- Aż 70 proc. pracowników przemysłu potwierdza występowanie zdarzeń potencjalnie wypadkowych, wobec 41 proc. kadry zarządzającej.
- W 15 proc. badanych organizacji analiza zagrożeń i wypadków rozpoczyna się dopiero po wystąpieniu incydentu.
- Według GUS w pierwszym półroczu 2026 roku w wypadkach przy pracy poszkodowanych zostało ponad 33 tys. osób, o 7,9 proc. więcej niż rok wcześniej.
Pracownicy widzą zagrożenia, których nie dostrzegają przełożeni
Wyniki badania „Bezpieczeństwo Pracy w Polsce 2026. Czy polski przemysł dba o bezpieczną pracę” wskazują na istotną różnicę między oceną warunków pracy przez pracowników a postrzeganiem ich przez kadrę zarządzającą.
Jak wynika z raportu Stowarzyszenia Koalicja Bezpieczni w Pracy, 70 proc. ankietowanych pracowników zadeklarowało, że w ciągu ostatnich 12 miesięcy w ich organizacji doszło do przynajmniej jednego zdarzenia potencjalnie wypadkowego. Wśród menedżerów podobną odpowiedź wskazało 41 proc. respondentów.
Chodzi o sytuacje, w których nie doszło do urazu ani pogorszenia stanu zdrowia, ale istniało wysokie prawdopodobieństwo wypadku. Może to być na przykład niekontrolowany ruch maszyny, upadek przedmiotu lub niebezpieczne zdarzenie podczas obsługi urządzeń.
Rozbieżności widoczne są również w ocenie faktycznych wypadków przy pracy. Ich występowanie potwierdza 62 proc. pracowników i 43 proc. osób zarządzających.
Jeszcze większa różnica dotyczy poważnych wypadków. Na takie zdarzenia wskazuje 60 proc. pracowników, ale tylko 29 proc. przedstawicieli kierownictwa.
Autorzy raportu zwracają uwagę, że brak wystarczającej wiedzy o zagrożeniach może utrudniać podejmowanie skutecznych działań zapobiegawczych. Wyniki pokazują jednak deklaracje badanych, a nie rzeczywistą liczbę wypadków w poszczególnych przedsiębiorstwach.
Co siódma firma analizuje zagrożenia dopiero po wypadku
Badanie ujawnia również problem z regularnością monitorowania bezpieczeństwa pracy. Choć przedsiębiorstwa analizują różne obszary BHP, często robią to tylko raz lub dwa razy w roku.
Co więcej, w 15 proc. badanych organizacji analiza wypadków i zdarzeń potencjalnie wypadkowych odbywa się dopiero wtedy, gdy dojdzie do incydentu.
Zdaniem ekspertów takie podejście ogranicza możliwości skutecznej profilaktyki. Znacznie korzystniejsze jest identyfikowanie ryzyka, zanim niebezpieczna sytuacja doprowadzi do obrażeń pracownika.
„Proste aplikacje mobilne pozwalają pracownikowi zgłosić usterkę lub ryzyko w kilka sekund” – wskazuje Jacek Dolibóg, prezes Stowarzyszenia Koalicja Bezpieczni w Pracy i dyrektor zarządzający CWS Workwear Polska.
Ekspert zwraca uwagę na konieczność regularnego zbierania informacji o zagrożeniach i zdarzeniach określanych jako near miss, czyli sytuacjach, w których do wypadku niemal doszło.
Takie rozwiązania mogą pozwolić przedsiębiorstwom szybciej reagować na usterki techniczne, niewłaściwą organizację stanowisk pracy oraz powtarzające się niebezpieczne zachowania.
Tymczasem poprawę bezpieczeństwa w swoich organizacjach dostrzega mniej niż połowa badanych. Zaledwie 46 proc. pracowników i 45 proc. menedżerów uważa, że w ciągu ostatnich dwóch lub trzech lat liczba niebezpiecznych zdarzeń zmalała.
Pośpiech i przyzwyczajenia zwiększają ryzyko wypadków
Z raportu wynika, że jednym z najpoważniejszych wyzwań pozostają codzienne nawyki pracowników. Respondenci wskazują na lekceważenie zagrożeń, przekonanie, że nic złego się nie wydarzy, oraz wykonywanie obowiązków w sposób niezgodny z przyjętymi procedurami.
