• Protest przeciwko kryzysowi mieszkaniowemu w Barcelonie zgromadził według władz 20 tys. osób, organizatorzy mówią o 120 tys.
  • Po zakończeniu demonstracji doszło do zamieszek, zatrzymano 13 osób, a 30 funkcjonariuszy zostało lekko rannych.
  • Ceny mieszkań w Hiszpanii były w II kwartale 2026 r. o 12,2 proc. wyższe niż rok wcześniej.

Kryzys mieszkaniowy w Hiszpanii. Tysiące osób na ulicach Barcelony

Poniedziałkowa demonstracja w Barcelonie rozpoczęła się wieczorem 5 października. Według Guardia Urbana wzięło w niej udział około 20 tys. osób. Organizatorzy podawali znacznie wyższą liczbę, około 120 tys. uczestników.

Jak relacjonuje hiszpańska agencja EFE, marsz przez większość czasu przebiegał spokojnie. Sytuacja zmieniła się po jego oficjalnym zakończeniu. Część uczestników pozostała w centrum miasta, a następnie zaczęła rzucać w policjantów butelkami, kostką brukową i innymi przedmiotami. Podpalano również kontenery.

Według najnowszego bilansu EFE zatrzymano 13 osób, w tym jedną niepełnoletnią. Lekko rannych zostało 30 funkcjonariuszy Mossos d’Esquadra. Policja poinformowała również o 28 barykadach i 22 pożarach gaszonych przez strażaków.

Zamieszki były jednak końcowym etapem znacznie większej, w większości pokojowej demonstracji dotyczącej dostępu do mieszkań.

Protesty objęły ponad 50 hiszpańskich miast

Barcelona nie jest odosobnionym przypadkiem. W poprzednich dniach demonstracje odbywały się w ponad 50 miastach, między innymi w Madrycie, Walencji, Maladze, Bilbao, Sewilli i Valladolid.

W Madrycie organizatorzy mówili nawet o 500 tys. protestujących, podczas gdy przedstawiciele administracji państwowej szacowali frekwencję na około 70 tys. osób. Na placu Puerta del Sol powstało również miasteczko namiotowe. Podobne formy protestu pojawiły się w innych dużych miastach.

Protestujący domagają się przede wszystkim zwiększenia dostępności mieszkań, mocniejszej ochrony lokatorów, zahamowania eksmisji i ograniczenia roli dużych inwestorów na rynku mieszkaniowym. Część organizacji lokatorskich żąda również obniżenia czynszów nawet o 50 proc. i wprowadzenia bezterminowych umów najmu.

„Ulice się obudziły” – mówił podczas demonstracji Juanjo Ramón, rzecznik hiszpańskiej Platformy Osób Dotkniętych Problemami Hipotecznymi PAH, cytowany przez EFE.

Ceny mieszkań w Hiszpanii wzrosły o ponad 12 proc.

Społeczne niezadowolenie ma wyraźne tło ekonomiczne. Według oficjalnych danych hiszpańskiego urzędu statystycznego INE ceny mieszkań w II kwartale 2026 r. były średnio o 12,2 proc. wyższe niż rok wcześniej.

Najmocniej drożały lokale na rynku wtórnym. Ich ceny zwiększyły się o 12,9 proc. rok do roku. Nowe mieszkania podrożały o 7,4 proc. W porównaniu z poprzednim kwartałem cały indeks cen mieszkań wzrósł o 3,4 proc.

Tak szybki wzrost cen pogłębia problem dostępności mieszkań przede wszystkim dla młodszych osób i gospodarstw domowych, które nie posiadają własnej nieruchomości. Dla części mieszkańców dużych miast alternatywą pozostaje wynajem, ale to właśnie sytuacja najemców znajduje się dziś w centrum protestów.

Parlament odrzucił pakiet zmian mieszkaniowych

Napięcie dodatkowo podniosła decyzja hiszpańskiego parlamentu. Rząd Pedra Sáncheza przyjął pod koniec września dwa dekrety dotyczące rynku mieszkaniowego. Przewidywały one między innymi dodatkową ochronę najemców, rozwiązania dotyczące eksmisji osób znajdujących się w trudnej sytuacji oraz zmiany dotyczące najmu.

Jeden z aktów zakładał między innymi ochronę rynku przed działalnością spekulacyjną i czasowe wstrzymywanie określonych eksmisji. Szczegóły przepisów można znaleźć w hiszpańskim dzienniku urzędowym BOE.

Pakiet nie przetrwał jednak głosowania parlamentarnego. 2 października Kongres Deputowanych zdecydował o uchyleniu jednego z kluczowych dekretów, co potwierdza oficjalna uchwała opublikowana w BOE. Odrzucenie przepisów stało się jednym z impulsów do kolejnych demonstracji.

Mieszkania mogą przesądzić o wyborach w Hiszpanii

Kryzys mieszkaniowy szybko przestaje być wyłącznie problemem rynku nieruchomości i staje się jednym z głównych tematów politycznych w kraju. Protest w Barcelonie odbył się tego samego dnia, w którym premier Pedro Sánchez ogłosił przedterminowe wybory parlamentarne na 29 listopada.

Organizacje lokatorskie chcą utrzymać presję na władze. Protesty odbywały się już w dziesiątkach miast, a związki lokatorów zapowiadają działania zmierzające do strajku generalnego. Część central związkowych rozważa również 24-godzinną akcję protestacyjną w listopadzie.

W kolejnych tygodniach temat dostępu do mieszkań może więc stać się jednym z kluczowych pól kampanii wyborczej. Skala problemu jest widoczna nie tylko na ulicach, ale także w oficjalnych statystykach. Przy dwucyfrowym rocznym wzroście cen nieruchomości presja na rząd, samorządy i parlament w sprawie zwiększenia dostępności mieszkań prawdopodobnie pozostanie wysoka.

Czytaj także:

Polska straci potężny zastrzyk pieniędzy z UE. Kończy się KPO, saldo drastycznie spadnie

AI zmyśla wady polskich produktów i poleca zagraniczne zamienniki

Imigranci odpowiadają za 1/4 najmu w Polsce. Wybierają największe miasta