- W lipcu 2026 roku niemieckie sądy zarejestrowały 2373 upadłości przedsiębiorstw, o 8 proc. więcej niż rok wcześniej.
- To najwyższy wynik dla lipca od 2013 roku. Najwięcej problemów mają firmy transportowe, gastronomiczne i budowlane.
- Niemcy odpowiadają za 26,3 proc. polskiego eksportu, dlatego problemy tamtejszych przedsiębiorstw mogą odbić się na polskich dostawcach.
W Niemczech bankrutuje firma co 19 minut. Rekord od 2013 roku
Sytuacja niemieckich przedsiębiorstw pozostaje trudna pomimo sygnałów poprawy koniunktury gospodarczej. Najnowsze dane Federalnego Urzędu Statystycznego Destatis pokazują, że liczba upadłości nadal utrzymuje się na wyjątkowo wysokim poziomie.
Według oficjalnego komunikatu Destatis z 9 października 2026 roku w lipcu niemieckie sądy zarejestrowały 2373 wnioski dotyczące niewypłacalności przedsiębiorstw. Było ich o 8 proc. więcej niż w analogicznym miesiącu poprzedniego roku, kiedy odnotowano 2197 przypadków.
Tak wysokiego wyniku dla lipca nie widziano od 2013 roku. Wówczas zarejestrowano 2459 upadłości.
Skalę problemu obrazowo przedstawił Marc Evers, ekspert do spraw małych i średnich przedsiębiorstw z Niemieckiej Izby Przemysłowo-Handlowej (DIHK). „Co 19 minut w Niemczech jedno przedsiębiorstwo staje się niewypłacalne” – powiedział Evers, cytowany przez RTL.
To statystyczne przeliczenie liczby przypadków odnotowanych w ciągu miesiąca, a nie dosłowny harmonogram ogłaszania kolejnych upadłości.
Od stycznia do lipca 2026 roku w Niemczech zarejestrowano łącznie 15 185 upadłości przedsiębiorstw. Oznacza to wzrost o 6,9 proc. w porównaniu z analogicznym okresem poprzedniego roku.
Niemiecki urząd statystyczny zastrzega, że wnioski są ujmowane w statystyce dopiero po pierwszej decyzji sądu. Faktyczne zgłoszenie niewypłacalności następuje często około trzech miesięcy wcześniej.
Transport, gastronomia i budownictwo mają największe problemy
Wzrost liczby upadłości nie dotyka wszystkich branż jednakowo. Najtrudniejsza sytuacja występuje w sektorach szczególnie wrażliwych na koszty działalności, wahania zamówień oraz kondycję finansową odbiorców.
Według danych Destatis w okresie od stycznia do lipca na każde 10 tys. przedsiębiorstw działających w transporcie i magazynowaniu przypadało 85,5 przypadku niewypłacalności.
Drugą najbardziej dotkniętą branżą była gastronomia i hotelarstwo, gdzie wskaźnik wyniósł 70 przypadków na 10 tys. firm. W budownictwie osiągnął 62,9. Średnia dla całej niemieckiej gospodarki wyniosła natomiast 42,8 upadłości na 10 tys. przedsiębiorstw.
Problemy firm transportowych mogą mieć konsekwencje dla dostawców, operatorów logistycznych i przedsiębiorstw handlowych. W przypadku budownictwa niewypłacalność wykonawcy może oznaczać opóźnienia inwestycji, niezapłacone faktury oraz konieczność poszukiwania nowych podwykonawców.
Co ciekawe, pomimo rosnącej liczby postępowań zmniejszyła się łączna wartość roszczeń wierzycieli. W pierwszych siedmiu miesiącach 2026 roku wyniosła ona około 21,9 mld euro, wobec 31,8 mld euro rok wcześniej. Destatis wyjaśnia, że w 2025 roku niewypłacalność zgłaszało więcej przedsiębiorstw o dużym znaczeniu gospodarczym.
Obecne statystyki sugerują zatem, że rosnąca liczba postępowań nie musi oznaczać proporcjonalnie większych strat finansowych. Nie zmienia to jednak trudnej sytuacji wielu mniejszych przedsiębiorstw.
Fala bankructw nie ustępuje. Wrześniowe dane potwierdzają problem
Wysoka liczba niewypłacalności nie ogranicza się do danych za lipiec. Nowsze informacje pokazują, że również we wrześniu sytuacja pozostawała napięta.
Zgodnie z analizą Instytutu Badań Gospodarczych w Halle (IWH), opublikowaną 8 października, we wrześniu odnotowano 1666 upadłości spółek osobowych i kapitałowych. Było to o 9 proc. więcej niż w sierpniu oraz o 13 proc. więcej niż we wrześniu poprzedniego roku. W porównaniu ze średnią dla września z lat 2016-2019 liczba upadłości była wyższa aż o 85 proc.
W całym trzecim kwartale odnotowano 4880 takich przypadków, czyli o 2,3 proc. mniej niż w drugim kwartale. Mimo niewielkiego spadku był to drugi najwyższy kwartalny wynik od 2005 roku.
„Liczba upadłości pozostaje jednak na wyjątkowo wysokim poziomie” – podkreśla Steffen Müller, szef zespołu badań nad niewypłacalnością przedsiębiorstw w IWH.
Według analityków instytutu w ostatnim kwartale 2026 roku możliwe jest pewne zmniejszenie liczby bankructw. Nie oznacza to jednak automatycznego zakończenia problemów niemieckich przedsiębiorstw.
IWH wskazuje również na konsekwencje społeczne. W największych 10 proc. firm objętych we wrześniu postępowaniami upadłościowymi pracowało około 11,6 tys. osób. To o 28 proc. mniej niż miesiąc wcześniej.
Należy pamiętać, że badanie IWH obejmuje węższą grupę przedsiębiorstw niż statystyki Destatis, dlatego liczby bezwzględne z obu zestawień nie są bezpośrednio porównywalne.
Kryzys niemieckich firm może uderzyć w polskich eksporterów
Rosnąca liczba upadłości u zachodniego sąsiada ma znaczenie również dla Polski. Niemcy pozostają największym odbiorcą polskich towarów, a wiele rodzimych przedsiębiorstw jest powiązanych z niemieckimi kontrahentami.
Według danych Głównego Urzędu Statystycznego od stycznia do lipca 2026 roku Niemcy odpowiadały za 26,3 proc. całkowitego polskiego eksportu.
Wartość sprzedaży polskich towarów na niemiecki rynek osiągnęła 253 mld zł, o 2,7 proc. więcej niż rok wcześniej. Udział Niemiec w strukturze polskiego eksportu zmniejszył się jednak o 0,9 punktu procentowego.
To pokazuje, że pomimo problemów niemieckich przedsiębiorstw polski eksport do tego kraju nadal rósł. Fala upadłości może jednak zwiększać ryzyko dla firm współpracujących z niewypłacalnymi kontrahentami.
Czytaj także:
Analitycy ostrzegają: nadchodzi fala drożyzny w sklepach
Inwestycyjny „pewniak” zawiódł. Na obligacjach można było stracić połowę kapitału
Kwota wolna nie wzrośnie. Rząd tłumaczy, dlaczego nie spełni obietnicy


