• Przemysław Kral miał spotkać się za granicą z prokuratorem Markiem Wełną.
  • Śledczy mieli zaproponować mu współpracę w zamian za status świadka koronnego.
  • Kral nie ma postawionych zarzutów, nie jest poszukiwany, a prokuratura nie potwierdza spotkania.

W zamian prokuratura oczekiwałaby przekazania pełnej wiedzy dotyczącej działalności platformy, przepływów finansowych oraz osób mogących mieć związek z nieprawidłowościami. Informacje Krala mogłyby również pomóc wyjaśnić, co stało się ze środkami klientów i portfelem zawierającym około 4,5 tys. bitcoinów.

Prokurator poleciał na tajne spotkanie

O spotkaniu poinformowała „Rzeczpospolita”. Według ustaleń gazety do rozmów miało dojść w hotelu położonym w jednym z państw Zatoki Perskiej.

W delegacji miał uczestniczyć między innymi prokurator Marek Wełna, naczelnik śląskiego wydziału Departamentu do spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej. O wyjeździe miało wiedzieć jedynie wąskie grono osób.

Rozmowy miały służyć przekonaniu Krala do ujawnienia informacji o mechanizmach działania Zondacrypto. Prokuratura Krajowa nie potwierdziła jednak, że spotkanie rzeczywiście się odbyło.

„Nie komentujemy tych doniesień” – powiedział PAP rzecznik Prokuratury Krajowej Przemysław Nowak.

Przemysław Kral nie jest podejrzany

Doniesienia wymagają istotnego zastrzeżenia. Przemysławowi Kralowi nie przedstawiono zarzutów, nie jest poszukiwany listem gończym ani formalnie ścigany. Przebywa na wolności poza Polską.

Ma to znaczenie, ponieważ zgodnie z ustawą o świadku koronnym z tego rozwiązania może skorzystać podejrzany, który przekaże śledczym informacje pozwalające między innymi ujawnić okoliczności przestępstwa, wykryć pozostałych sprawców albo zapobiec kolejnym przestępstwom.

Określenie „świadek koronny” opisuje więc na obecnym etapie możliwy scenariusz dalszych działań, a nie status, który Kral już otrzymał. Do zawarcia porozumienia konieczne byłyby kolejne decyzje procesowe i spełnienie warunków przewidzianych w ustawie.

Prokuratura bada szkody wynoszące co najmniej 350 mln zł

Śledztwo w sprawie Zondacrypto zostało wszczęte 17 kwietnia 2026 r. Prokuratura Regionalna w Katowicach bada podejrzenie oszustwa znacznej wartości oraz prania pieniędzy.

Postępowanie dotyczy działalności prowadzonej od 2022 r. Jego podstawą były zawiadomienia klientów oraz informacje o problemach z wypłatą pieniędzy i kryptowalut. W momencie wszczęcia śledztwa prokuratura szacowała wartość szkody na co najmniej 350 mln zł.

Do 22 czerwca zarejestrowano ponad 3,6 tys. zawiadomień. Przesłuchano blisko tysiąc pokrzywdzonych oraz 40 innych osób mogących mieć wiedzę o badanym procederze. Zabezpieczono 162 urządzenia elektroniczne i ponad 250 terabajtów danych z serwerów produkcyjnych – wynika z komunikatu Prokuratury Regionalnej w Katowicach.

Polscy śledczy powołali wspólny zespół dochodzeniowy z Estonią i współpracują z organami w Monako, Włoszech oraz Szwajcarii. Postępowanie zostało przedłużone do 17 stycznia 2027 r.

Śledczy zablokowali 4 mln euro

Prokuratura poinformowała również o zablokowaniu 4 mln euro, czyli ponad 17,3 mln zł, na rachunku prowadzonym we francuskim oddziale banku. Pieniądze pochodziły z transakcji przeniesienia własności spółki zarejestrowanej w Monako.

Udziałowcami tego podmiotu mają być osoby podejrzewane w śledztwie dotyczącym Zondacrypto. Według prokuratury istnieje uzasadnione podejrzenie, że transakcja mogła być jednym z etapów prania pieniędzy pochodzących z przestępstwa na szkodę klientów platformy. Środki zostały zatrzymane na rachunku depozytowym francuskich organów wymiaru sprawiedliwości – podała „Rzeczpospolita” za PAP.

Samo zabezpieczenie pieniędzy nie przesądza jednak o winie konkretnych osób. Ma zapobiec wyprowadzeniu środków do czasu wyjaśnienia ich pochodzenia.

W tle portfel z 4,5 tys. bitcoinów

Jednym z najważniejszych wątków jest zimny portfel, na którym miało znajdować się około 4,5 tys. bitcoinów. Jego wartość szacowano na ponad 300 mln dolarów. Kral przekazał wcześniej, że platforma od 2022 r. nie ma dostępu do portfela, ponieważ klucze miał posiadać Sylwester Suszek – zaginiony założyciel giełdy BitBay, poprzedniczki Zondacrypto.

Prokuratura bada między innymi, kiedy platforma utraciła dostęp do aktywów, kto wiedział o tej sytuacji i czy klienci byli prawidłowo informowani o sposobie przechowywania kryptowalut.

Kral wcześniej zapewniał, że Zondacrypto jest podmiotem stabilnym, wypłacalnym i bezpiecznym. Doniesienia o problemach z rezerwami określał jako „błędne, nieprawdziwe i krzywdzące”.

Ewentualna współpraca szefa Zondacrypto mogłaby być przełomem, ale na razie informacje o negocjacjach pozostają nieoficjalne. Nie wiadomo również, jakie informacje Kral jest gotowy przekazać i czy prokuratura zdecyduje się uruchomić procedurę prowadzącą do nadania mu statusu świadka koronnego.

Czytaj także:

Gospodarka rośnie, ale firmy przestają zatrudniać. Rynek pracy nie rozpieszcza

Rosji brakuje paliwa nawet na Syberii. Zakaz eksportu do końca roku

Co piąty mieszkaniec Wrocławia jest cudzoziemcem. Polskie miasta coraz bardziej multikulturowe