadku transportu wynik poprawił się o 2,8 pkt rok do roku. W pozostałych dwóch sektorach nastąpiło niewielkie pogorszenie, jednak prognozy nadal pozostają dodatnie.

Różnice pomiędzy branżami pokazują, że polski rynek pracy nie zmierza w jednym kierunku. Podczas gdy część firm ogranicza zatrudnienie, inne nadal poszukują pracowników.

Znaczenie mają między innymi struktura kosztów działalności, zapotrzebowanie na usługi oraz możliwości zwiększania przychodów. W sektorach opartych na specjalistycznych kompetencjach decyzje kadrowe mogą być inne niż w działalnościach silnie uzależnionych od sezonowego popytu.

Koszty zatrudnienia nadal problemem. W hotelarstwie wskazuje je 74,5 proc. firm

Jednym z czynników wpływających na decyzje kadrowe pozostają rosnące koszty pracy. Według danych GUS przeanalizowanych przez Business Insider Polska aż 74,5 proc. przedsiębiorstw zajmujących się zakwaterowaniem i gastronomią wskazuje koszty zatrudnienia jako barierę w prowadzeniu działalności. To o 3,6 pkt proc. więcej niż rok wcześniej.

W budownictwie na ten problem zwraca uwagę 68,4 proc. firm, w transporcie i gospodarce magazynowej 61,2 proc., a w handlu detalicznym 60,9 proc. Jednocześnie w kilku branżach odsetek przedsiębiorstw narzekających na koszty pracy zmniejszył się. W transporcie spadł o 5,8 pkt proc., a w informacji i komunikacji o 4,4 pkt proc.

Nie oznacza to automatycznie, że pracodawcy będą chętniej przyznawać podwyżki. Niższy odsetek wskazań bariery może jednak sygnalizować, że presja kosztowa staje się w części sektorów mniej dotkliwa. Badanie GUS objęło około 17,5 tys. firm, z których odpowiedzi udzieliło 15,6 tys. Wyniki pokazują zatem szeroki obraz nastrojów przedsiębiorców, ale dotyczą ich deklaracji, a nie już przeprowadzonych zwolnień.

Co dalej z zatrudnieniem w Polsce? Najbliższe miesiące będą kluczowe

Październikowe prognozy wskazują na wyraźne różnice pomiędzy branżami. Największa niepewność dotyczy zatrudnionych w hotelarstwie i gastronomii, gdzie przedsiębiorcy spodziewają się ograniczenia liczby pracowników znacznie częściej niż rok temu.

W przemyśle, budownictwie i handlu skłonność do redukcji zatrudnienia również przeważa, choć roczne porównania pokazują częściową poprawę sytuacji.

Dla osób szukających pracy znaczenie może mieć zatem nie tylko ogólna liczba ofert, ale przede wszystkim sektor, w którym chcą podjąć zatrudnienie. W bankowości, usługach informatycznych i transporcie perspektywy pozostają korzystniejsze niż w branży turystycznej.

Czytaj także:

To koniec fliperów? Zyski stopniały do 10 tys. zł w pół roku

Strzelanie z broni, drony i przygotowanie na wojnę. Tak mają zmienić się lekcje w szkołach

Wiatraki wyprodukowały o 52 proc. mniej prądu. Zielona energia w odwrocie