Co czwarty badany przyznaje, że przestrzeganie zasad bezpieczeństwa utrudnia presja czasu, wydajności lub konieczność realizacji wyznaczonych celów.
Problem dotyczy również stosowania środków ochrony indywidualnej. Według dodatkowych ustaleń Koalicji Bezpieczni w Pracy aż 78 proc. pracowników i 83 proc. menedżerów dostrzega przypadki niepełnego korzystania z odzieży ochronnej lub innego wyposażenia zabezpieczającego.
Przyczyną takich zachowań może być między innymi dyskomfort związany z noszeniem odzieży ochronnej, ale także przyzwyczajenie do pracy bez wszystkich wymaganych zabezpieczeń.
Dla przedsiębiorstw konsekwencje mogą wykraczać poza samą ochronę zdrowia. Wypadki oznaczają również nieobecności pracowników, przestoje produkcyjne, koszty napraw, odszkodowania i ryzyko odpowiedzialności prawnej.
Szczególne znaczenie ma to w przemyśle, gdzie praca przy maszynach, substancjach niebezpiecznych i wysokich temperaturach może prowadzić do zdarzeń o poważnych skutkach.
Ponad 33 tys. poszkodowanych w pół roku. GUS potwierdza wzrost liczby wypadków
Obawy dotyczące bezpieczeństwa pracy znajdują odzwierciedlenie również w oficjalnych statystykach.
Według danych Głównego Urzędu Statystycznego w pierwszym półroczu 2026 roku zgłoszono 33 081 osób poszkodowanych w wypadkach przy pracy. To o 7,9 proc. więcej niż w analogicznym okresie poprzedniego roku.
Wskaźnik wypadkowości wzrósł z 2,23 do 2,41 poszkodowanego na 1000 pracujących. Wypadki ciężkie dotyczyły 214 osób, natomiast śmiertelne 71 osób.
Dane GUS obejmują różne sektory gospodarki, a nie wyłącznie przemysł analizowany w badaniu Koalicji Bezpieczni w Pracy. Pokazują jednak, że zagrożenia związane z wykonywaniem obowiązków zawodowych pozostają istotnym problemem całego rynku pracy.
Zgodnie z wyjaśnieniami Państwowej Inspekcji Pracy pracodawca ma obowiązek ustalenia okoliczności i przyczyn wypadku, podjęcia działań zapobiegawczych oraz prowadzenia odpowiedniej dokumentacji. W przypadku wypadków śmiertelnych, ciężkich i zbiorowych konieczne jest również niezwłoczne zawiadomienie właściwych organów.
Firmy muszą reagować wcześniej. Badanie wskazuje kierunek zmian
Autorzy raportu podkreślają, że skuteczna poprawa bezpieczeństwa wymaga przede wszystkim lepszej komunikacji między pracownikami a kierownictwem. Regularne zgłaszanie usterek, analizowanie niebezpiecznych sytuacji oraz kontrolowanie przestrzegania procedur mogą pozwolić wykrywać zagrożenia, zanim doprowadzą one do wypadku.
Znaczenie ma również sposób zarządzania przedsiębiorstwem. Jeśli pracownicy obawiają się konsekwencji zgłaszania błędów lub presja na wydajność utrudnia przestrzeganie zasad BHP, formalne procedury mogą okazać się niewystarczające.
Badanie przeprowadziła agencja SW Research w dniach 18-26 czerwca 2026 roku. Objęło ono 300 przedstawicieli kadry zarządzającej oraz 300 pracowników pięciu sektorów przemysłowych, w tym produkcji spożywczej, chemicznej, przemysłu ciężkiego, górnictwa i energetyki. Partnerem raportu jest Zakład Ubezpieczeń Społecznych.
Wyniki pokazują, że jednym z kluczowych wyzwań polskiego przemysłu pozostaje nie tylko ograniczanie liczby wypadków, lecz także rozpoznawanie zagrożeń, których nie widać w oficjalnych statystykach. Bez lepszej wymiany informacji między załogą a kierownictwem wiele sygnałów ostrzegawczych może pozostać niewykorzystanych.
Czytaj także:
Analitycy ostrzegają: nadchodzi fala drożyzny w sklepach
Inwestycyjny „pewniak” zawiódł. Na obligacjach można było stracić połowę kapitału
Kwota wolna nie wzrośnie. Rząd tłumaczy, dlaczego nie spełni obietnicy



