• Analitycy Banku Pekao prognozują, że ceny żywności w Polsce mogą wzrosnąć w 2027 roku nawet o 5 proc.
  • Największe ryzyko podwyżek dotyczy owoców cytrusowych, kawy, olejów roślinnych, mięsa i nabiału.
  • Silne El Niño, droższa energia i zakłócenia w handlu międzynarodowym mogą przyspieszyć inflację w Polsce do blisko 4 proc.

Ceny żywności mogą wzrosnąć o 5 proc. Analitycy ostrzegają przed drożyzną

Po okresie względnej stabilizacji cen produktów spożywczych Polska może ponownie zmierzyć się z wyraźnym wzrostem kosztów codziennych zakupów. Jak wynika z analizy makroekonomicznej Banku Pekao, opublikowanej 7 października, przyszły rok może przynieść istotne przyspieszenie inflacji żywnościowej.

„Prognozujemy, że ceny żywności wzrosną w całym 2027 r. nawet o 5% r/r” – wskazują analitycy Banku Pekao.

Prognoza oznacza zmianę dotychczasowego trendu. We wrześniu 2026 roku żywność była średnio o 0,6 proc. tańsza niż przed rokiem, podczas gdy ogólna inflacja wyniosła 4 proc. W nadchodzących miesiącach ceny artykułów spożywczych mogą jednak stać się jednym z głównych czynników napędzających wzrost kosztów życia.

Ekonomiści wskazują na kilka nakładających się zagrożeń. Konflikt w Zatoce Perskiej podniósł ceny energii i nawozów, zakłócenia transportu na Morzu Czarnym utrudniają międzynarodowy handel, a tegoroczne zbiory części owoców i warzyw w Polsce okazały się słabsze.

Jednocześnie stosunkowo niskie ceny żywności w 2026 roku stworzą efekt niskiej bazy statystycznej. Oznacza to, że nawet umiarkowane podwyżki mogą przełożyć się na wyraźnie wyższe roczne wskaźniki inflacji.

Kawa, owoce i oleje mogą zdrożeć najmocniej. Wszystko przez El Niño

Dodatkowym zagrożeniem jest rozwijające się na Pacyfiku zjawisko El Niño. Polega ono na okresowym wzroście temperatury wód oceanicznych, który wpływa na pogodę, opady i warunki produkcji rolnej w wielu regionach świata.

Według prognoz przywoływanych przez analityków Pekao na przełomie 2026 i 2027 roku może wystąpić wyjątkowo silny epizod El Niño. Jego skutki mogą obejmować susze, intensywne opady oraz ograniczenie zbiorów wybranych surowców rolnych.

Ekonomiści przeanalizowali historyczną reakcję światowych cen surowców na silne El Niño. W modelowym scenariuszu, po 12 miesiącach od wystąpienia określonego szoku klimatycznego, wzrost cen mógłby wynieść około 19 proc. dla oleju kokosowego, 12 proc. dla owoców cytrusowych, 11,5 proc. dla kawy i 11 proc. dla oleju palmowego.

Słabszą, choć nadal zauważalną reakcję odnotowano w przypadku kakao, nabiału oraz innych olejów roślinnych. Nie oznacza to jednak, że o tyle wzrosną ceny tych produktów w polskich sklepach. Obliczenia dotyczą światowych cen surowców, a nie cen detalicznych.

Na podstawie historycznych zależności ekonomiści oszacowali, że bardzo silne El Niño mogłoby podnieść inflację żywnościową w Polsce w 2027 roku o dodatkowy 1 punkt procentowy. Wpływ na ogólny wskaźnik inflacji CPI wyniósłby około 0,25 punktu procentowego.

Nie wszystkie produkty muszą jednak drożeć. W przypadku części upraw El Niño może przynieść korzystniejsze warunki pogodowe, zwiększając podaż i ograniczając presję cenową.

Światowe ceny żywności już rosną. FAO publikuje nowe dane

Pierwsze sygnały narastającej presji widoczne są na światowych rynkach surowców rolnych.

Zgodnie z danymi Organizacji Narodów Zjednoczonych do spraw Wyżywienia i Rolnictwa (FAO) światowy indeks cen żywności osiągnął we wrześniu 2026 roku 136 punktów. Oznacza to wzrost o 1,5 proc. w porównaniu z sierpniem i o 5,8 proc. względem analogicznego okresu poprzedniego roku.

Największą presję odnotowano na rynku cukru, zbóż oraz olejów roślinnych. Na wzrost cen wpływają niekorzystne warunki pogodowe, problemy transportowe i ograniczenia w dostępności niektórych produktów.

Dla polskich konsumentów istotne jest również to, że droższe surowce rolne nie przekładają się natychmiast na ceny sklepowe. Producenci często korzystają z wcześniej zawartych kontraktów, a wzrost kosztów produkcji, transportu i przetwórstwa pojawia się w cenach detalicznych z opóźnieniem.

Dodatkowo wzrost cen jednego surowca może oddziaływać na kilka kategorii produktów. Przykładowo droższa soja, wykorzystywana w paszach, może zwiększać koszty produkcji mięsa, jaj i nabiału.

To oznacza, że nawet jeśli obecnie niektóre produkty pozostają stosunkowo tanie, skutki globalnych podwyżek mogą ujawniać się stopniowo przez kolejne miesiące.

Inflacja znów przyspieszy. Co to oznacza dla portfeli Polaków?

Prognozy Banku Pekao wskazują, że problem nie ograniczy się do artykułów spożywczych. Ekonomiści oczekują, że średnioroczna inflacja CPI w Polsce wyniesie w 2027 roku blisko 4 proc., wobec prognozowanych 3,1 proc. w 2026 roku.

W październikowym raporcie makroekonomicznym bank zwraca uwagę również na ryzyko wzrostu rachunków za energię oraz utrzymywania się podwyższonych cen paliw.

Dla gospodarstw domowych oznaczałoby to ponowną presję na budżety. Żywność jest wydatkiem, którego trudno uniknąć, dlatego jej podwyżki szczególnie dotkliwie odczuwają osoby o niższych dochodach i rodziny przeznaczające znaczną część pieniędzy na codzienne zakupy.

Dalszy wzrost inflacji może mieć również znaczenie dla kredytobiorców. Analitycy Pekao zakładają bowiem, że Rada Polityki Pieniężnej podniesie stopy procentowe łącznie o 0,75 punktu procentowego na przełomie 2026 i 2027 roku.

Na razie prognozowana fala drożyzny pozostaje scenariuszem, którego realizacja zależeć będzie między innymi od pogody, sytuacji na rynkach energii i przebiegu konfliktów międzynarodowych.

Ekonomiści wskazują jednak, że kilka niezależnych czynników zaczyna działać w tym samym kierunku. Jeżeli przewidywane zagrożenia się zmaterializują, 2027 rok może przynieść wyraźne podwyżki cen produktów spożywczych, a żywność ponownie stanie się jednym z głównych motorów inflacji w Polsce.

Czytaj także:

Emerytury dla artystów wzrosną? Kontrowersyjny projekt coraz bliżej realizacji

Polskie paliwo jednym z najtańszych w UE. Sąsiedzi masowo tankują na naszych stacjach

Ukraina stawia warunki UE. Nie dołączy do Unii, jeśli ta nie zniesie limitów