• Za roczną medianę wynagrodzenia netto w Warszawie można kupić niespełna 5,5 m² mieszkania, w Bytomiu prawie 15 m².
  • Metr mieszkania w Warszawie kosztuje niespełna 16 tys. zł, a w Bytomiu mniej niż 4,5 tys. zł.
  • Przeprowadzka z Warszawy do Łodzi pozwala za wartość 55-metrowego mieszkania kupić w Łodzi około 108 m².

Roczna pensja w Warszawie wystarcza na niespełna 5,5 m²

SonarHome porównał relację cen mieszkań i zarobków w 18 polskich miastach. Ranking oparto na medianach, a nie średnich. W przypadku mieszkań wykorzystano medianę ceny metra kwadratowego na rynku wtórnym, a w przypadku wynagrodzeń medianę pensji netto.

Siłę nabywczą obliczono, dzieląc roczną medianę wynagrodzenia netto przez cenę metra mieszkania. Z analizy SonarHome wynika, że Warszawa, Kraków i Gdańsk wypadają pod tym względem bardzo podobnie. Roczne zarobki pozwalają w każdym z tych miast kupić niespełna 5,5 m² mieszkania.

W Warszawie metr kwadratowy na rynku wtórnym kosztuje niespełna 16 tys. zł, podczas gdy mediana miesięcznego wynagrodzenia netto przekracza nieznacznie 7 tys. zł. Wyższe płace w stolicy nie są więc wystarczające, aby zneutralizować poziom cen nieruchomości.

Dla porównania przeciętne wynagrodzenie brutto w całym sektorze przedsiębiorstw wyniosło w sierpniu 2026 r. 9259,54 zł, wynika z najnowszego obwieszczenia GUS. Nie jest to jednak wskaźnik wykorzystany w rankingu, który opiera się na lokalnych medianach wynagrodzeń netto.

Bytom liderem. Za rok pracy prawie 15 m²

Na drugim końcu zestawienia znalazł się Bytom. Roczna mediana zarobków wystarcza tam na zakup prawie 15 m² mieszkania, czyli ponad 2,5 raza większej powierzchni niż w Warszawie.

Decydujące znaczenie ma przede wszystkim cena nieruchomości. Metr kwadratowy w Bytomiu kosztuje niespełna 4,5 tys. zł, podczas gdy w stolicy jest ponad trzy razy droższy.

Wysoko znalazł się również Włocławek, gdzie za roczną pensję można kupić niemal 12 m², oraz Elbląg z wynikiem niespełna 10 m². Łódź i Gorzów Wielkopolski przekraczają 9 m², podobnie jak Katowice, Jelenia Góra i Tarnów.

W środku rankingu znalazła się Bydgoszcz z wynikiem około 8 m², Szczecin z niespełna 7,5 m², Białystok i Lublin z ponad 7 m² oraz Poznań z niespełna 6,5 m². We Wrocławiu roczna pensja pozwala kupić nieco ponad 6 m².

Co ciekawe, jeszcze gorzej od Warszawy wypada Kołobrzeg. Za roczne lokalne wynagrodzenie można tam kupić mniej niż 5 m² mieszkania. Metr kosztuje ponad 12 tys. zł, mimo że lokalne zarobki są najniższe spośród analizowanych miast.

Łódź daje o 70 proc. więcej mieszkania niż Warszawa

Różnice między miastami stają się jeszcze bardziej widoczne przy porównaniu konkretnych nieruchomości.

Według kalkulacji SonarHome typowe mieszkanie o powierzchni 55 m² w Warszawie jest warte ponad 860 tys. zł. Za tę samą kwotę w Łodzi można kupić około 108 m², a więc niemal dwa razy większy lokal.

Jeżeli kupujący zdecydowałby się zachować ten sam metraż co w Warszawie, po zakupie łódzkiego mieszkania zostałoby mu ponad 400 tys. zł. Mediana wynagrodzenia w Łodzi jest jednocześnie niższa o około 1300 zł miesięcznie. Według autorów analizy pozostała po transakcji kwota wystarczyłaby na pokrywanie tej różnicy przez prawie 26 lat.

Sam wskaźnik liczby metrów kupowanych za roczną pensję pokazuje, że Łódź daje około 70 proc. więcej powierzchni niż Warszawa.

Podobne różnice występują przy innych przeprowadzkach. Za wartość mieszkania w Krakowie można kupić w Katowicach niemal 100 m², a przy zachowaniu tego samego metrażu zostaje około 350 tys. zł. Z kolei wartość mieszkania w Gdańsku pozwala na zakup ponad 100 m² w Elblągu.

Tanie mieszkanie ma też drugą stronę

Niska cena zakupu nie oznacza jednak automatycznie, że dane miasto jest korzystniejsze pod każdym względem. Tańsze mieszkania oznaczają również mniejszą wartość majątku właściciela i nie zawsze tak samo wysokie tempo wzrostu cen.

W ciągu ostatnich 12 miesięcy nieruchomości w sześciu najdroższych miastach zestawienia zdrożały realnie średnio o ponad 3 proc., podczas gdy w ośmiu najtańszych wzrost wyniósł około 0,5 proc. Punktem odniesienia była inflacja wynosząca 3,4 proc.

Najciekawszym wyjątkiem jest Bydgoszcz. Za roczną pensję można tam kupić około 8 m², a jednocześnie wzrost cen mieszkań przewyższył inflację o 10 proc. W Gdańsku przewaga nad inflacją wyniosła około 7 proc., a w Poznaniu niemal 5 proc.

„O różnicach między miastami decyduje przede wszystkim cena mieszkania” – podsumowuje Anton Bubiel, COO SonarHome i autor analizy.

Drogie mieszkanie nie zawsze sprzedaje się szybciej

Ranking przynosi jeszcze jeden ciekawy wniosek. Cena nieruchomości nie ma wyraźnego związku z czasem potrzebnym na znalezienie kupującego.

W 15 spośród 18 analizowanych miast mediana czasu sprzedaży wynosi od 62 do 77 dni. Najszybciej lokale sprzedają się w Poznaniu, gdzie połowa ofert znika w ciągu 62 dni. W Łodzi i Bytomiu jest to 64 dni, natomiast w Warszawie i Krakowie 68 dni.

Najdłużej na kupującego czekają właściciele w Kołobrzegu. Mediana wynosi tam 108 dni, czyli ponad 3,5 miesiąca.

Porównanie 18 miast pokazuje więc, że wysokie wynagrodzenia nie przesądzają o dostępności mieszkań. W Warszawie, Krakowie i Gdańsku większe pensje są pochłaniane przez wysokie ceny nieruchomości. W efekcie rok pracy daje tam mniej niż 5,5 m² mieszkania, podczas gdy w Bytomiu ta sama miara siły nabywczej zbliża się do 15 m².

Czytaj także:

Donald Trump oferuje pomoc Rosji. „Zawsze jesteśmy gotowi”

Pesymizm wśród Polaków wystrzelił. Martwią się o sytuację polityczną i gospodarczą kraju

Hiszpanie wyszli na ulice. Kryzys mieszkaniowy wywołał masowe protesty